Szukaj na tym blogu

3 maja 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.


116. Na środku kuchni.
W pewnym momencie taboret się zachwiał, a ona poleciała wprost w moje ramiona. Nie wiem, czy zrobiła to specjalnie. Nie miałem czasu się nad tym zastanawiać.
Chwyciłem ją. Była bardzo lekka. Ostrożnie postawiłem na podłodze. Nie wyrywała się jakoś specjalnie, nie wysunęła się z moich objęć. Tak jakby chciała pozostać w nich jak najdłużej. Tylko dotknęła stopami podłogi, a odwróciła głowę w moją stronę i uśmiechnęła się ciepło.
-Dziękuję, - powiedziała, - dziękuję panu.
W tym momencie coś się stało.
-Przepraszam, jestem starszy, - odezwałem się, - więc może ja zacznę. Może przejdźmy na per ty.
Zawahałem się, uśmiechnąłem aby rozładować napięcie i rozejrzałem niepewnie dookoła.
-Nie mam alkoholu, bo… - znów zacząłem, - wiesz… no, nie mogę w pracy, ale może tak bez tego, co? Mirek.
Podałem jej rękę.
-Żaneta, - powiedziała mrużąc oczy.
W ten sposób przeszliśmy na ty. Później byłem już częstszym gościem w ich domu. Moje wizyty były raz dłuższe, raz krótsze, czasami obejrzałem coś w telewizji. Rutyną stało się picie herbaty, czy kawy i nasze rozmowy o wszystkim i o niczym. Za którąś wizytą zreperowałem jej cieknący kran, innym razem poprawiłem zamek w drzwiach. W sumie, takie rzeczy, które powinien robić konserwator, ale cieszyłem się, że robię to właśnie ja. Dobrze wiedziałem, że za takie usługi pan Kazio bierze ekstra kasę, a ona nie wyglądała na jakąś szczególnie bogatą.
No dobra, okej, chciałem to robić. Chciałbym być w jej życiu chociaż przez chwilę. To było bardzo miłe i sympatyczne. Szczególnie, że Rebeka, widząc nasze relacje, znacznie się zmieniła. Uspokoiła się i tak już nie rozrabiała.
Któregoś razu przekroczyliśmy tą granicę, której chyba nie powinniśmy byli przekraczać. Zresztą, w tej chwili to wszystko tak bardzo trudno jest ocenić. Pamiętam, że znów poszedł w cholerę odpływ wody w kuchni. Zalało połowę pomieszczenia.
Wyciek opanowałem, ale i tak wszędzie było pełno wody. Buty mi przemokły. Ściągnąłem je i zostawiłem w suchym miejscu, poza zasięgiem rozlewiska. Ona zrobiła tak samo. Chodziliśmy więc boso po tej kuchni w kałużach wody i próbowaliśmy wszystko ogarnąć tak, żeby nie zalało sąsiadów na dole.
W pewnym momencie, właściwie nie potrafię powiedzieć, kiedy to się stało, znalazłem się zbyt blisko niej. Chyba tak to można określić. Znalazłem się zbyt blisko, a sytuacja była już i tak bardzo elektryzująca i napięta, że… sami wiecie.
Coś wisiało w powietrzu, coś za chwilę miało się stać, coś trudnego do zrozumienia, nieokreślonego, ale coś, przed czym nie można się bronić. To było coś, czego nie można się ustrzec coś, co musi nastąpić. Tak widocznie miało być.
Młoda, szczupła, delikatna, prawie jak nastolatka, w krótkich szortach, które zasłaniały ledwie pośladki, rozciągniętej koszulce na ramiączkach, bez stanika, z piersiami kołyszącymi się luźno pod spodem, stała na środku kuchni, a ja w jakiś dziwny sposób, niby zupełnie przypadkowo, znalazłem się tu ze swoimi rękami. W tym momencie nie była już tylko i wyłącznie lokatorką. Była też zwykłą kobietą, dziewczyną z sąsiedztwa. Taką normalną osobą, jednak tak bardzo pełną pożądania. Była obietnicą spełnienia,  możliwością doświadczenia czegoś cudownego.
Nie potrafię powiedzieć, co się wtedy stało. Zamiast przejść obok tak, jak do tej pory, zatrzymałem się, a ona nie zareagowała w żaden gwałtowny sposób, w żaden sposób, który mógłby mnie powstrzymać, czy nie dopuścić do tego, co za chwilę miało się stać.

Teen with big tits kitchen sex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...