132. Plaster rozgrzewający.
Czułem się jeszcze bardziej dziwnie. Ona była niesamowita. Gra, w której uczestniczyliśmy, doprowadzała mnie do szaleństwa.
-No dobrze, - zaczęła znowu, - skoro tak bardzo tego chcesz… zrobię to dla ciebie…
Przez moje ciało przepłynęła dodatkowa porcja energii. Mój ogier w jednej chwili stanął dęba i zrobił się fioletowy. Serce biło jak szalone.
-Tylko… - znów się odezwała.
-Co? - spytałem.
-Powiedz mi, czym wypełnimy sobie czas, czekając na twoje ubrania?
“Dziewczyno chyba postradałaś zmysły, skoro pytasz o takie rzeczy”, - pomyślałem sobie.
Może ona miała inne podejście do tego wszystkiego, nie wiem. Wiem napewno, że w mojej głowie tworzył się już tylko jeden obraz. Jeden gorący obraz. Stała przede mną przodem do ściany. Opierała się rękoma o kafelki, a ja ostro i zachłannie grzmociłem ją od tyłu. Jak szalony posuwałem jej słodką wilgotną cipeczkę.
Już po chwili rozwiała wszelkie moje wątpliwości związane z tym, co będziemy robili.
To może ja napuszczę wody do wanny, - Odezwała się trochę niepewnie, - wykąpiemy się razem.
Znów mnie znokautowała. Tym stwierdzeniem całkowicie mnie rozbroiła. Przyznam szczerze, że miałem różne scenariusze na tą okoliczność, lecz na taki pomysł nie wpadł mi do głowy. No cóż, czasami życie lubi zaskakiwać. Być może powinienem był się domyślić. Przecież byliśmy w łazience tuż obok wanny, a ja byłem cały mokry i brudny.
Szybko przeszliśmy do realizacji planu z kąpielą. Już po kilku minutach gorąca woda z głośnym szumem płynęła tam gdzie trzeba, a ona stała już obok mnie kompletnie naga. Obydwoje czekaliśmy w napięciu ten moment, kiedy zanurzymy się w pachnącej, przyjemnej cieczy.
Myślałem, że będziemy w stanie wytrzymać trochę dłużej. Myślałem, że przynajmniej uda nam się wejść do tej wanny i popluskać trochę. Wyobrażałem sobie wiele rzeczy, jednak napięcie, które się między nami wytworzyło, było zbyt duże. Było za późno na cokolwiek. Za późno na jakiekolwiek świadome działanie. W tej chwili absolutnie nie byliśmy już w stanie zachowywać się w sposób racjonalny. Obydwoje płynęliśmy żywym ogniem pożądania. Dopiero teraz było to widać jak na dłoni.
Nasze ciała zajęły się gigantycznym pożarem podniecenia. Podeszłem do niej taki nagi, ze sterczącym kutasem i objąłem ją dłońmi w okolicy bioder, a ona spojrzawszy mi głęboko w oczy, zarzuciła ramiona na moje barki. Przywarła do mnie całym swoim ciałem. Była taka gorąca. Była tak blisko, tak bardzo podniecająca. To było szaleństwo.
Mój penis rozgniatał się na jej brzuchu. Wiedziała o tym. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Chciała być blisko. Chciała mnie dotykać i czuć mnie całym swoim ciałem. Przywierała do mnie bardzo mocno. Była niczym plaster rozgrzewający, którego nie sposób oderwać. Czując ją tak bardzo dokładnie, chwilami prawie traciłem przytomność. Odpływałem w cudowny świat rozkoszy od samego tylko przytulania.
W następnej chwili, jedną dłonią trzymając mnie za kark, palcami drugiej zaczęła wodzić po mojej klatce piersiowej.
-Doprowadzasz mnie do szaleństwa, - szepnęła cicho wciąż patrząc mi głęboko w oczy.
-Ty mnie także, - odpowiedziałem drżącym głosem.
W którymś momencie odwróciła się do mnie tyłem. Tak naprawdę, to nie mam pojęcia, jak do tego doszło. Czy to ja obróciłem ją wokół własnej osi, czy ona sama to zrobiła? A może dokonaliśmy tego razem? Nie wiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz