Szukaj na tym blogu

18 sierpnia 2019

Niewidzialny kochanek.


37. Jego klejnoty.

Czuła się tak mocno sponiewieraną suką, która codziennie potrzebowała porządnego rżnięcia. Chociaż, czy naprawdę? Być może był to tylko taki wybryk natury, taki wentyl bezpieczeństwa. Chociaż, może nawet to coś w ogóle nie miało miejsca. Może to tylko jej wybujała wyobraźnia, kto wie? 
W codziennym życiu nigdy by się do takich skłonności nie przyznała i pewnie, gdyby nie te, wręcz kosmiczne, okoliczności, pewnie by do takiego czegoś nigdy nie doszło. 
No cóż, tak czy inaczej, teraz w tych warunkach nie potrafiła sobie wyobrazić, że kiedykolwiek może być inaczej. Czuła się taka zboczona. Ustami dotykała jego podbrzusza. Czuła szorstkie włosy na swoich wargach, nosie, wdychała jego zapach, zapach spoconych jaj. 
Był już na skraju wytrysku. Niewiele było potrzeba. Wpychała jego chuja coraz głębiej i głębiej, tracąc poczucie rzeczywistości, tracąc poczucie tego, kim była i nie zważając na nic. Ssała, ciągnęła jego wielką twardą rakietę, mając nadzieję, że za chwilę poczuje jego gorące nasienie prosto w swoim gardle. 
Och, gdyby do tego doszło, połknęła by wszystko, bez najmniejszych oporów. Na koniec oblizała by jeszcze dokładnie, do ostatniej kropelki.  Och, gdyby tylko to się stało. Zastanawiała się przez chwilę, ale tylko przez króciutką chwilę, czy ten samiec jest na tyle silny i wytrzymały, że będzie w stanie znieść te jej zachłanne pieszczoty, te słodkie tortury na jego twardym kutasie. Ach, jakie to było cudowne! Czuła się taka zboczona, taka bardzo zepsuta, a jednocześnie tak bardzo szczęśliwa.
Nagle stała się rzecz, która przeszła jej najśmielsze oczekiwania. To przechodziło najbardziej wybujałe fantazje samotnej i niezaspokojonej kobiety. Czuła się tak bardzo rozkosznie, brana ze wszystkich stron i jednocześnie biorąc wszystko, co jej kochanek mógł jej zaoferować. Była bezgranicznie szczęśliwa, radowała się każdym, nawet najmniejszym, szczegółem tego wszystkiego, co się działo. 
W pewnym momencie mężczyzna wstał. Podniósł się w takim samym szerokim rozkroku, w jakim siedział do tej pory. Ona zjechała do dołu i oparła się o brzeg kanapy. Siedząc na podłodze, wsunęła się pod jego krocze i chwyciła go ramionami za pośladki. On, tymczasem, powoli opuszczając twój tyłek, zawisł jajami nad jej, szeroko uchylonymi, ustami. 
Po chwili opuścił się jeszcze niżej. Wysuniętym daleko językiem dotknęła jego worka. Po chwili słodko wchłonęła w siebie i ssała. Później uniosła nogi do góry tak, jakby oczekiwała na jeszcze jednego kochanka, na kochanka, który przeleciałby jej cipkę w sposób gwałtowny i niespodziewany. 
Oczekiwała na kochanka, który wziąłby jej muszelkę w swoje posiadanie. Chociaż zdawała sobie sprawę, że w tej chwili nie ma nikogo takiego, nikogo, kto mógłby zaspokoić jej wybujałe rządze.  Chociaż, hmm… czy naprawdę? 
Tak, czy inaczej, trzymał ją za uda szeroko, rozwierając je i pokazując cipkę niejako całemu światu. Oczywiście, gdyby ktoś jeszcze chciał to wszystko oglądać. 
Trzymała go za pośladki, ssała jego i jaja, a on patrzył na nią z góry. Jego fiut pulsował, unosząc się i opadając. Facet dyszał ciężko z rozkoszy, ale był niesamowicie zachwycony tym, co się działo. 
Stosunkowo młoda, pełna seksu i wigoru laska, z taką pieczołowitością ssała mu wór. Jego klejnoty były w jej posiadaniu. Lizała go. Jej nos i oczy znajdowały się pod jego dupą. Wdychała jego zapach i była szczęśliwa, że sprawy potoczyły się właśnie w ten sposób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...