125. Trzeba zająć się porządkami.
Powoli uniosłem wzrok i kątem oka na drugim końcu kuchni dostrzegłem wiadro z mopem. Stało za drzwiami w samym roku. Bez najmniejszego zastanowienia podszedłem, wziąłem je, nalałem wody, dodałem trochę płynu do mycia, a później zacząłem metodycznie pozbywać się zanieczyszczeń ze środka podłogi.
Kałuża nie była tak wielka, jak mi się na początku wydawało. Oczywiście woda zaczynała już wysychać, co się dużo dziwić. Igraszki miłosne na środku kuchni jakiś czas trwały. Fakt, przez dobrych kilkadziesiąt minut, nie mieliśmy pojęcia Bożym świecie i kotłowaliśmy się w tym, niezbyt fajnym, bajorku. Tak czy inaczej, sąsiadów nie zalało. Na szczęście.
To, co się działo później, to już zupełnie inna bajka. W ogóle nie pomyślałem o tym, aby się w jakiś sposób ubrać. Nie potrafię tego wyjaśnić. No cóż, czyżby odezwała się we mnie nutka ekshibicjonizmu? No nie wiem.
Inną sprawą jest to, że chyba bardzo bezpiecznie i swobodnie czułem się w jej domu. Nie dało się ukryć że, między nami toczyła się gra, która i tak miała skończyć się tylko jednym.
Swoją drogą, było to bardzo przyjemne. Powietrze było ciężkie od seksu. Takie łażenie na golasa, z na wpół sterczącym kutasem, po całej kuchni i zajmowanie się rzeczami w ogóle nie związanymi z tymi sprawami, niesamowicie pobudzało. Można to wyjaśnić tylko w jeden sposób. To działało na zasadzie sprzeczności i zakazu.
Mówiłem sobie: “okej, bzykaliśmy się i fajnie, ale teraz trzeba zająć się porządkami, bo będą kłopoty. Przecież to tylko zmywanie podłogi. Zwykły mop i zwykłe wiadro. To tylko porządki.” Mimo wszystko każda czynność była na wskroś przesiąknięta, myślami o ostrym ruchanku. Im bardziej starałem się skupić na czymś innym, tym bardziej, obrazy z tym związane napierały na mnie ze wszystkich stron. To było silniejsze ode mnie.
W pewnym momencie, nie byłem już nad tym w stanie zapanować. W każdym bądź razie, chyba specjalnie postawiłem przed sobą zadanie nie do wykonania. Zakazany owoc smakuje w dwójnasób słodko. Wiedziałem, że nie mam szans z własnym pożądaniem, a mimo to siłowałem się z nim, tak jakby go nie było. Gorąco coraz mocniej oblewało moje ciało.
Stała z boku i uważnie wszystko obserwowała. Miałem tego świadomość. Patrzyła na mnie trochę rozbawiona, ale w jej oczach widać było coraz bardziej wyraźny błyk, taką iskierkę, której nie dało się już w żaden sposób ukryć. Stała tam: taka krucha i delikatna. Najpierw złączyła dłonie na pośladkach, na tych samych, które jeszcz nie tak dawno temu mi pokazywała, chwaląc się jakie są umazane w nasieniu. Później zaplotła je z przodu w okolicy cipki. Boże, już cały drżałem z podniecenia.
Opuściła głowę i, spod przymrużonych powiek, delikatnie się uśmiechając, ciągle mnie obserwowała. “Wszystko w porządku, wszystko w porządku… zmywasz podłogę, nie ma seksu, nie ma seksu…” - myślałem, a mój kutas robił się coraz bardziej sztywny. Zsiniał już, a na jego powierzchni pojawiła się cała masa fioletowych żył.
Walka była bardzo nierówna, ale tak bardzo podniecająca, i wciągająca, że w żaden sposób nie mogłem jej przerwać. Dziewczyna, co chwilę zerkała na tą wielką pałę, która sterczała między moimi nogami, a mnie się wydawało, że dzieją się niesamowite rzeczy. Ona tylko patrzyła, a mnie wydawało się, że tym swoim wzrokiem zaczyna mnie już powoli pieścić, że dotyka mojego fiuta i bawi się nim. To niesamowite, miałem wrażenie, że bawi się napletkiem, porusza nim do góry i do dołu, raz odsłaniając główkę, a raz ją zakrywając.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz