28. Musisz się rozebrać.
-Proszę zdjąć piżamę, - usłyszała.
Tak się złożyło, że były to słowa, których w tej chwili, najbardziej się obawiała. Chociaż i tak zdawała sobie sprawę, że w którymś momencie muszą paść.
-Ale… - zaczęła i nie skończyła.
Chociaż nie było po temu żadnych podstaw, wydawało się jej, że jest to ewidentne nawiązanie do seksu. Co innego gdyby takie zdanie padło w jego w gabinecie. No… gdyby siedziała przed nim na krześle, a za ścianą czekała kolejka zniecierpliwionych w pacjentów… no tak, tym momencie byłaby w stanie zaakceptować taki stan rzeczy. Jednak fakt, że była u siebie w domu, w swoim łóżku i on… hmm… młody, przystojny i podniecający pan doktor, kazał jej zdjąć górę piżamy, przyprawiał ją o silne zawroty głowy.
“Och, chyba dzieje się ze mną coś niedobrego. Te słowa nie mogą zawierać żadnego ukrytego podtekstu,”’ - pomyślała.
Tymczasem on, patrzył na nią i uśmiechał się.
“Dlaczego się tak uśmiecha? Dlaczego tak mi się przygląda? Czy on ma na mnie ochotę? To możliwe. Och, wszystko to jest takie podejrzane’, - czekała na dalszy bieg wypadków.
-Proszę się rozebrać, - powtórzył jeszcze wolniej i jeszcze wyraźniej.
Drżała. Myślała, że cała ta sprawa rozpłynie się w powietrzu i nie pozostanie po niej żaden ślad. Jednak gra nie zamierzała się wyłączyć. Trzeba było coś z tym zrobić. Całe jej ciało zastygło w napięciu. Myślała, że serce wyskoczy jej z piersi.
-No dalej, dziewczyno, - usłyszała bardziej stanowcze słowa, - ja nie gryzę. Jestem tylko lekarzem.
Chociaż mogło się to tylko wydawać. Nie była pewna, czy dzieje się to naprawdę.
-Ale… ale…
-Nooo…
-Ja… tam pod spodem… nic nie mam, - odezwała się rozpromieniona jak mała dziewczynka.
W jego oczach nie było żadnego zdziwienia, uśmiechał się tak samo jak przedtem. Wydało się jej to jeszcze bardziej podejrzane.
-Wiem, - powiedział, - mnie to zupełnie nie przeszkadza.
“Och, jak on tak może mówić? Przecież to nie o to chodzi.”
Przechyliła głowę na jeden bok, zrobiła maślane oczy i uśmiechnęła się słodko. Wiedziała, że w tej chwili musi wyglądać rozbrajająco.
-Panie doktorze… ja nie wiem… czy tak… no wie pan...
Chciała odgadnąć, co mógł sobie w tej chwili pomyśleć. Jednak on, zachowując stoicki spokój, odezwał się jeszcze raz:
-Halo Houston, jest tam kto? Laska, żebym mógł cię zbadać, musisz się rozebrać. Nie da się tego zrobić przez ubranie.
Drżała. Miała wielkie opory, żeby pozbyć się ubrania. Mimo to, chwyciła dół swojej cienkiej piżamy i pociągnęła do góry, odsłaniając jędrne piersi. Wyskoczyły spod materiału i kołysały się na boki niczym dwie bombki choinkowe.
Mimo jej obaw, pan doktor starał się zachowywać profesjonalnie i nie zwracać uwagi na jej cycki. Chociaż i tak zauważyła jego błędne oczy. Ten trudny do skalibrowania wzrok, błądzący gdzieś między jej sutkami, a twarzą był bardzo charakterystyczny. Wydawało się jej, że on także w tej chwili się podniecił.
Pochylił się jeszcze bardziej nad jej ciałem, wziął do do ręki stetoskop i zaczął przykładać nieco powyżej jej piersi. Tak jak się spodziewała, słuchawka była zimna, bardzo zimna, ale niesłychanie przyjemna w dotyku. Zupełnie odruchowo zmierzyła wzrokiem medyka od góry do dołu, zupełnie tak jakby chciała ocenić jego wartość reprodukcyjną. To było silniejsze od niej i nie potrafiła nad tym zapanować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz