Szukaj na tym blogu

11 lipca 2020

Projekt: "Przyszłość".


128. Wertowała językiem każdą wypukłość mojego przyrodzenia. 


Zamknęła z usta tuż za żyłą. Przez całe moje ciało przebiegł tak słodki dreszcz, że o mało nie straciłem przytomności. Zaczęła poruszać swoją głową, ale tym razem delikatnie, przesuwając się zaledwie o centymetr w jedną i w drugą stronę. Mimo to mocno ściskała swoją buzię i wertowała językiem ze wszystkich stron każdą wypukłość mojego przyrodzenia. 


Nie wiem, ile to wszystko mogło trwać. Kilka minut? Chyba nie dłużej. Byłem zmuszony do przygotowania się do kolejnej zmiany. To działo się tak szybko, tak błyskawicznie, że nie byłem w stanie wszystkiego dokładnie rejestrować. W którymś momencie, po prostu, ona odwróciła się i, tak szybko, usiadła w tej wodzie, że jedyne, co zobaczyłem, to, to, że klęczy przede mną z uniesioną do góry twarzą, wpatrując się we mnie, a ja stoję nad nią w delikatnym rozkroku, pochylony nad jej ciałem. 
Obejmowałem jej głowę, pieściłem szyję, dotykałem, całowałem skronie, twarz, czoło. Pochylałem się coraz bardziej, opuszczałem się na stopach, uginając kolana. 
Kochana, cudowna Julia. Chciałem się zatracić, zgrzeszyć, pójść do piekła razem z nią, aby tylko wykorzystać to, co dał nam Bóg, to, co dała nam natura, aby tylko móc wykorzystać do najmniejszej okruszynki tę cudowną rozkosz, którą byliśmy w stanie wykrzesać z tej chwili. 
W momencie, kiedy jeszcze trzymałem jej głowę z dwóch stron tak delikatnie, jak do pocałunku, ona już wyciągnęła swoje dłonie i już chwyciła mnie za mojego wielkiego, gotowego do wystrzału chuja. 
Boże, jak to wszystko działo się szybko! Najpierw ujęła samą głowicę z dwóch stron, pieczołowicie skupiając się na niej, a później przesunęła swoje dłonie na trzon, wygięła całego kutasa do góry i patrzyła na niego, przygotowując się do czegoś, co za chwilę, już za moment miało nastąpić. 
W tej właśnie sekundzie trzymałem ją za tył głowy. Wplotłem dłonie w jej włosy, nie mając pojęcia, co się ze mną dzieje. Obejmowała moją wielką buławę dwiema rączkami z lewej i z prawej strony. Jedną wyżej, drugą niżej, ostrożnie, pieczołowicie, i wpatrywała się w sam czubek. 
Była zadowolona, uśmiechnięta i szczęśliwa. Widziałem ten uśmiech, tę radość na jej twarzy, te dołeczki w policzkach i te błyszczące oczy. Tak jakby nagle wygrała los na loterii, jakby dostała bardzo piękny prezent, o którym zawsze marzyła, a to był tylko mój kutas, moja wielka chujowa armada. 
Znów musiałem szeroko, bardzo szeroko, rozstawić uda i obniżyć swoją pozycję, bo ona znów bardzo mocno, dokładnie otworzyła swoją buzię. Wygięła mojego fiuta do dołu, położyła jego dolną krawędź na swojej wardze i wystarczyła tylko chwila, abym był w środku, znów gdzieś w jej słodkim gardle, gdzieś tam głęboko. 
Kolejna sekunda. Już byłem wewnątrz. Zamknęła z usta tuż za żyłą. Przez całe moje ciało przebiegł tak słodki dreszcz, że o mało nie straciłem przytomności. Zaczęła poruszać swoją głową, ale tym razem delikatnie, przesuwając się zaledwie o centymetr w jedną i w drugą stronę. Mimo to mocno ściskała swoją buzię i wertowała językiem ze wszystkich stron każdą wypukłość mojego przyrodzenia. 
Do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, niezbyt głęboko, ale mocno. Coraz bardziej traciłem równowagę, w mojej głowie coraz mocniej wirowało. Rozkosz, która miała już nastąpić, krążyła gdzieś wokół, jakby mając mnie całkowicie w dupie i chcąc odebrać mi resztki zdrowego rozsądku, torturowała mnie, nie pozwalając się rozładować do końca. 
Wreszcie nastąpił ten krótki moment, kiedy dziewczyna uwolniła mnie ze swojego objęcia, a ja myślałem, że będę miał choć chwilę, aby zaczerpnąć powietrza. Ale to były dwie, może trzy sekundy. Z jej strony było to tylko zwykłe przegrupowanie się, zmiana i poprawa pozycji, aby lepiej chwycić mnie za drąga i lepiej objąć swoimi ustami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...