Szukaj na tym blogu

8 maja 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

121. Patrzyła na mojego chuja.

Kiedy dotarłem do końca, musiałem chwilę odczekać. Każdy kolejny, najmniejszy bodaj ruch, wywołałby eksplozję z mojego fiuta. Może i byłoby to dobre, bo osiągnąłbym gigantyczny orgazm, ale nie. Jeszcze nie. Nie w tej chwili. Jeszcze troszeczkę chciałem to przeciągnąć. Bawiłem się z moim pożądaniem, rzuciłem mu rękawicę, starając się cieszyć tym seksem i podnieceniem jak najdłużej.
Zatrzymałem się na chwilę w bezruchu. Drżałem. Starałem się głęboko oddychać, uspokoić się, wyciszyć napięte mięśnie mojego podbrzusza, rozluźnić trochę. Mijały kolejne sekundy: jedna, druga, trzecia… łup, łup, łup, łup… słyszałem w uszach własny puls. Jeszcze jeden głęboki oddech i jeszcze jeden, bardzo powoli. Napięcie opadało do bezpieczniejszego poziomu.
Patrzyłem na jej słodką cipeczkę, rozwierającą się co chwilę w gorących skurczach. Patrzyłem jak pulsują jej płatki, wyrzucając z między siebie kolejne porcje perlistego nektaru.
Chwyciła swoje uda pod kolanami i przycisnęła do piersi, dając mi nieco swobody. Położyłem dłonie na jej pośladkach i podpierając się, czekałem.
Jeszcze chwila, jeszcze moment… o tak, bardzo dobrze. Czułem, jak drży, jak szarpie się coraz bardziej. Powoli zacząłem się wysuwać, bardzo powoli i ostrożnie. Znów się zatrzymałem, znów czekałem, a później wjeżdżałem już do środka: coraz głębiej i głębiej.
To było trudne, nie wiedziałem, jak długo to jeszcze potrwa: minutę, może dwie? A może, przy kolejnym ruchu, popłynie ze mnie potężny strumień mojego pożądania w jej ciasny otworek. Nie wiedziałem, co się stanie. Drżałem, dyszałem ciężko, starając się za wszelką cenę, opanować moje podniecenie, moje pożądanie.
Mijały kolejne sekundy, a ja znów wycofałem się. Wyszedłem powoli do połowy, później jeszcze dalej. W którymś momencie wyszedłem całkowicie. Nie byłem w stanie znieść uścisku obejmujących mnie mięśni.
Przytrzymałem chuja tuż obok. Ułożyłem dłonie przy podstawie i zacisnąłem. Zacisnąłem też zęby, zamknąłem oczy i czekałem, aż podniecenie nieco opadnie. Później znów przymierzyłam. Prosto w ciasny otworek między pośladkami i znów się wepchnąłem, przekraczając tą cudowną, niesamowitą granicę rozkoszy.
Głębiej i głębiej, dalej i dalej. Och tak! Wyszedłem, a później znów się pchałem. Powoli, stopniowo mój fiut znikał w niej po same jaja. Teraz już było trochę łatwiej, trochę mniej byłem podniecony, hmm jeżeli tak to można nazwać.
Trzymała swoje nogi za łydki wysoko. Zamknęła oczy i skupiła się całkowicie na tym, co robiłem. Jej także sprawiało to niesamowitą przyjemność. Ciężko oddychała, drżąc na całym ciele.
Teraz już zacząłem wykonywać łagodne posuwisto-zwrotne ruchy.
-O tak, bardzo dobrze, tak, tak! - westchnęła głęboko, zachęcając mnie do dalszej zabawy.
I raz, i raz, i raz… w jedną i w drugą stronę, w jedną i w drugą… bez pośpiechu, spokojnie bez szarpania, bez nagłych, gwałtownych ruchów.
-O tak, tak… słodka moja! Tak mi dobrze. Cudowna jesteś, ooohhh! - wyrzucałem z siebie głośne westchnienia.
Było niesamowicie gorąco i dobrze.
A później przerwaliśmy zabawę. Wstała, opierając się pośladkami o blat stołu. Odwróciła się w moją stronę, najpierw spojrzała w moją twarz, a później opuściła wzrok w kierunku mojego, unoszącego się i opadającego, prącia. Jej dłonie chwyciły moje przyrodzenie z dwóch stron. Objęły je dokładnie za gruby, żylasty trzon. Zagarnęły też jaja. Objęły wszystko sprężyście i delikatnie, ścisnęły kilka razy, poruszyły skórą do góry do dołu, bawiąc się.
Patrzyłem na jej twarz, na jej skupienie, na jej zainteresowanie moim narzędziem. Chyba nie dowierzała, że tak dobrze może być jej ze mną. Jakby chciała sprawdzić to, co przed chwilą tak doskonale w nią wchodziło. Patrzyła z zainteresowaniem w swoich oczach, patrzyła na mojego chuja uważnie.

Big cock bathrobe malfunction

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...