Szukaj na tym blogu

4 maja 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

117. Różowe wnętrze.

Stała i czekała. Podszedłem od tyłu, objąłem ją w pół w okolicy talii i delikatnie, chodź stanowczo, przycisnąłem do siebie. Westchnęła tylko cicho i głęboko. Zamiast się bronić i wyrywać, położyła swoje dłonie na moich. Przycisnęła je do siebie lekko, a jednocześnie sprężyście, tak jakby chciała powiedzieć: “zostań tutaj, zostań ze mną’.
Czułem jej ciało tuż obok siebie, czułem je tak dokładnie. Pochyliłem głowę i złożyłem delikatny pocałunek na jej długiej giętkiej szyi. Nie broniła się nawet teraz, nie była zdziwiona, zaskoczona, nie stawiała najmniejszego oporu. Po prostu, stała. Stała nieruchomo i po chwili, powoli przechyliła głowę na jedną stronę, pozwalając włosom opaść na obojczyk. Prosiła o więcej. Prosiła o kolejne, ciepłe, czułe i delikatne pocałunki.
Nie mogłem jej tego odmówić. Poczułem ciepło jej skóry, fakturę i słony smak. Poczułem jej bliskość. Przymknęła powieki, delikatnie uchyliła usta. Słyszałem jej głęboki, coraz głębszy oddech. Chwila zdawała się trwać w nieskończoność.
Zaraz później, nie zważając na okoliczności, nie zważając na to, że jej dziecko śpi w pokoju obok i w każdej chwili może się obudzić, nie zważając na to, że byłem w pracy i w tym momencie moim obowiązkiem było siedzieć na portierni i patrzeć w monitor, podciągnąłem jej cienką, luźną bluzkę do góry, odsłaniając, lekko opadające ku dołowi, piersi.
Zadrżała mocniej. Uniosła do góry swoje ramiona i przez plecy chwyciła mnie za głowę. Całowałem jej szyję coraz bardziej namiętnie, gorąco, zachłannie. Całowałem raz przy razie, ściskając i pieszcząc jej, nie za duże, cycuszki . Chwila była iście czarodziejska.
W następnej minucie siedziała już na krześle kompletnie naga z szeroko rozsuniętymi udami. Ja klęczałem na podłodze w tej kałuży wody, nie zważając na to, że za moment dostanie się ona piętro niżej i będzie totalna awantura. Klęczałem na tej podłodze pełnej wody, pochylałem się do przodu i czubkiem języka muskałem delikatnie wystające wargi jej słodkiej cipeczki. Napawałem się jej przyjemnym smakiem i upojnym zapachem. Byłem coraz bardziej podniecony, a ona skupiona była jedynie na tym, aby brać, aby doświadczyć tego co jej dawałem. Starała się uważać na to, by nie spaść z tego krzesła i by jej uda były cały czas szeroko otwarte, tak żebym mógł pieścić jej słodkie gniazdko, bez żadnych przeszkód.
Jej cipeczka pokryta była delikatnym, niezbyt gęstym, przyjemnie drażniącym mój nos i usta, zarostem. Toteż lizanie sprawiało mi niesamowitą frajdę i przyjemność.
Już po chwili Żaneta podnieciła się na tyle, że jej słodka broszka zaczęła ociekać dużą ilością gęstej wydzieliny, a mięsiste, dość grube płatki, rozchyliły się na boki, ukazując całe różowe wnętrze.
Położyłem rękę na krześle, aby móc lepiej zachować stabilną pozycję. Mocniej wcisnąłem swoją twarz w jej niesamowitą norkę i jeździłem swoim jęzorem od dołu do góry, starając się kończyć każde pociągnięcie na sztywnej, wystającej łechtaczce.
Dziewczyna zaczęła nerwowo rozczesywać włosy. Jej westchnienia i jęki zaczynały być już bardzo donośne.
-Och, oooch tak, tak! Tak mi dobrze! Och jak ja dawno nie miałam mężczyzny! Liż mnie! Och liż mnie, Mirek! Proszę! Boże, robisz to tak dobrze! Jesteś cudowny! - słyszałem jej słodkie i gorące westchnienia tuż nad swoją głową.
I żeby nie było tak, że to tylko ja pracowałem, a ona była nastawiona tylko na branie, że miała jakieś opory, związane z odwzajemnieniem moich pieszczot. Nie. Nic z tych rzeczy.

Keep Eating Pussy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...