Szukaj na tym blogu

19 sierpnia 2019

Niewidzialny kochanek.

38. Dwa baty.

 Jak się okazało, Alicja miała zapamiętać ten dzień do końca swojego życia. To, co się później wydarzyło, było istną burzą, było trzęsieniem ziemi wywołanym przez okoliczności i jej własne ciało. Ona sama była jak wulkan. Trzęsła się w posadach, mając wrażenie, że za chwilę wyleci w powietrze. 
W momencie, kiedy postanowiła dosiąść swojego kochanka w sposób klasyczny, w momencie, kiedy wyobrażała sobie, że obejmie jego biodra swoimi udami, kiedy pochyliła się do przodu, a jego wielki jebaka wpierdolił się w jej cipkę myślała, że w ten sposób osiągnie słodki, gorący, potężny orgazm, że to będzie szczyt jej możliwości, że to będzie wszystko, co tego dnia, a przynajmniej w tej chwili, może osiągnąć. Jednak myliła się. Oj, jak bardzo się myliła. To, co się stało, dopiero później mogła ocenić. 
Siedziała na nim okrakiem, no powiedzmy bardzo wygodnie, jej cipka ocierała się o jego zarośnięte podbrzusze, hmm… to było słodkie, ocierała się tą bułeczką tak bardzo w tej chwili opuchniętą, gorącą i wilgotną, a jego wielki drąg, wygięty w pałąk siedział w jej szparce i poruszał się w górę i w dół… hmm… delikatnie w górę i w dół, a ona mu w tym pomagała, kiedy jęcząc i wzdychając, starała się zachować resztki świadomości, kiedy nawet nie wyobrażała sobie, że coś takiego może ją spotkać, poczuła… och, jak bardzo poczuła to coś. To był drugi, wielki grzyb. Boże! On także postanowił zagościć jej wnętrzu. 
Jako, że w jej słodkiej cipce siedział już jeden drąg, druga pała postanowiła opanować jej analny otworek. Nie zrobiła tego delikatnie, lecz gwałtownie i nachalnie. Jak mogła się już zorientować, ta wielka pyta, chyba jeszcze większa od tej, którą posiadał doktorek, była już czymś nasmarowana. Nie wiedziała dokładnie czym, chyba jakimś lepiszczem, czymś tłustym i śliskim, czymś co sprawiało, że wielki łeb bez problemu rozpychał w jej kakaowe oczko i wjeżdżał do środka. Ona trzęsła się, dyszała i jęczała na całe gardło: 
-Aaaaaah, aaaaah, uuuuaaaaah, uuuuuch, eeeeeech!!!  
Nie mogła zapanować nad swoim ciałem. W pierwszym momencie doktorek nawet nie zorientował się, w czym rzecz, że ma towarzysza. Patrzył na nią. Patrzył na jej nieobecną twarz, na jej szeroko rozwarte usta wykrzykujące różne nieartykułowane dźwięki i pewnie zastanawiał się, co się z nią dzieje. Pewnie zadawał sobie pytanie, czy to on jest sprawcą tego trzęsienia ziemi, tej wojny, która nastąpiła w jej ciele. 
Jej cipka pod wpływem dwóch dorodnych kutasów, zaczęła szarpać się i trząść posadach. Dopiero po chwili pan doktor zorientował się, że nie jest sam w tej zabawie. Jednak mimo to, o dziwo, nie zadał żadnego pytania. Może nie chciał psuć imprezy? Może. 
Tak, czy inaczej, dwa baty jechały na tej dziewczynie. Jeden walił ją w dupę, a drugi w cipę. Obydwa zasuwały bezpardonowo, nie dbając o szczegóły i delikatność. 
Wiedziała już, kto jest tym drugim partnerem, kto wpycha się w jej dupeczkę. No tak, oczywiście, to był ten jej niewidzialny kochanek. To on był sprawcą tego wszystkiego, tego całego zamieszania. No tak, więc na pewno, nie był taki niewidzialny i, na pewno, nie był takim duchem, za jakiego, zapewne, chciał uchodzić. Więc z kim był? Kim?! 
“Jebać to! Czy to ważne!?” - pomyślała. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...