Szukaj na tym blogu

4 sierpnia 2019

Niewidzialny kochanek.


23. Ruchaj mnie mocno! 

Jej piersi były jak erotyczny barometr. Doskonale wyczuwały to wszystko, co się z nią działo. Natychmiast napęczniały i zaczęły pulsować, a sutki wyszły na wierzch. Jej wielkie sutki ocierały się o ciasną bluzkę i były tak bardzo pobudzone. 
Popełniła kolejny niefart. Pochyliła się. Znów pozwoliła sobie na przymknięcie powiek. Zadrżała. Delikatnie rozstawiła nogi i w tym momencie, jak grom z jasnego nieba, spadł na nią ogromny kutas. Chociaż raczej, wszedł w nią jednym gwałtownym pchnięciem. Wszedł w nią niczym miecz samuraja, popełniającego harakiri. Wszedł głęboko, do samego końca. W wszedł tak mocno, że zabrał jej oddech i sprawił, że jej ciało zesztywniało w gwałtownym skórczu. 
Zastygła, nie mogąc wykonać kolejnego, chociażby najmniejszego, ruchu. Był w niej. Czuła wielką, grubą głowicę przedzierającą się przez jej trzewia, wciskającą się do samego dna. Była tak głęboko, jak nigdy dotąd, tak daleko. 
Znów tak mocno drżała. Dygotała na całym ciele. Miała wrażenie, że za chwilę upadnie. Trzymała się biurka, kołysząc się na wszystkie strony. 
Zaraz później, jakby w odpowiedzi na swoją niemoc, poczuła jego mocne dłonie chwytające ją gdzieś w okolicy żeber, pod pachami. Jego ręce trzymały ją mocno, pewnie. 
-Ooooooooch! - westchnęła, - Gdzie jest moja spódniczka! Och nie mam jej na sobie! Przecież znów jej nie mam! 
Rzeczywiście, była tylko w samej bluzce. Która na dodatek, jakimś dziwnym trafem, rozpięła się i, co najgorsze, nie było pod nią stanika. Jej piersi wylały się na wierzch, jak dwa wielkie balony wypełnione wodą i kołysały się na boki. 
Mogła tylko szerzej rozstawić nogi, jeszcze szerzej rozstawić nogi i pozwolić mu robić wszystko, na co ma ochotę. On, on tymczasem, bezceremonialnie zaczął poruszać swoimi biodrami. Najpierw zwolna, później coraz szybciej i szybciej, coraz bardziej gwałtownie, zachłannie, nachalnie. Wdzierał się w nią coraz bardziej bezceremonialnie. Mogła tylko drżeć, tylko szarpać się w kolejnych konwulsjach rozkoszy, odbierających zdrowe zmysły, odbierających poczucie tego, kim była.
W końcu nie wytrzymała. W narastającym szaleństwie poddała się swojemu pożądaniu, zwierzęcym pragnieniom i pierwotnym nieokreślonym instynktom. Oszalała na punkcie seksu, na punkcie swojego kochanka. Jej ciało było niczym wulkan, niczym piec rozgrzany do czerwoności, niezaspokojone, pełne pragnień, pełne pożądania. Jedynym sposobem, aby sobie z tym poradzić, było przejęcie inicjatywy i rzucenie się w ogień. To był skok do przepaści. To było jak gra w pokera, gdzie wszystko stawia się na jedną kartę. 
Gwałtownie odwróciła się w jego stronę. Nawet nie próbowała otwierać oczu. Chociaż i tak go widziała. Widziała jego błędny wzrok. Och, był taki niesamowity! Wpatrywał się w jej podnieconą twarz. Mimo zamkniętych oczu, widziała jak skupia się na niej i drży. On także drżał. 
Chwyciła go mocno za szyję, tak mocno i tak szybko, że nie zdążył zareagować. Podskoczyła i oplotła jego biodra swoimi udami. To było tak precyzyjne, tak dokładne, że jej cipka trafiła bez najmniejszych przeszkód na jego wielki, gruby i twardy dyszel. Nadziała się na niego z głośnym mlaśnięciem. 
-Eeeeeeuuuuaaaaaach!!! - jęknęła przeciągle. 
Drżała i nie mogła się opanować. Wisiała na nim, ogarniając go swoimi ramionami i udami. Był w niej. Trzymał ją za pośladki, a ona podskakiwała jak piłka. Szarpała się gwałtownie, chcąc jak najmocniej, jak najdokładniej poczuć jego męskość. Chciała poczuć go całą jego długością, wszystkim tym, czym był. 
-Ooooooch, oooooch uuuuuoooooch!!! Taaaak, taaaak kochanku mój! Och, bierz mnie bierz mnie, proszę! Och, ruchaj mnie mocno! Taaaak, taaaak, och tak bardzo tego chcę! Aaaaach, aaach, oooch, uuaaach… tak bardzo bardzo cię pragnę! - jęczała odlatując w kosmos.
Przenosiła się w przestrzeń, której absolutnie nie znała. Przed oczami widziała tylko ciemność, w uszach był szum. Czuła tylko jego męskość w sobie, czuła jego umięśnione, mocne ciało, trzymające ją w powietrzu. Było tak cudownie, tak niesamowicie cudownie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...