Szukaj na tym blogu

9 lipca 2020

Projekt: "Przyszłość".


126. Wciskała się na, parującego z rozkoszy, fiuta. 

Minęła kolejna sekunda. Była, jak mgnienie powiek. Ona jeszcze bardziej pchała się w moje krocze. Jeszcze mocniej zgiąłem się w sobie, prawie, zamykając ją między udami a brzuchem. Wciskała się, jeszcze mocniej, pchając swoje usta na mojego gorącego, parującego z rozkoszy, fiuta. 


Wygięła swoje ciało piękną literę C do tyłu. Odchyliła głowę, patrząc w sufit, ale wciąż miała zamknięte oczy. Wystawiała swój język, starając się ogarnąć mojego kutasa w jak najlepszy sposób. Starała się utrzymywać krawędzi wanny tak, by nie stracić równowagi, by sprawić mi jak najwięcej przyjemności. Tak mi się przynajmniej zdawało.  
Później, w sposób bardzo precyzyjny, ustawiła się dokładnie na wprost mojej armaty. Dokonała tego z szeroko otwartą buzią. Czubek już wjeżdżał między jej usta. Czułem dotyk na samym końcu. 
Zdążyłem tylko chwycić ją za głowę, lepiej przytrzymać, wpleść swoje palce w jej rude, długie włosy i przycisnąć bardziej do siebie, do swojego podbrzusza. Ona już parła całym swoim ciężarem na moje biodra, całą twarzą. 
W ogóle nie broniła się. Chciała tego. Chciała przyjąć mnie tak głęboko, jak to tylko było w tej chwili możliwe, bez cienia sprzeciwu, bez odrobiny lęku, czy wahania. Po prostu szeroko otworzyła swoją buzię, udostępniając mi swoje gardło w całości. 
Najpierw, jakby trochę się wystraszyłem. Trudno powiedzieć, co to było. Nie byłem pewny, czy nie zrobię czegoś nie tak. Bałem się, że mogę wyrządzić jakąś krzywdę. Nie wiem. Zawahałem się, cofnąłem, znów pchnąłem swoimi biodrami, uderzyłem. Zatrzymałem się kutasem na jej podniebieniu, a później na migdałkach. Znów się cofnąłem. Czułem, jak przed oczami wirują mi już kolorowe kółeczka. Widziałem gwiazdki, ale nie chciałem tego przerywać. 
To ona sama zdecydowała, że chce to kontynuować, że chce brnąć w to dalej, że chce mnie głęboko w swoim słodkim gardle. Sama przesunęła się w moją stronę, a moje dłonie tylko posłusznie poddały się jej ruchowi. Znów czułem jej migdałki. 
O Boże! Cóż to była za rozkosz?! W pewnym momencie myślałem, że cofnie swoją twarz, że jednak uwolni moje, spragnione, podniecone do granic możliwości, narzędzie. Tymczasem ona, pchnęła swoją buzię na mnie mocno i zdecydowanie. Poczułem jej usta w swoim zaroście. Kutas znów wjechał wprost w jej gardło. Nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Wbiłem się w nią bardzo, bardzo głęboko. 
Byłem przekonany, że w tym momencie ona się cofnie i mnie uwolni. Stało się, jednak coś dokładnie odwrotnego. Jej twarz wcisnęła się ze zdwojoną siłą w moje krocze, a ja z rozkoszy, w przejmującym całe ciało i duszę, skurczu niebiańskiego orgazmu, spiąłem się w sobie jak mały stworek, myśląc, że za chwilę na nią wpadnę. Myślałem, że przewrócę się w sam środek tej wanny, tę wodę, gorącą wodę, że wyleję ją na zewnątrz i zrobię sobie krzywdę. Myślałem, że może potłukę sobie, łokcie, kolana i nie wiem co jeszcze. 
Dlaczego było mi tak słodko, że, odruchowo, zacząłem się bronić? Chwyciłem ją za twarz i niejako stawiając opór, robiłem wszystko, aby odsunąć się choćby na centymetr, żeby móc znieść to przejmujące, słodkie uczucie, które całkowicie odbierało mi świadomość. 
Minęła kolejna sekunda. Była, jak mgnienie powiek. Ona jeszcze bardziej pchała się w moje krocze. Jeszcze mocniej zgiąłem się w sobie, prawie, zamykając ją między udami a brzuchem. Wciskała się, jeszcze mocniej pchając swoje usta na mojego gorącego, parującego z rozkoszy, fiuta. 
W końcu gdzieś na brzuchu poczułem jej włosy, a na udach i jądrach rozgniatała się jej broda. 
-Ooooch, aaaach, eeeech, eeeech!!! - wzdychałem, nie mogąc złapać powietrza. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...