35. Niebyt istnienia.
Zaraz później zaczęła powoli unosić się do góry i znów opadać. Góra-dół, góra-dół, góra-dół… powoli i spokojnie. Dopiero po minucie przyspieszyła nieco bardziej. Wprawiła swoje ciało rytmiczny, wahadłowy ruch. Już zaczynała odlatywać.
-Oooo taaak, taaak… tego chcę, tego właśnie chcę! Tak doskonale, tak jest zajebiście! - wzdychała.
Czuła się taka wykorzystana, zruchana jak stara suka, a jednocześnie tak bardzo zadowolona z tego faktu. Chciała jeszcze i jeszcze. Nie potrafiła myśleć inaczej. Nie potrafiła myśleć o czymkolwiek innym, niż o jego wielkim fiucie i o swojej spragnionej cipce.
Po kilku minutach on jeszcze szerzej rozsunął swoje uda, a ona dokładnie oparła swoje dłonie na jego kolanach. Co prawda, drżały z podniecenia i kołysały się jak źle oprawione poręcze, ale jej to absolutnie nie przeszkadzało. Mimo tej niedogodności, potrafiła utrzymać równowagę.
Chwiała się jak linoskoczek na jego wielkim, sterczących chuju, ale sprawiało to tylko, że czuła się jeszcze bardziej odlotowo. Pochyliła się mocniej do przodu, wyginając jego sztywną lancę tak, że o mało nie wyrwała jej z korzeniami. Jego potężny korzeń trzeszczał w posadach.
Facet jęknął i westchnął z podniecenia, a ona wypięła swój tyłeczek w jego stronę tak, żeby było jej wygodniej poruszać nim do góry i do dołu oraz na boki. W ten sposób zaczęła wachlować swoją dupą, sprawiając, że już po chwili jego tłok pokrył się grubą warstwą białej, spienionej wydzieliny.
I raz, i dwa, i raz, i dwa, i raz, i dwa… góra-dół, góra-dół… szybko, raptownie, gwałtownie… do samego końca. Z szeroko otwartymi ustami wzdychała i jęczała. Było doskonale. Nie chciała tego przerywać. W szybkim tempie dochodziła do słodkiego, głębokiego orgazmu. Czuła jak przez całe jej ciało przebiegają gorące dreszcze: jeden, po drugim, od czubka głowy, po pośladki, po jej cipeczkę. Tam się kumulowały się, tam pulsacja i drgania były największe, tam było najgoręcej.
-Ooooch, ooooch, ooooch… - jęczała.
Poruszała się jak na zatracenie. Gnała, galopowała, wpasowana dokładnie między jego nogi. Kroczyła śmiało po swoje przeznaczenie.
Seks. Gorący seks trwał na całego. To było szalone, trudne do wyobrażenia i opisania. Ona sama nie chciała nawet nazywać tego wszystkiego po imieniu. Po prostu, chciała brać i brać, brać tak dużo, jak tylko się dało, nie myśląc o niczym, nie myśląc o konsekwencjach, nie zastanawiając się nad tym, co będzie za minutę, czy za dwie. Chciała tylko orgazmu, gorącego, słodkiego, niesamowicie przejmującego orgazmu.
Teraz poprawiła swoją pozycję. Rozłożyła swoje uda tak szeroko, jak tylko się dało. Ułożyła je na jego nogach, tworząc coś w rodzaju dziwnego fotela. Jego chuj sterczał teraz pionowo, a jaja zwisały swobodnie do dołu.
Siedziała na jego podbrzuszu, podparta na wezgłowiu sofy a, on podtrzymywał ją dłońmi w biodrach tak, aby nie spadła. Było bosko. Nie potrafiła i nie chciała tego opisać. Zresztą, po co? Odpływała w czerń kosmosu, głęboko, z szeroko otwartymi ustami. Łapała powietrze. Czuła jak włosy na jej głowie zaczynają ponosić się, a skóra dygotać. Jej piersi wypięte wysoko, miały za chwilę pęknąć. Twarde sutki wyszły na wierzch jak jakieś sęki. Brodawki zrobiły się ciemne, brązowe jak u Murzynki.
Jego wielki taran przy każdym, najmniejszym nawet ruchu, przyprawiał ją o niesamowicie silne zawroty głowy. Powoli traciła przytomność. W rozkoszy niesamowicie słodkich i gorących doznań odpływała w niebyt istnienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz