68. Dosiadła mnie.
Patrzyła na mnie. Jej buzia była już całkowicie pokryta intensywnym rumieńcem, oczy lśniły żywym blaskiem, a na policzkach pojawiły się te śliczne, dziewczęce dołeczki. Patrzyła na mnie, a ja, jak nawiedzony, gapiłem się na jej pośladki. Marzyłem tylko o tym, żeby się do niej przytulić.
Tymczasem znów się zreflektowałem i zacząłem robić zdjęcia jedno po drugim. Pstrykałem migawką raz za razem, szybko, gwałtownie. Wydaje mi się, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo jestem podniecony. Wiedziała też o tym, że, mimo wszystko, staram się wykonać swoje zadanie bardzo poprawnie.
-Podobam ci się? - westchnęła jeszcze raz.
Pokiwałem głową, ale to i tak nie miało żadnego znaczenia. Przecież wiedziała, jak się czuję. Nawet w tej chwili, nie zorientowała się, że mój rozporek i jest już rozpięty, a pod slipami pręży się, napęczniały do granic wytrzymałości, kutas.
Pod chwili położyła się na boku i, jak zawodowa modelka, która pozuje malarzowi do obrazu, podparła brodę dłonią. Była oszałamiająco piękna. Położyła się w taki sposób, że moim oczom ukazało się jej całe przecudne dobrodziejstwo. Tak dokładnie widziałem to jej bogactwo, każdą najdrobniejszą wypukłość, czy zakamarek cudownego ciała.
Jej piersi majestatycznie przelewały się do dołu dużymi kulami. Opatrzone ciemnymi, prawie brązowymi, brodawkami i grubymi, sterczącymi sutkami, przyprawiały mnie o silne palpitacje serca. Jej brzuszek wypiętrzał się łagodnym pagórkiem, a między nogami kipiał czernią zarostu wzgórek miłości.
Patrzyłem na szerokie biodra, na jej ramiona niedbale rzucone wzdłuż ciała, zerkałem na jej słodką buzię. Tak uroczo skrzywiła nosek, jakby miała malutkiego focha, jakby troszeczkę się gniewała. Przez chwilę wyglądała, jak mała rozkapryszona dziewczynka. Muszę przyznać, że było to bardzo sympatyczne.
W moich żyłach krew osiągnęła temperaturę wrzenia. W tym momencie odpiąłem już pasek spodni. Nie dbałem o to, co za chwilę się stanie. Chociaż nie, może inaczej, zależało mi tylko na jednym. Zależało mi na tym, aby w końcu zbliżyć się do niej, aby rzucić ten aparat w kąt i kochać się z nią jak wariat, jak głupi, jak śmieszny szaleniec.
Byłem coraz bardziej podniecony. Coraz trudniej było mi zachować panowanie nad sobą. Moje spodnie były już całkowicie rozpięte, co zdążyła zauważyć. Znów widziałem ten błysk w jej oczach. Spoglądała na mnie spod delikatnie opuszczonych powiek. Jej wzrok był ważny i ciekawski jak u lisa. Jej usta delikatnie drżały, a po chwili odezwała się cicho:
-Widzę, że już jesteś gotowy.
Byłem w stanie tylko skinąć głową. Powiem szczerze, zaczynałem obawiać się, że z tej całej sesji kompletnie nic nie wyjdzie. Ręce mi się trzęsły jak u alkoholika, nie mogłem skupić wzroku na tym, co trzeba, a ona jeszcze nie ułatwiała mi tego zadania. Zdawałem sobie sprawę, że w tej chwili mam już problem, nawet, z utrzymaniem aparatu w dłoni. Mimo tego, wciąż miałem nadzieję, że utrwalę to, co trzeba w pamięci tego małego urządzenia i po wszystkim jeszcze raz będę mógł podziwiać jej piękno.
Podeszła blisko zrobiła jeden krok później następny i kolejny. Odruchowo usiadłem na podłodze, a po chwili się położyłem. Pochyliła się nade mną. Jej piersi zawisły nad moją twarzą. Fotografografując ją od spodu, czułem, że te ujęcia będą rewelacyjne.
Robiłem zdjęcia jej cycków i cipeczki pokrytej ciemnym, krótkim zarostem. Nie było łatwo myśleć o tym, żeby wszystko dobrze skadrować. Nie wiem dlaczego w mojej wyobraźni królował teraz tylko jeden obraz. Widziałem ją jak dosiada mnie, niczym dzika amazonka rumaka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz