Szukaj na tym blogu

10 marca 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

62. Chcesz mi robić zdjęcia?

Następna okazja do spotkania z nią nadarzyła się dopiero pół roku później. Właściwie, przez cały czas widywałem ją w pracy, ale to się nie liczyło, bo jakoś nie było okazji na amory. Tym razem miało być zupełnie inaczej.
Wynajęła mieszkanie. Nieduże wprawdzie. Wszystko miała na kupie: meble, jej osobiste rzeczy jeszcze w kartonach itp, ale było jej i mogła robić w nim, co tylko chciała.
Któregoś razu poprosiła mnie o to, więc pomogłem jej przeprowadzić się do nowego lokum. Oczywiście, wszystko odbyło się w tajemnicy przed żoną. Musiałem wymyślić sobie jakieś dobre alibi. Wytłumaczyłem, że kolega zachorował i mam dodatkowe służby. Jakoś to uwierzyła.
Tak było, kiedy chciałem z Agnieszką spędzić nieco więcej czasu. Pamiętam, że byliśmy ze sobą dużo częściej i dłużej, niż wtedy, kiedy mieszkała jeszcze z rodzicami. Chyba nawet zaprzyjaźniliśmy się trochę. No dobra, może więcej niż trochę.
Muszę powiedzieć, że ta dziewczyna przez te pół roku nieco się zmieniła. Przede wszystkim, zapuściła włosy, które przy większej długości zaczynały się nieco kręcić i falować. No i oczywiście, trochę przytyła. Moim zdaniem, w sposób bardzo pozytywny, odbiło się na jej figurze. Co wcale nie znaczy, że wpierw nie była zgrabna. Tego nie powiedziałem.
No, ale ona twierdziła, że jest inaczej. Powtarzała, że jest gruba i zrobiła się brzydka. Takie tam babskie gadanie, które nie miało żadnego odbicia w rzeczywistości. Może ja patrzyłem na nią trochę inaczej. Zawsze lubiłem zawiesić oko na jej krągłościach, a teraz podobała się jeszcze bardziej.
To była ta sama Agnieszka, tylko trochę bardziej obfita. Uśmiechała się jeszcze więcej niż wpierw. Jej cycuszki zrobiły się jakby bardziej okrągłe. Wydaje mi się, że to od tego tłuszczyku. Zawsze miałem ochotę ją porządnie wymacać.
Tego dnia, zapukałem i wszedłem do niej. Przywiozłem jej ostatnie pudła z rzeczami osobistymi. Siedziała na wersalce. Właśnie wyjęła jakieś ubrania z pralki. Wykładała je z kosza i rozwieszała na suszarce. Obok stała deska do prasowania i stare, zdezelowane żelazko, takie, którym można tylko spalić ciuchy. Od kiedy pamiętam, nigdy nie przykłada uwagi do takich szczegółów.
Zapamiętałem ją siedzącą na tej kanapie, przykrytej czymś żółtym. Nie wiem dlaczego, ten kolor tak bardzo utkwił mi w pamięci. To było lato i duszny, upalny wieczór. Miała na sobie bluzkę na ramiączkach. Nie wiem dlaczego, ale to także doskonale zapamiętałem. Ta jej bluzka, pochodziła chyba z jakiegoś ciucholandu. Była bardzo elastyczna, zrobiona z czegoś rozciągliwego i sztucznego. Pamiętam, że to jej wdzianko było w barwach wojskowych. Takie tam coś w zielone plamy. Na dodatek to coś miało duży dekolt. Ciasny materiał dość mocno opinał jej piersi, uwydatniając przedziałek między nimi. To był super widok, który sam przyciągał wzrok.
Była bardzo zaskoczona, kiedy powiedziałem jej, że właśnie przywiozłem aparat fotograficzny i zamierzam zrobić kilka zdjęć.
-Jak to? - powiedziała niepewnie.
Uśmiechnąłem się ciepło.
-No, nie pamiętasz, przecież sama prosiłaś.
Mimo to, patrzyła na mnie, jakby z niedowierzaniem. Przez chwilę pomyślałem sobie, że wtedy, po prostu, żartowała i już dawno zapomniała.
-Naprawdę, teraz chcesz mi robić zdjęcia? W tym bałaganie? - odezwała się niepewnie.
Znów się uśmiechnąłem. Nie pozwoliłem zbić się już stropu.
-Wiesz, wydaje mi się, że aż źle tak to wszystko nie wygląda. Lepszej okazji już chyba nie będziemy mieli, prawda?
Popatrzyła na mnie uważnie. Wciąż nie była pewna, czy tego chce.
-No dobrze, - zgodziła się w końcu, - jeśli uważasz, że tak będzie dobrze, to okej.
Patrzyła, a ja ucieszyłem się, że wszystko idzie po mojej myśli.

Asian big booty walking on the street in Japan

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...