Szukaj na tym blogu

17 maja 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

130. On jest gotowy.

Mimo, że była oddalona ode mnie ponad dwa metry, miałem ochotę ją przytulić. Wydawało się mi, że powinniśmy zacząć w miejscu, w którym skończyliśmy. Jednak wciąż nie byłem do końca przekonany, że córka jeszcze raz niespodziewanie nie pojawi się w kuchni.
-Jesteś pewna? - spytałem ostrożnie.
Wzruszyła tylko bezradnie ramionami.
-Mam nadzieję, - odezwała się po chwili.
Przez minutę, może przez dwie, nic się nie działo. Staliśmy tak i patrzyliśmy na siebie. Patrzyliśmy na siebie i nasłuchiwaliśmy odgłosów zza ściany. Wszystko wskazywało na to, że niesforna dziewczynka była na tyle zmęczona, że po położeniu się do łóżka natychmiast zasnęła.
Dopiero po wszystkim pani domu oprzytomniała.
-Ojej, ale ty jesteś mokry, - westchnęła, kiedy na mnie spojrzała.
Nie czekając na moją zgodę, podeszła i pociągnęła mnie za rękę.
-Chodź ze mną, - usłyszałem jej miękki, miły głós.
-Gdzie? - spytałem, nie bardzo wiedząc, o co chodzi.
-Do łazienki, - odpowiedziała, - rozbierz się.
Muszę przyznać, że to były chyba najbardziej zachęcające słowa tej nocy. No tak, bardzo chciałem się rozebrać i to nie tylko ze względu na te brudne ubrania. Mój kutas wariował w rozporku.
-To chyba najbardziej bezpieczne miejsce w całym mieszkaniu, - wyjaśniła.
Czułem, że zaczyna robić mi się gorąco. Przełknąłem tylko ślinę, czekając na dalszy bieg wydarzeń.
-Wrzucimy to wszystko do pralki, - ciągnęła.
“Aha, no tak, oczywiście”, - pomyślałem, - “będziemy prać. No tak, no tak… cóż innego można robić w łazience, prawda?”
Bez słowa ruszyłem za nią. Chociaż już teraz mogłem przejąć inicjatywę, zachowywałem się jak grzeczny, posłuszny baranek, jak piesek na łańcuszku. Tylko mój kutas nie chciał uwierzyć, że na praniu się tylko skończy. Cwaniak, on wiedział, co się święci. Wyprężył się, zesztywniał i z całych sił napierał na materiał spodni od spodu.
Czułem, że po moich plecach znów biegają gorące dreszcze. Nie mogłem się doczekać. Każdy metr ciągnął się w nieskończoność. Już wyobrażałem sobie, że te drzwi za nami się zamkną i następuje ten moment. Przeżywałem istne katusze. Moja prawa ręka zbuntowała się przeciwko mnie i, nim jeszcze przekroczyliśmy próg, już powędrowała w stronę rozporka i pospiesznie zaczęła rozpinać guziki. Co za łajza!
W końcu znaleźliśmy się za białymi drzwiami, a niewielka zasuwka została ustawiona w pozycji “zamknięte”. Ten dźwięk był jak otwarcie nowych możliwości, jak otwarcie bram do czegoś zupełnie innego, nowego, niespodziewanego. Ten odgłos był, jak otwarcie drzwi do bram raju.
-No dobra ściągaj to, - nakazała bardzo miłym głosem.
Zamiast odpowiedzi wyszczerzyłem szeroko zęby.
“Wreszcie” - “Pomyślałem sobie. Jaka ulga!” Nie wiem dlaczego, ale najpierw pozbyłem się dolnej części garderoby. Może, dlatego, że była najbardziej mokra? Tak, czy inaczej, czułem się rewelacyjnie.
Kiedy spodnie zjechały do kolan, penis wyskoczył spod nich niczym sprężyna. Miałem wrażenie, że za chwilę się spuszczę. Popatrzyła tylko i roześmiała się w głos.
-O, widzę, że ten pan już jest gotowy, - stwierdziła cicho.
Zacisnąłem zęby, starając się choć trochę rozluźnić. Wciąż narastające napięcie wszystkich części mojego ciała, łącznie z tym nieszczęsnym penisem, sprawiało, że ledwie trzymałem się w posadach.
-No… on jest gotowy, - stęknąłem czując, że nie mogę zapanować nad niczym.
Widziała, jak bardzo jestem podniecony, że trzęsę się na całym ciele, ale wcale się tym nie przejęła. Wydawało się nawet, przynajmniej na początku, że sztywny i gruby niczym kij bejsbolowy penis, wzbudza w niej raczej rozbawienie niż jakiekolwiek pożądanie.

Teen Sucks My Big Cock on Her 18th Birthday!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...