66. Koniec udawania.
Po chwili ujęła swoje jędrne, krągłe piersi w dłonie od spodu. Ścisnęła palcami sutki w taki sposób, że wypiętrzyły się jeszcze bardziej. Później przechyliła głowę na jeden bok i uśmiechnęła się tak słodko, że miałem ochotę ją pocałować.
-I jak, dobrze jest? - powiedziała niepewnie.
-Oczywiście tak rób. Tak trzymaj. Bardzo dobrze, - instruowałem.
Co chwilę zerkałem na jej majteczki, na te skromne prawie symboliczne stringi i marzyłem, żeby, po prostu, je zdjęła. Patrzyłem na te i szerokie biodra i czułem, że moja wielka, gruba fujara, już za kilka sekund, znajdzie się między jej udami.
Po jakimś czasie opuściła swoje dłonie i pozwoliła cycuszkom opaść w swobodnie do dołu. Wyciągnęły się troszeczkę, ale nie za bardzo, wciąż zachowując swój, prawie kulisty, kształt. Uchyliła szeroko usta i, patrząc na swoje wielkie balony, głęboko oddychała. Nie dało się ukryć, że jest już bardzo podniecona.
Chciałem się z nią kochać i czułem, że to jest najlepszy moment do rozpoczęcia zbliżenia. Jednak, niezależnie od tego, co ja chciałem, czekał mnie dalszy pokaz.
Agnieszka jakby wyłączyła się z tego wszystkiego, co wokół niej się działo. Całkowicie przestała zwracać uwagę na odgłos aparatu. Skupiła się na pieszczotach i dotykaniu własnych piersi. Patrzyła na nie z uwagą i troską.
Postanowiłem zbliżyć się do niej jeszcze bardziej i jeszcze dokładniej przyjrzeć się jej i sterczącym sutkom oraz brązowym brodawkom. Jej antenki były, naprawdę grube, chropowate i sztywne. Miałem tak wielką ochotę chwycić każdą z nich z osobna w swoje usta i ssać jak małe dziecko.
W następnej chwili, kiedy obiektywem, dosłownie na kilka sekund, zjechałem na jej biodra, właściwie nie potrafię wytłumaczyć czemu tak się stało, ona, jakby wyczuwając moje napięcie, chwyciła za te cieniutkie tasiemki i pociągnęła, jednym ruchem odsłaniając swoje kobiece, intymne doskonałości.
Jej cipeczka, oczywiście, była zarośnięta, ale spodziewałem się gęściejszych i dłuższych pejsów. To nie był dziki busz, o nie. Nie był tak gęsty, ani tak bardzo poskręcany, jak sobie to wyobrażałem. W sumie, to było chyba nawet bardzo pozytywne odczucie. Patrzyłem, jak zahipnotyzowany w to magiczne miejsce, które starało ukryć się pod, dość wypukłym, stromo zjeżdżającym, brzuszkiem i wpadało między szerokie, jędrne uda.
-Och Agnieszko, jesteś cudowna! - westchnąłem głęboko.
Sytuacja była coraz bardziej napięta. Znów odwróciła się do mnie tyłem i ściągnęła swoje majteczki do samego dołu. Po chwili przestąpiła z nogi na nogę, aby pozbyć się niepotrzebnego, skromnego skrawka materiału. Pochylając się do przodu, wypięła w moją stronę swoje duże, jędrne pośladki.
Podniecała mnie coraz bardziej. Nie byłbym w stanie oderwać od niej twojego wzroku, nawet wtedy, gdybym nie robił tych zdjęć. Gapiłem się na idealnie wygiętą linię jej kręgosłupa, na jej pełne uda i na ten niesamowity przedziałek między pośladkami. Właśnie tam kipiała obfitością soków jędrna brzoskwinia jej pizdeczki.
I to był właściwie koniec udawania, że interesuje mnie coś więcej, jak tylko porządne ruchanie. Przepraszam wszystkich, którzy myśleli inaczej. Byłem tylko cholernie napalonym ochroniarzem, któremu kutas, od dobrych paru minut, rozpieprzał rozporek. Pamiętam, że jedną dłonią trzymając aparat, jakimś cudem jeszcze robiłem ostatnie ujęcia, a drugą już sięgałem do swojego rozporka. Jak robot odpiąłem guzik spodni, a później suwak.
Agnieszka jeszcze tego nie zauważyła. Mój wielki napęczniały penis krył się już tylko pod samymi majtkami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz