65. Była sobą.
W tej chwili moja wyobraźnia szalała, tworząc najróżniejsze scenariusze i warianty dalszego przebiegu tej sytuacji. Marzyłem o tym, żeby swoim twardym, sztywnym kutasem dotknąć tego jej niesamowitego cycuszka. Chciałem też wepchnąć go w jej słodką buzię.
Nie mogłem oderwać wzroku od jej krocza. Pod ciemnym, cienkim materiałem stringów kłębił się krótki, lecz gęsty zarost. Uświadomiłem sobie coś, co jeszcze bardziej podniosło mi ciśnienie. Jej cipeczka znowu nie była wygolona i musiała wyglądać niczym dziki busz.
Patrzyłem na jej brzuszek, na ten wklęsły pępek i już zaczynało kręcić mi się w głowie. Do tego jeszcze te jej obfite uda. O tak, to wszystko było takie apetyczne i podniecające!
W tej chwili pragnąłem jej, jak nigdy wcześniej. Coś krzyczało we mnie: “kochaj się z nią, kochaj się teraz! Kochaj się długo, kochaj się mocno! Kochaj się do utraty sił!” Byłem już całkowicie przekonany o tym, że to się stanie, że nie wyjdę od niej ot tak sobie, że nie opuszczę tego pomieszczenia dopóki porządnie jej nie przelecę, dopóki nie spenetruję wszystkich jej dziurek.
Oczywiście, to nie był jeszcze koniec tej sesji zdjęciowej jak i całej zabawy. Wszystko zaczynało się dopiero rozkręcać, napięcie rosło cały czas. Niezależnie od tego, czy to planowałem, czy też nie, byłem w roli fotografa i, jeżeli chciałem, aby cokolwiek z tego wyszło, musiałem opanować swoje emocje. Przynajmniej na razie.
Jeżeli mam być całkowicie szczery i otwarty, to muszę przyznać, że przy tak pięknej i zgrabnej modelce, nawet zawodowy fotograf, ma niewiele do roboty. Ona sama była jak dzika orchidea po letniej burzy po środku tropikalnego lasu. Co tu dużo mówić, to była śliczna, zgrabna i podniecająca dziewczyna. Była pełna wdzięków, pełna naturalnej kobiecości.. Od obfitości jej pełnego ciała i mnogości tych wszystkich zakamarków aż kręciło się w głowie.
Teraz, najwyraźniej chcąc zaprezentować się w nieco innej pozycji, znów się podniosła. Usiadła na brzegu łóżka i powoli rozpięła stanik. W następnej kolejności, w sposób bardzo subtelny, zaczęła go zsuwać ze swoich ramion. Zjeżdżał powoli, centymetr po centymetrze. Panowała kompletna cisza. Słychać było tylko nasze przyspieszone oddechy oraz trzask elektronicznej migawki aparatu.
I znów się uśmiechała, co jakiś czas zalotnie mrużyła powieki i rzucała w moją stronę kokieteryjne spojrzenia. Wszystko tak niby do obiektywu, aby zdjęcia wyszły jak najlepsze. Mimo wszystko, bardzo trudno było mi się pozbyć tego wrażenia, że robi to z myślą o mnie.
Tak, wiem, jak każdy facet, dopuściłem do głosu w swoje wybujałe męskie ego. No cóż, jestem mężczyzną i nic na to nie poradzę. Chociaż bardzo się starałem, nie mogłem pozbyć się tego odczucia, że ta cała sesja zdjęciowa jest tylko taką grą, zabawą, która ma zamaskować nasze rzeczywiste pragnienia i zamiary. To miało być takie preludium do tego, co miało stać się za chwilę.
Wydarzyło się to, dosłownie, w następnej minucie. Agnieszka była już bez biustonosza. Wstała z tego łóżka i odwróciła się do mnie przodem. Przykląkłem na podłodze, bo z tej pozycji zdjęcia jej sylwetki wychodziły szczególnie dobrze.
Powiem tak, może nie była lalką Barbie, doskonale zdawałem sobie z tego sprawę,i nie oczekiwałem tego od niej, ale miała coś, czego te wycackane modelki nigdy nie będą posiadały, była po prostu sobą. Była prawdziwą kobietą, którą możesz spotkać na rogu ulicy, na przystanku, czy w autobusie, ale trudno ją zobaczyć w rozbieranych w filmach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz