22. Anielsko odlotowa.
Drżała jeszcze jak w febrze. Ściągnęła ramiona do siebie, opuściła głowę, potrząsnęła grzywką i spojrzała na salę, na kolegów. Spojrzała na to spod opuszczonych powiek. Bała się głębiej zaczerpnąć powietrza. Nie umiała nad tym zapanować.
To wszystko działo się tak szybko, za szybko. Najgorsze były te przeskoki z jednego stanu do drugiego, ale powoli zaczynała się do tego przyzwyczajać. Chciałoby się powiedzieć, że była to dla niej prawdziwa jazda bez trzymanki.
Przez jej plecy, raz po raz przepływamy słodkie i gorące dreszcze. Czuła jeszcze ukrop na swojej cipce, na swojej małej koteczce. Czuła jeszcze jego zapach, zapach jego męskiego przyrodzenia, zapach tego wielkiego kutasa, który tak dokładnie i całkowicie wypełniał jej usta. Czuła dotyk jego podbrzusza na swoich policzkach. Czuła dotyk gęstego poskręcanego zarostu w swoich dłoniach, jego wielki worek wypełniony owalnymi ciężkimi jądrami. Czuła to tak dokładnie.
Była jakby nie z tego świata. Miała wrażenie jakby przed chwilą zeszła z obłoków, jakby była aniołem. Miała wrażenie, że jeszcze czuje skrzydła na swoich plecach. Miała wrażenie, że jeszcze unosi się nad ziemią. Wszystko było takie inne, takie bardziej pełne, a ona tak bardzo pewna siebie i zdecydowana.
Pomimo tego, że było tak wiele niewiadomych, nic nie psuło tego cudownego wyobrażenia. Czuła, że z każdym takim kolejnym zdarzeniem jest pełniejsza, bardziej atrakcyjna, bardziej pożądana. Czuła coraz większą siłę i energię w swoim ciele i swojej duszy. Było jej tak dobrze.
W tej jednej chwili dotarło do niej, że znów jest kompletnie ubrana. Właściwie, to nie do końca było tak. Zrozumiała, że nigdy nie była rozebrana, że to, co się działo, że to co było przed chwilą, nie mogło istnieć naprawdę. Uświadomiła sobie, że wszystko rozgrywało się w jej wybujałej wyobraźni. Mimo to, jednak do końca nie mogła tego stwierdzić. Właśnie, to było w tym wszystkim takie najcudowniejsze.
W tej chwili znów była ubrana. Miała na sobie swoją bluzkę i krótką spódniczkę. Stała przy biurku i patrzyła przed siebie. Patrzyła spod opuszczonych nieco powiek. Czuła, że się uśmiecha do siebie. Uśmiechała się do świata i do tego wszystkiego, co się z nią działo jeszcze nie tak dawno. Czuła się pełną kobietą. Wypełniała ją siła, która brała się gdzieś z wewnątrz niej.
To było cudowne, ale jeśli ktoś myśli, że to był już koniec, jest w błędzie. Nie, to absolutnie jeszcze nie był koniec. To nie był koniec ani jej erotycznych przygód, ani tego dnia, ani w ogóle. Nie to nie był jeszcze koniec. W momencie, kiedy jeszcze czuła się tak bardzo niewinna, a jednocześnie tak bardzo wyuzdana, w momencie kiedy czuła się tak bardzo anielsko odlotowa, kiedy czuła się taka pełna i dowartościowana, pozwoliła sobie na chwilę wytchnienia. Zdaje się, że to był jej błąd. Chociaż, czy tak naprawdę? Czy w jakikolwiek sposób tego żałowała? Nie. O nie.
W tej chwili pozwoliła sobie też na to, aby aby się pochylić i delikatnie oprzeć o biurko. Chciała się przeciągnąć i miała zamiar usiąść na swoim krześle, na swoim obrotowym krześle, aby wykonać kolejne połączenie do klienta, aby zacząć normalnie pracować. Właśnie w tym momencie już wiedziała, chociaż może bardziej podświadomie jeszcze czuła, że coś się stanie. Jednak to była zaledwie sekunda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz