Szukaj na tym blogu

5 sierpnia 2019

Niewidzialny kochanek.


24. Dochodzić sensu. 

Kiedy znów otworzyła oczy, jedyne, co zobaczyła to chmury. Ciężkie, kłębiaste, ołowiane, szybko przemieszczające się chmury. Zaraz później niebo rozbłysło potężną błyskawicą. Jej uszy przeszył ogłuszający huk, który odbił się echem gdzieś od pobliskich gór lub lasu i powrócił do niej ze zdwojoną siłą.
 Czuła się dziwnie. Nie mogła powiedzieć, że jest jej źle, lecz nie mogła też z całą pewnością określić, czy jest jej dobrze. Leżała na boku. Właśnie uniosła głowę i poczuła pierwsze, spadające krople. 
Dziwne to było. Dziwne było to, że nie dziwi ją już nic. Nie dziwiło ją to, co się działo wokół niej, tylko jej własna reakcja na to wszystko, reakcja na otaczający ją świat. Ten spokój, który wypływał gdzieś z niej, z jej wnętrza i ta akceptacja wszystkiego, co rozgrywało się wokół niej, był zastanawiający. 
Znów się położyła. Położyła ręce pod skronie i patrzyła w niebo. Pomiędzy szybko przesuwającymi się skłębionymi bałwanami na prześwitywały gwiazdy, miliony gwiazd. 
Było jej dobrze. Nie chciała nic zmieniać, nie chciała zadawać żadnych pytań, nie chciała zastanawiać się nad tym, dlaczego, po co, w jaki sposób. Po prostu, było jej dobrze. 
Jeszcze raz poprawiła pozycję swojego ciała. Wsparła głowę na dłoniach i przymknęła powieki, wsłuchując się w odgłosy szybko nadciągającej burzy. 
Dopiero po długiej chwili postanowiła się podnieść. Jednak poczucie rzeczywistości było silniejsze i kazało jej coś z tym zrobić. Kazało przynajmniej ustalić, czy to, co się dzieje jest snem, czy też jawą. Wszystko fajnie, lecz jak to zrobić? Jak odróżnić sen od rzeczywistości, kiedy się śni? Czy jest to w ogóle możliwe? 
Pierwszą rzeczą, którą ustaliła, było to, że miała na sobie koszulę nocną. Cienki, delikatny jedwab sięgał do kolan. Choć była tak mizernie ubrana, nie odczuwała zima. Nie było jej też specjalnie gorąco. Niby zbieg okoliczności, ale te drobne fakty kazały podejrzewać, że wciąż jest w stanie snu, a to, co dzieje się wokół, jest tylko wytworem jej wyobraźni.
Powoli uniosła głowę i podparta na dłoni. Pół siedząc, pół leżąc, uniosła czoło i spojrzała przed siebie. Spojrzała tak, jakby chciała tam zobaczyć rozwiązanie zagadki swojego położenia. Kolejnym drobnym szczegółem, który ustaliła, było to, że jej włosy były mokre. Opadały ciężkimi kosmykami na plecy, czoło i skronie, przyklejały się do twarzy. Czyżby leżała tutaj aż tak długo?
Uniosła się do pozycji siedzącej. Stwierdziła, że do tej pory znajdowała się na dużych drewnianych pniach ustawionych jeden obok drugiego i tworzących coś na kształt wielkiego topornego łóżka. 
Siedziała. Powoli zaczynała jej wracać zdolność logicznego myślenia. Podjęła walkę z niemocą. W chwilę po obudzeniu się, była w koszuli nocnej, która także była przemoczona i przyklejała się do jej ciała. Musiała być tu więc już od jakiegoś czasu. 
Wstała. Zrobiła to dość szybko. Znajdowała się na jakiejś łące lub pastwisku z krótką trawą, pod wielkim, rozłożystym drzewem. Konarami sięgało daleko poza jej je spartańskie legowisko. 
Powoli ruszyła przed siebie. Pod stopami czuła trawę i wilgoć przeciekająca przez ziemię. To było przyjemne. Najpierw opuściła głowę i spojrzała w dół, później uniosła ją wysoko do góry i ogarnęła wzrokiem niebo. 
Deszcz rozpadał się już na dobre. Grube, ciężkie krople uderzały w jej twarz. Uniosła dłonie do góry jakby w geście pojednania z przyrodą, a później opuściła je. 
Bez pośpiechu szła przed siebie. Było dziwnie i tajemniczo, ale nastrojowo.  Nie miała pojęcia, gdzie się znajduje, ale było jej z tym dobrze. Nie miała zamiaru dochodzić sensu następujących po sobie wydarzeń. 
Powietrze było wilgotne i gęste od oparów mgły, która ścieliła się nisko i oplatają ze wszystkich stron. Po krótkiej chwili znów opuściła głowę, ściągnęła ramiona do siebie. Wyglądało to tak, jakby skuliła się w sobie, jakby coś jednak kazało jej z tego wyjść, lecz było to trudne, tak trudne, że prawie niemożliwe do zrealizowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...