26. Zwykłe badanie.
Otworzyła oczy. Była w swoim mieszkaniu. Czuła się źle. Całe jej ciało zdawało się być jednym, wielkim ogniem. Nie miała siły się podnieść. Bolała ją głowa, plecy i wszystkie kości.
Przez uchylone okno wpadał chłodny wiatr. Niebo co chwilę zapaliło się blaskiem błyskawic. Słychać było trzask piorunów. Burza szalała się na dobre.
Powoli zaczynała sobie przypominać kolejne fakty i sceny. Była w pracy, straciła przytomność. Przyjechała karetka, ale nie zabrali jej do szpitala. Któryś z kolegów odwiózł ją do domu i położył tutaj na łóżku. Później zasnęła. Najnormalniej w świecie była przeziębiona, miała gorączkę.
Postanowiła nie wychodzić z łóżka. W ciągu pierwszych kilku godzin, miała wrażenie, że rozpada się na kawałki. Nie była w stanie się podnieść i zrobić sobie gorącej herbaty. Czekała na lekarza.
W pakiecie ubezpieczeniowym oferowanym przez firmę, między innymi, były usługi medyczne. Była wdzięczna losowi, że akurat tak się złożyło. W tym momencie nie byłaby w stanie ubrać się i, jak każdy inny pacjent, pójść do przychodni rejonowej. W tym wypadku, bez obaw mogła korzystać ze wszystkich świadczeń.
Nie potrafiła określić, ile to wszystko trwało, ale kiedy zadzwonił domofon, z trudem zwlekła się z łóżka i podeszła w drzwi. Każdy ruch sprawiał jej masę problemów. Nie lubiła lekarzy. Nie wiedziała, jak zniesie tą wizytę. Zdawała sobie jednak sprawę, że jest konieczna. Wiedziała, że ktoś, kto posiada odpowiednią wiedzę, musi sprawdzić, co jej jest. Bała się, że może to być coś poważnego.
Na szczęście, medyk okazał się być młodym, około trzydziestoletnim, mężczyzną. Na dodatek, był bardzo przystojny, dobrze zbudowany i, co nie uszło jej uwadze, ładnie pachniał. O dziwo, nagle jakby poczuła się lepiej. Tak jakby już sama jego obecność miała działanie terapeutyczne.
Co nie było dla niej jakimś specjalnym zaskoczeniem, po jej plecach przebiegł dziwny dreszcz. Czuła go bardzo dokładnie. Przemieścił się wzdłuż kręgosłupa i skumulował w okolicy bioder. Mimo uciążliwości choroby, musiała stwierdzić, że doznanie było niesłychanie przyjemne. To było takie intrygujące, specyficzne mrowienie. Hmm… w ostatnim czasie czuła je już tyle razy. Można powiedzieć, że znała je bardzo dobrze.
Trudno było jej wyjaśnić mechanizm tego, co się z nią działo, ale czuła, że całe to wrażenie spotęgowane było tym, iż miała na sobie jedynie cienką piżamkę. Nic pod spodem. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę i nie potrafiła pozbyć się tej natrętnej myśli. Już wyobrażała sobie, że ten młody, jakby nie było, pociągający chłopak dotyka ją swoim zimnym stetoskopem.
“Och, chłodna słuchawka na mojej spoconej skórze! Czy ja jestem normalna?! Nie, no przecież to tylko myśli. Tylko myśli, nic poza tym. Prawda? Och sio z mojej głowy!”
Gdzieś w okolicach brzucha czuła dziwne motylki. Wzięła kilka głębokich wdechów, ale znów pomyślała sobie:
“To tylko lekarz. Jestem chora, źle się czuję. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Muszę się poddać temu badaniu. To tylko zwykłe badanie.”
Jednak, im mocniej się temu opierała, tym więcej niechcianych myśli krążyło wokół seksu. Tak, czy siak, była coraz bardziej podniecona. Pożądanie zaczęło szybko narastać. Z każdą sekundą jej piersi były coraz bardziej napęczniałe, a sutki sztywne i chropowate. Czuła jak jej antenki napierają na materiał piżamy. Na dodatek, między nogami czuła słodką wilgoć. To uczucie także dobrze znała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz