119. Z wielkim kutasem, naprzeciwko drzwi.
Stanąłem na wprost niej. Aż trudno uwierzyć. Normalnie można byłoby pomyśleć, że to jakiś żart, ale tak się stało. Stałem, z wielkim kutasem, naprzeciwko drzwi tak, jak gdyby nigdy nic.
“No pięknie, więc panienki sobie, ot tak, gadają o wielkości mojego przyrodzenia i jeszcze mają przy tym niezłą zabawę!” - kołatało się w mojej głowie.
-No, ja to rozumiem, - mówiła dalej Marzena, - są ewenementy w przyrodzie, ale… no… ja nie wiem…
“O ja pierdolę! Co ona powiedziała?! Ewenementy! No tak, to już zostałem jakimś dziwakiem!” - nie mogłem uwierzyć, że to, co widzę, dzieje się naprawdę.
-No, dobra, nie ma sprawy, - kontynuowała swoją wypowiedź w taki sposób, abym mógł dokładnie wszystko usłyszeć i niczego, przypadkiem, nie przegapić, - Słuchaj, mój stary ma dużego. Kiedyś widziałam jak szczał w łazience, ale… no… nie gwarantuję, że będą dobre.
Moje podniecenie w kilka minut wzrosło do niebotycznego poziomu. Nie mogłem już nad nim w żaden sposób zapanować. To było silniejsze ode mnie. Teraz miałem ochotę zgwałcić także i ją. Ona była po prostu bezczelna, bezczelna w sposób tak wyuzdany, że nie mogłem sobie ztym poradzić.
-Mam nadzieję, że będą pasowały. W każdym razie życzę przyjemnej zabawy, - zakończyła.
Julka zaczęła przestępować z nogi na nogę. Uśmiechała się niepewnie. Widziałem, że i ona jest bardzo podniecona. Później spojrzała na mnie, następnie znów na koleżankę.
-Hehehe… kurde, nie ma sprawy. No daj. Dzięki. Myślę, że będzie dobrze, że będą pasowały, - powiedziała.
Koleżanka zrobiła kwaśną minę i odrzekła:
-No wiesz… mnie się też tak wydaje… chociaż, nigdy nic nie wiadomo. Swoją drogą, sama bym chciała zobaczyć coś takiego. Wszystko stawało się coraz bardziej pikantne.
“No pięknie, jak ona nazwała mojego fiuta? Coś takiego? Cholera jasna, za chwilę się spuszczę!” - myślałem.
Tymczasem, w oczach Julii pojawiło się pytanie.
-Że co?
Koleżanka zreflektowała się nagle.
-Ech, no, no, nie żeby… wiesz… tylko popatrzeć. Sama wiesz… eee… no to może ja już pójdę…
Miała już odejść, ale nagle coś sobie przypomniała. Odwróciła się i z kieszeni wyjęła jeszcze jeden pakunek.
-Aha, słuchaj, masz tu te pastylki, o które mnie prosiłaś. Tylko… no, wiesz ostrożnie z tym stosowaniem.
Julka uśmiechnęła się nerwowo.
-Okej, dzięki, dzięki! Jesteś niezastąpiona. Jak ja ci się odwdzięczę, - rzuciła roztargnionym głosem.
Widziałem jak Marzenie zaczynają świecić się oczy.
-Eee… no jeszcze o tym pomyślimy… - powiedziała uśmiechając się szelmowsko.
Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Byłem tak poruszony, że, zapominając, iż jestem całkowicie goły, wyszedłem z łazienki. Najpierw wychyliłem się górną połową ciała, a później, jak idiota, wylazłem całkiem. No i stało się.
Stanąłem na wprost niej. Aż trudno uwierzyć. Normalnie można byłoby pomyśleć, że to jakiś żart, ale tak się stało. Stałem, z wielkim kutasem, naprzeciwko drzwi tak, jak gdyby nigdy nic. No zajebiście! Dobrze, że chociaż były zamknięte.
Efekt był bezcenny. Marzenka spojrzała, najpierw na mnie, później na Julkę, a na koniec, z wrażenia, szeroko otworzyła usta.
-Ooooooh… - wyrwało się z jej gardła.
Oczywiście, nie byłem głupi, zareagowałem bardzo szybko. Schowałem się z powrotem, ale, i tak, było już za późno. Stało się, co się stało i nie dało się już tego odwrócić. Już mnie już widziała. Co miałem robić? Spalić się ze wstydu? Wziąłem ręcznik, okręciłem wokół pasa i, jeszcze raz wyszedłem. Myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Mimo wszystko nie było aż tak źle.
-No dobra, widzę, że jesteście zajęci, - powiedziała przełykając ślinę, - Bawcie się dobrze. Nie będę wam przeszkadzać. Życzę gorącego seksu i myślę, że…
Tu zawiesiła głos.
-Kochani, nie naróbcie sobie większych kłopotów, - dokończyła.
Patrzyłem na nią jak jakiś idiota.
-Że co? - jęknąłem tak, jakbym nie wiedział, o co chodzi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz