29. Lekarz to nie kochanek.
Na sam koniec, jej pożądliwe spojrzenie, mimo usilnych starań, by tego nie robić, skupiło się dokładnie między jego udami. Była zachłanna, starała się wyłuskać kształt piętrzący się pod materiałem spodni. Chciała ocenić jego rozmiar. W wyobraźni tworzyła obraz dorodnego, napęczniałego penisa.
Czuła, że z każdą minutą robi się jej coraz bardziej gorąco. Nie potrafiła pozbyć się myśli, aby rozebrać się do końca, aby zrzucić z siebie to, jak jej się zdawało, zupełnie niepotrzebne, ubranie. Jednocześnie bała się, że w pewnym momencie całkowicie straci nad sobą kontrolę. Nie potrafiła przewidzieć, jakie będą kolejne następstwa, zachodzących w tej chwili wydarzeń. Każdy dotyk zimnego stetoskopu przyprawiał ją o silne zawroty głowy. Brakowało jej tchu, a serce łomotało jak szalone.
Nagle przerwał i spojrzał jej prosto w oczy.
-Widzę, że jest pani bardzo nerwowa. Proszę się uspokoić i postarać oddychać głęboko. To jest niezbędne do tego badania, - odezwał się spokojnym tonem.
“Żeby to było takie łatwe”, - pomyślała w duchu, ale postarała się zachować zgodnie z jego oczekiwaniami.
-Bardzo dobrze, - pochwalił ją, - a teraz proszę zatrzymać oddech.
Podobne czynności kazał powtórzyć jeszcze kilka razy, a na koniec usłyszała:
-Teraz niech się pani odwróci na brzuch.
Uśmiechnął się, znów tak specyficznie się uśmiechnął. Hmm… ta gra, o ile ty rzeczywiście było to grą pozorów, zaczynała być coraz bardziej intrygująca. Powoli zaczynała wchodzić w ten rytm. Ułożyła się wygodnie na cyckach i poczuła jeszcze większe podniecenie.
Po chwili lodowata słuchawka stetoskopu znalazła się na skórze między łopatkami. Zdawało się jej, że trwa to całą wieczność. Chciała coś zrobić, coś powiedzieć, aby choć trochę rozładować wciąż narastające podniecenie.
-Panie doktorze, no i jak, wszystko w porządku?
Mruknął coś pod nosem, ale zupełnie nic nie zrozumiała. Dopiero po kilku minutach odezwał się normalnie:
-Ma pani bardzo silną anginę. Gardło jest mocno zaatakowane. Poza tym, są to początki zapalenia oskrzeli. Na pewno nie pójdzie pani do pracy przez najbliższe dziesięć dni.
Dopiero teraz dotarło do niej, że ten młody lekarz, po prostu, starał się wykonywać swoje czynności najlepiej, jak potrafił, a ona wyobrażała sobie nie wiem co.
-No, ale czy to coś poważnego? - zadała pytanie, które miało odzwierciedlić to, iż wróciła już do rzeczywistości sposób całkowity.
-Raczej tak. Poza tym, co już pani powiedziałem, nie widzę tutaj nic niepokojącego.
Zabrał stetoskop, zawiesił go na szyi, a później wyjął notatnik i zaczął coś pisać. Jak się później okazało, był to bloczek z receptami.
-Przepiszę pani antybiotyk, oraz leki, które powinny złagodzić ból gardła i zmniejszyć temperaturę, - odezwał się w sposób bardzo profesjonalny.
Była jedną, wielką bombą atomową. W każdej chwili groziła potężnym wybuchem. Już zaczynała żałować, że jednak do niczego nie doszło, że to tylko jej wybujała wyobraźnia płatała jej figle. Wciąż była bardzo, ale to bardzo, podniecona. Wciąż była w swojej cieniutkiej piżamce. Właściwie tylko w samym dole piżamki. Czekała.
-Może się pani ubrać, - usłyszała w końcu jak na zawołanie.
Poczuła się bardzo zawiedziona.
“Na co liczyłam paradując z tak z gołymi cyckami przed jego młodymi oczami? Przecież lekarz to nie kochanek, nie zerżnie mnie tutaj na tym łóżku. Jestem starą panną i zaczyna mi już odpieprzyć na tym punkcie. Muszę znaleźć sobie jakiegoś chłopa,” - pomyślała, kiedy pakował się i wychodził.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz