67. Bawiła się swoim zarostem.
Boże, jak ja wtedy jej pragnąłem! Oszalałem na jej punkcie, nie mogąc skupić się na czymkolwiek innym. W myślach układałam już plan, w jakiej pozycji ją wezmę. Myślałem też o tym, że będę musiał zrzucić na podłogę poduszki, które teraz leżą na łóżku i na pewno będą przeszkadzać. Może to śmieszne, że takie myśli chodziły mi wtedy po głowie. Obawiałem się też, że, na sto procent, nogami wywrócę ten wielki kosz z bielizną, który postawiła obok. Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy z tego, że było tam, po prostu, ciasno.
-Oh, Agnieszko, Agnieszko, - westchnąłem głęboko.
Ku mojemu zaskoczeniu, nie odpowiedziała nic, nie zareagowała w żaden szczególny sposób. Skupiona była całkowicie na tym, co robiła, czyli na udawaniu, że pozuje do zdjęć. Tak, czy inaczej, chyba wychodziło jej to coraz gorzej.
-Och Boże, Boże, - odezwałem się w końcu, kiedy bardzo powoli odwróciła się do mnie przodem.
Ukląkłem przed nią. Była moją boginią. Padłem przed na kolana, jak przed ołtarzem. Moje dłonie machinalnie zjechały do dołu, a twarz znalazła się dokładnie na wysokości jej cudownej cipeczki.
Nie byłem pewien, czy będę w stanie wytrzymać taki natłok intensywnych, różnorodnych doznań. Moja twarz była tak blisko, zaledwie piętnaście, może dwadzieścia centymetrów od jej powierzchni. Czułem ten, słodko kwaśny, zapach, który był, jak delikatnie rozkładające się owoce. Był bardzo przyjemny i pozytywnie wpływał na moje samopoczucie. Oh, mogliby mi podawać go zamiast tlenu. Pachniała kobietą, dojrzałą kobietą, a jednocześnie dziewczyną, nastolatką może jeszcze. Może właśnie to było w tym tak bardzo przyjemne.
Z tej pozycji widziałem, że jej zarost, wbrew temu, co wcześniej sądziłem, jest dość rzadki i nie pokrywa jej wzgórka jednostajnym, równomiernym kobiercem, a wyrasta nieregularnymi kępkami. Mało tego, wyścielał tylko niewielką część jej bułeczki. Jednak dostrzegłem też, że nie był w żaden sposób niczym przycinany, ani depilowany. Ona, po prostu, tak miała.
Gapiłem się jak opętany, na to szerokie, pionowe cięcie i tym momencie czekało mnie kolejne zaskoczenie. Do tej pory nie spotkałem jeszcze dziewczyny z taką broszką. Płatki jej pizdeczki nie wystawały ani trochę na zewnątrz. W całości były skryte gdzieś w środku. Co prawda, w tej chwili Agnieszka mocno zacisnęła swoje uda i, nawet, gdyby było inaczej, istniało bardzo małe prawdopodobieństwo, że cokolwiek stamtąd by wystawało, ale i tak oczekiwałem czegoś innego.
Nie potrafię dokładnie opisać tego, co się wtedy ze mną działo. W mojej głowie krążyło mnóstwo bardzo różnych myśli i wyobrażeń. Chciałem dotknąć ją tam swoim językiem i poczuć na nim jej smak.
Nie pozwalała mi nawet na chwilę się odprężyć i zapomnieć o tym, co przed sobą widzę. Jakby od niechcenia bawiła się swoim zarostem, skręcała na palcu swoje włoski i próbowała szarpać. Później delikatnie gładziła i rozczesywania jak fryzurę na głowie. Mnie, tymczasem, coraz mocniej kręciło się w głowie.
Po chwili była już całkowicie naga. Położyła się na brzuchu na tej niewielkiej sofie. Niedbałym gestem złapała za poduszkę i wciągnęła ją pod swoją głowę. Widziałem jak tuli się do niej jak do kochanka. Żałowałem, że w tym momencie nie ma tam właśnie mnie. Chciałem to jak najszybciej naprawić.
Jej piersi tak cudownie rozgniatały się na materacu. Byłem zauroczony, chociaż, tak naprawdę, widziałem tylko część, a właściwie, połowę jej sutka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz