Szukaj na tym blogu

16 maja 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

129. Sytuacja opanowana.

Przecierała zaspane oczy, a na jej buzi malował się smutek.
-Co się stało córciu? - spytała troskliwie matka.
Poprawiając sweter podeszła do niej i pochyliła się.
-Śniło mi się, że w naszym domu był włamywacz i strasznie hałasował… - zaczęła Rebeka.
Żaneta uklękła przy córce. Spod luźnego, niedokładnie zapiętego sweterka, wysuwały się piersi. Kiedy to spostrzegła natychmiast się poprawiła. Moje podniecenie wcale nie zmalało. Cały czas było na bardzo wysokim niebezpiecznym poziomie.
-Och, Rebeko, nikogo tutaj nie ma… zobacz jestem tylko ja i pan Mirek, który przyszedł naprawić rurę w kuchni… - zaczęła tłumaczyć.
Mała spojrzała z niedowierzaniem.
-Naprawdę? - spytała, - Śniło mi się, że on cię napadł i dusił, a ty tak głośno jęczałaś. Mamo, boję się…
Żaneta przytuliła ją mocno do siebie.  
-Naprawdę, chodź sprawdzimy wszystkie pokoje…
Po chwili ruszyły w stronę pierwszych drzwi. Spostrzegłem że moje gacie leżą tuż za nimi, pod stołem. Na szczęście Rebeka tego nie zauważyła. Zresztą nie wiem, czy byłaby w stanie zorientować się w czym rzecz, gdyby nawet to się stało. Chyba była jeszcze za mała.
-Widzisz tutaj nikogo nie ma, - usłyszałem chwilę po tym, jak w pokoju zapaliło się światło.
W czasie, kiedy na moment zniknęły, udało się mi pozbierać porozrzucane części garderoby i schować je poza zasięgiem wzroku dzieciaka. Po kilkunastu sekundach pokazywania i szukania wyimaginowanego włamywacza za szafkami i tapczanami, przeszły do następnego pomieszczenia. Za każdym razem, kiedy pojawiały się w kuchni dyskretnie, ale jednak trochę lubieżnie, obserwowałem mamę Rebeki.
Zdaje się, że w pewnym momencie nawet spostrzegła mój głodny wzrok, lecz nie miała możliwości, żeby w jakikolwiek sposób się do tego odnieść. Nie mogłem się doczekać, kiedy znowu zostaniemy sami, kiedy to ja wreszcie będę mógł zająć się tą niesamowitą, cudowną kobietą.
Przyznam się, że miałem wobec niej pewne, niezbyt przyzwoite, plany. Była tylko mała przeszkoda w ich realizacji i niecierpliwie czekałem, kiedy ta przeszkoda wreszcie zostanie położona do swojego łóżeczka, a drzwi jej pokoju zostaną dokładnie zamknięte. Wydawało mi się, że to całe pokazywanie zbyt długo trwa. Miałem wrażenie, że ta mała do samego rana będzie tak prowadzala matkę po wszystkich zakamarkach tego, niezbyt dużego przecież, domu.
Czułem, jak mokry materiał spodni coraz bardziej nieprzyjemnie przykleja się do mojego tyłka i nóg. Zdawałem sobie sprawę, że tak ubrany nie mogę pójść na portiernię. Nie wyobrażałem sobie, że w przemoczonym mundurze będę musiał siedzieć do samego rana. Trzeba było coś z tym zrobić. Najchętniej już teraz pozbył bym się dokładnie wszystkiego, co mam na sobie i znowu przeszedł do gorącej zabawy z Żanetą.
Niestety, musiałem uzbroić się w cierpliwość i jeszcze trochę poczekać. Jednak, powiem szczerze, warto było. Moje podniecenie cały czas utrzymywało się w górnych granicach. Czułem, że mimo chłodnego materiału, dotykającego mojej skóry, kutas jakoś nie ma zamiaru się położyć, czy chociażby zmniejszyć swoich rozmiarów.
Czekałem na nią. Cały czas czekałem aż będę mógł dokończyć to, co sobie zaplanowałem. Z resztą w tej chwili byłem bardzo ciekaw jakie są jej plany wobec mnie.
Wreszcie, kiedy obeszły chyba najbardziej skryte zakamarki tego mieszkania, usłyszałem upragnione “dobranoc” z pokoju Rebeki i cichy trzask wyłącznika gaszącego światło.
Kiedy Żaneta stanęła w drzwiach moje usta uchyliły się w szerokim uśmiechu. To było bardzo naturalne i spontaniczne.. Nie umiałem zachować się inaczej. Wzięła głęboki wdech i także serdecznie się uśmiechnęła.
-Sytuacja opanowana, - powiedziała cicho.

big cock

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...