Szukaj na tym blogu

13 sierpnia 2019

Niewidzialny kochanek.


32. Wszystkie jego skarby.
Kiedy w sposób bardzo zachłanny i zaangażowany zabrał się za pieszczenie jej łechtaczki, myślała, że straci przytomność. Zakręciło jej się w głowie. Ledwie trzymała się na nogach. Chwyciła swoje cycki i sama zaczęła je ugniatać, pieścić i ściskać. Oparła nogę o blat komody i pozwalała mu penetrować jej szparkę tak głęboko, jak tylko mógł. 
-Och, och, och… - jęczała. 
Nie spodziewała się, że to będzie takie cudowne. Brał ją tak gorąco, tak mocno, tak szybko i z kompletnego zaskoczenia. Chciała tego coraz bardziej. 
Później, nawet nie potrafiła określić, jak to się stało, znaleźli się u niej jego pokoju. Byli w jej malutkim pokoiku. On siedział na łóżku. Jego koszula delikatnie wysunęła się ze spodni, odsłaniając dół brzucha. Dolna część garderoby natomiast zjechała jeszcze niżej razem ze slipami. Trudno powiedzieć, czy było to przez niego ukartowane, czy też stało się zupełnie przypadkowo. 
Tak, czy inaczej, dół jego brzucha z nieznacznie wystającym zarostem tuż ponad penisem, wysuwał się spod jego paska. Mężczyzna siedział wygodnie na jej łóżku. Zachowywał się tak, jakby był tu zadomowiony, jakby mieszkał od dawna. Siedział, pochylony do tyłu i podparty na łokciach, z szeroko rozsuniętymi nogami, a ona…  Ona znajdowała się między jego kolanami w pozycji, powiedzmy, poddańczej. 
Nadal była naga, bez ubrania. Zrzuciła je gdzieś po drodze. Nie zważała na to, co się z nim stało. Ta zwykła, przeciętna dziewczyna leżała teraz gosieńka jaki ją Pan Bóg stworzył. Leżała na brzuchu, podpierając się na dłoniach. Jej cycki delikatnie opadały do dołu, kołysały się tuż nad dywanem. 
Czogała się w jego stronę. W jej wzroku była dzikość wygłodniałej tygrysicy. Można było tylko mu współczuć. Ona nie zamierzała odpuszczać. Wpatrywała się w jego twarz tak, jakby chciała go zjeść, tak jakby chciała rozszarpać go na kawałeczki. Nie zamierzała dawać mu żadnych forów. Chciała wycisnąć z niego wszystkie soki, każdą kropelkę, wszystko, co tam sobie miał. 
Wiedziała, że miał co dawać. Oj miał! Była tego pewna, była o tym w stu procentach przekonana. Czogała się do niego, a on tak siedział z rozsuniętymi udami i czekał na nią. Czekał na każdy kolejny jej ruch. Był bierny, a jednocześnie bardzo zafascynowany tym, co się działo. 
Czas jakby się zatrzymał. Zresztą nie po raz pierwszy. Ostatnio w jej życiu zdarzały się takie momenty coraz częściej. 
Kiedy się do niego zbliżyła, kiedy była już dokładnie pośrodku jego ud, gdzieś w pobliżu jąder, bezceremonialnie, bez namysłu i z ogromnym pożądaniem, drżąc na całym ciele, wręcz płonąc i pragnąc tego, co znajdowało się pod spodem, chwyciła za pasek spodni, rozpięła sprzączkę jedną ręką tak sprawnie, że w innych okolicznościach pewnie by się to nie zdarzyło i pociągnęła do dołu. Ujęła za wszystkie warstwy materiału, odsłaniając całe jego przyrodzenie, wszystkie jego skarby, wszystko to, co tam w środku posiadał. Od razu wyskoczyła jego wielka fujara. Była dorodna, opleciona tłustą żyłą, z dużym cięciem pośrodku, wskazującym na możliwość potężnego wytrysku. 
Dziewczyna chwyciła tego fiuta tak, jakby to była zabawka. Następnie ścisnęła tak mocno, że chłopak westchnął, wyrzucając ze swoich płuc powietrze. Tymczasem ona patrzyła jakby z niedowierzaniem, jakby nie spodziewała się, że coś takiego właśnie się stało, a jednocześnie była przekonana, że będzie potrafiła odpowiednio się obsłużyć jego narzędziem. Dokładnie wiedziała, do czego ono się może przydać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...