61. Jej najlepsze spodnie.
Szliśmy blisko siebie. Prawie trzymaliśmy się za ręce. Chcieliśmy być jak najbliżej swoich podnieconych i rozgrzanych ciał. Mimo to, staraliśmy się udawać, że nic się nie stało, że jesteśmy, tak jak wcześniej, tylko kolegami z pracy. Może i tak było, może, tak naprawdę nic nigdy się nie zmieniło, ale ja czułem, że pewna granica została przekroczona.
Moje serce łomotało jak szalone. Weszliśmy do środka. Automatyczne drzwi ustąpiły z szelestem. Zdążyłem tylko zrzucić z siebie kurtkę i cisnąć ją na fotel. Ona zrobiła podobnie.
Nie bacząc na kamerę, na przechodzących ludzi, obydwoje zniknęliśmy w łazience. Wziąłem ze sobą klucz i przekręciłem w zamku od środka.
To, co się działo później przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Agnieszka od razu wepchnęła swoje drobne łapki w moje dziurawe kieszenie. Tak, jak na parkingu, jedną z nich chwyciła mnie za jajka, a drugą za penisa. Zaczęła się bawić, przebierać, miętosić, poruszać napletkiem do góry i do dołu.
Kręciło mi się w głowie. Jako, że ona także była w spodniach, ale jej kieszenie były całe, rozpiąłem guzik i pociągnąłem trochę do dołu, odsłaniając majteczki. Zaraz później włożyłem tam swoje paluchy.
Bez problemu odnalazłem jej cipeczkę, jej ciasną, wilgotną szparkę. Moje dłonie, niczym palce zwariowanego pianisty, zaczęły tańczyć po wystających płatkach, jak po klawiszach. Błądziły po jej wzgórku, po sterczącej i sztywnej łechtaczce. Zacząłem wsuwać się do środka, szybko, zwinnie raz za razem.
Oparła się o ścianę i jeszcze mocniej przebierała skórą na moim kutasie. Jeszcze bardziej intensywnie bawiła się moimi jajkami. To było szalone. Nakręcaliśmy się coraz bardziej. Z każdą sekundą było coraz goręcej. Było to coraz trudniejsze do wytrzymania.
Zacząłem wzdychać i pojękiwać. Ona patrzyła na mnie z obłędem w oczach, z takim pożarem, którego nie da się już ugasić. W końcu odwróciła się tyłem. Cały czas starała się trzymać swoje łapki w moich kieszeniach, ale, w tej pozycji, było to niewykonalne.
W pewnym momencie znów się odwróciła. W błyskawicznym tempie rozpięła pasek, ściągnęła spodnie i chwyciła kutasa w garść. Nie zastanawiając się, zaczęła poruszać skórą. Zachowywała się jak szalona.
Oczywiście, nie trzeba było długo czekać na efekty takiej zwariowanej zabawy. W przeciągu kilkunastu sekund trysnąłem. Nie mogłem krzyczeć, chociaż bardzo miałem na to ochotę. Nie mogłem nawet głośno jęczeć, bo zdawałem sobie sprawę z faktu, że za drzwiami wszystko słychać. Mogłem zrobić tylko jedno.
Zaciskając mocno zęby ochlapałem jej ubranie. Wiem, że to było nietaktowne z mojej strony, ale jednocześnie było tak podniecające, że, nawet, gdybym bardzo się starał, nie byłbym w stanie się powstrzymać.
Jej piękne, obcisłe, jasnoniebieskie jeansy spływały strugami mojej białej spermy. Część nasienia poleciała na jej brzuszek. Patrzyła na mnie z niedowierzaniem, zaskoczeniem, ale jednocześnie, znów z takim uśmiechem, w którym był ten chochlik przekory. Patrzyła na mnie, ale wiedziałem, że wciąż jest niezadowolona do końca. Zadanie było proste i trzeba było je wykonać natychmiast.
Przyciągnąłem ją mocno do siebie, odwróciłem tak, jak wpierw, plecami i od razu moje palce znalazły się w jej gorącej kobiecości. Zacząłem przebierać raz, za razem, szybko, namiętnie. Było tak gorąco i mokro. Moje palce głęboko wchodziły, poruszały się w środku i wychodziły. Co chwilę rozchylałem jej szparkę na boki, a później zaciskałem i ugniatałem.
W końcu Agnieszka zaczęła głośno pojękiwać i stękać. Prężyła się i wiła w moich ramionach. Nawet na chwilę nie przerywałem. Kontynuowałem, aż do momentu, kiedy zesztywniała na dobre, a później, tak jakby kompletnie uszło z niej powietrze, rozluźniła się.
To była zwariowana zabawa. Co było później? Jeżeli nastawialiście się na to, że dokończyliśmy to pełnym stosunkiem, to się rozczarujecie. Chcąc być całkowicie szczerym i nie gadać głupot, muszę napisać, że tego dnia do niczego więcej już nie doszło. Jedynie pomogłem jej oczyścić spodnie z mojego nasienia.
Śmiała się tylko, że mnie zabije, jak nie będzie mogła tego doprać, bo to są jej najlepsze spodnie. Wymieniliśmy jeszcze tylko kilka gorących pocałunków. Wtedy po raz pierwszy tak naprawdę się całowaliśmy. Później rozeszliśmy się, ona do swojej pracy, ja do swojej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz