Szukaj na tym blogu

12 sierpnia 2019

Niewidzialny kochanek.

31. Językiem przez jej zakamarki.

-Och, co ty robisz?! Przestań! Przestań, ja nie chcę, - próbowała protestować, ale wiedziała, że te słowa są tylko fasadą i, tak naprawdę, znaczą coś dokładnie odwrotnego. 
Chciała, aby ją przeleciał: tutaj, teraz. Gorączka w jej ciele nasiliła się, ale w sposób bardzo podniecający. Czuła, że płonie cała od góry do dołu. Jej cipka była taka wilgotna i tak bardzo potrzebowała porządnego, męskiego członka. Drżała. Jej piersi potrzebowały pieszczot: agresywnych i mocnych. Potrzebowały męskich ust, tak żeby ją dokładnie wylizał, od góry do dołu. Chciała poczuć jego usta, jego język na swoich sutkach. Och tak bardzo bardzo go pragnęła. 
Po chwili wszystko zaczęło dziać się tak, jak przypuszczała, jak sobie to wyobrażała. Chociaż bała się. Bo to był jednak obcy człowiek, ktoś nieznany w jej mieszkaniu, jakiś inny, jakby szalony. Czuła jego oddech na swojej szyi. Złączyła ramiona, starając się schować w sobie jak ślimak. Chciała jakby zakryć swoje piersi, leczy było to zbyt trudne. On i tak obejmował je swoimi szerokimi dłońmi, pieścił, ugniatał i szarpał. Ona podniecona coraz bardziej, ocierała się o jego tors. 
-Och, och, och… - mogła tylko wyrzucać ze swojego gardła, w oczekiwaniu na kolejny etap tej gorącej gry. 
Oczywiście, pozwoliła mu przejść do przodu. Nie uciekała nigdzie, nie broniła się. On ukląkł przed nią, przykucnął. Na początku chwycił sutek, jej duży, sztywny sutek w swoje gorące usta. Przyssał się do jej piersi jak małe dziecko, ciągnął mocno, a ona tylko dyszała. Potrzebowała go. 
-Och, och, uuuaaaahhh… tak, tak, taaak… liż mnie, oooohhh ciągnij! Jesteś… ooooohhhh… jesteś taki wspaniały! 
Uniosła do góry dłoń w geście bezradności i jakby zaproszenia do dalszych, bardziej gwałtownych, pieszczot. Klęczał przed nią, a ona pochyliła się w jego stronę, by udostępnić mu swoje skarby, swoje cudowności. Ciągnął jej sutek: najpierw jeden, później drugi. Czuła jego usta, jego gorące usta, jego język tańczący na jej brodawkach. 
-Och, och tak, tak… bierz mnie, bierz! Jesteś taki cudowny! - wzdychała co chwilę. 
Później całkowicie już zadowolona i usatysfakcjonowana  przebiegiem akcji, pozwoliła mu robić wszystko, co zechce, co tylko będzie pragnął. Położyła swoje dłonie na jego obojczykach, przytuliła się do niego i pozwoliła mu całować swoje cycuszki od góry, do dołu, raz przy razie, gorąco, wilgotno i tak bardzo podniecająco. Obejmował jej ciało swoimi dłońmi, pieścił jej pośladki. Jego palce wdzierały się między jej uda tak blisko cipeczki, tak gorąco, tak przejmująco. Patrzyła na niego i była taka szczęśliwa. 
-Och, jak bardzo dobrze mi jest! - wzdychała.
Później stało się to coś, na co czekała. Było to do przewidzenia, ale była taka cała rozpromieniona. Oddawała mu się w całości. Klęczał przed nią tak nisko, pochylał swoją głowę. Ona tylko uniosła udo wysoko do góry i podtrzymywała je dłonią. On lizał jej cipeczkę, jej rozwartą szparkę, ssał płatki, łechtaczkę. 
-Och, och, och…  tak mi dobrze, tak mi rób, - mówiła rozgorączkowana. 
Myślała, że upadnie na podłogę. Jej nogi były miękkie jak z waty. Jedyne, co w tej chwili mogła zrobić, to oprzeć swoje pośladki o komodę stojącą w przedpokoju i chwycić się lustra od góry. Chciała w jakiś sposób utrzymać równowagę. Była taka zadowolona. Przyssał się do jej cipeczki, wędrował językiem poprzez jej zakamarki. 
-Och, och, ooooch… tak mi dobrze, tak mi rób, tak mnie bierz! Och, jesteś taki dobry!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...