133. Po moim trzonie.
Jeszcze mocniej pochyliła się do przodu, a jej cipka zsunęła się z mojego fiuta prawie całkowicie. Wrażenie było piorunujące. Zjeżdżanie jej warg sromowych po moim trzonie tak mocno przenikało moją świadomość, że o mało nie straciłem przytomności.
Opadając na mnie, pochylała się do przodu, a jej tyłek wjeżdżał w moje podbrzusze, starając się rozgnieść i rozłożyć mnie na krawędzi tej wanny.
Unosiła się i opadała, unosiła się i opadała, raz, zarazem… Rytmicznie i łagodnie wychodziłem z niej prawie do samego końca, a później wdzierałem się tak daleko, jak było to tylko możliwe. Czułem jej palce wciskające się w moje uda i starające się utrzymać równowagę ciała. Czułem przejmujący, sprężysty uścisk cipki na moim, spragnionym kutasie. Za każdym ruchem obejmowała mnie mocno, wilgotno i słodko, tak, że przed moimi oczami wirowały już kolorowe kółeczka.
Czas płynął, robiło mi się coraz bardziej przyjemnie. Moje uda były szeroko rozchylone, a ona swoimi ruchami i ciężarem ciała rozwierała je jeszcze bardziej. Zachowywała się w ten sposób, aby jeszcze lepiej wpasować się w moje biodra, aby wbić się w nie jak w siodło, abym głębiej mógł w nią wchodzić i penetrować jeszcze bardziej.
Cała ta sytuacja pochłaniała i jej uwagę w stu procentach. Zdawała się nie zwracać uwagi na mnie i otaczający ją świat. Starała się być skupiona tylko na tym, co działo się z jej ciałem, z jej cipką właśnie w tej chwili. Wyginała swoje plecy, prężyła się, uniosła głowę do góry i patrzyła w sufit. Ciężko oddychała. Co chwilę głośno pojękiwała i stękała.
Góra, dół, góra, dół, góra, dół… spokojnie, płynnie, głęboko. Czułem, że stopniowo odpływam słodki orgazm pożądania.
I jeszcze raz: góra i dół, góra i dół... z jej uchylonych ust wydobywały się coraz bardziej słodkie i przejmujące westchnienia.
Góra, dół, góra, dół… jeszcze mocniej rozwarła swoje uda. Jej cipka stała się dla mnie jeszcze bardziej dostępna, a wrażenie wnikania w nią tak głęboko, sprawiało, że włosy na mojej głowie unosiły się do góry.
Wykręciła szyję, starając się spojrzeć na mnie, ale było to bardzo utrudnione. Cały czas głośno pojękiwała.
Góra, dół, góra, dół… dopiero teraz odwróciła się plecami do mojej twarzy i zaczęła odchylać do przodu. Dodatkowo wysunęła ramiona przed siebie i oparła się o przeciwległą burtę wanny. Jeszcze raz starała się spojrzeć w moją stronę. Było mi cudownie. Głośno i głęboko westchnęłam.
Jako że krawędź zbiornika była bardzo wąska i dość niewygodna, musiałem wyczyniać ekwilibrystyczne sztuczki, żeby z niej nie spaść. Jednak to nie przeszkadzało mi w coraz bardziej aktywnym angażowaniu się w tą cudowną grę.
Jeszcze mocniej pochyliła się do przodu, a jej cipka zsunęła się z mojego fiuta prawie całkowicie. Wrażenie było piorunujące. Zjeżdżanie jej warg sromowych po moim trzonie tak mocno przenikało moją świadomość, że o mało nie straciłem przytomności.
Byłem przekonany, że wyjdę z niej całkowicie, ale ona, kiedy już tylko poprawiła swoją pozycję dostatecznie dobrze i mocno, złapała się przeciwległego brzegu pojemnika z wodą i znów zaczęła opuszczać swój tyłeczek, a raczej wciskać go ze wszystkich sił w moje krocze, sprawiając, że o mało nie zacząłem wyć i śpiewać z radości. Czegóż więcej było mi trzeba?
Czułem, jak jej pośladki rozgniatają moje jądra. Wrażenie było niesamowite, przenikające całą moją świadomość. Ciężko było nad nim zapanować. Miałem wrażenie, że to są moje ostatnie minuty. Przymknąłem powieki i oddychałem z trudem.
Tymczasem ona, już unosiła się do góry, a raczej pochyliła do przodu. Poruszała się ukośnie, mniej, więcej pod kątem czterdziestu pięciu stopni, w stosunku do mojego ciała, sprawiając, że mój kutas wygiął się jakoś nienaturalnie. Miałem wrażenie, że trzeszczy w posadach jak stara stodoła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz