Szukaj na tym blogu

13 lipca 2020

Projekt: "Przyszłość".


130. W słodkich konwulsjach rozkoszy,

Poczułem tylko, jak zaczyna szarpać się w słodkich konwulsjach rozkoszy, a po chwili, z jej cipeczki trysnęło coś podobnego do moczu: raz, drugi, trzeci… Zaczęła trząść się jak galareta, opuściła głowę i patrzyła w swoje krocze, a jej pośladki poruszały się w rytm, szybko następujących po sobie, skurczów.


To było wariactwo. Nie potrafię wyjaśnić niczego z tego, co się wtedy działo. Chwyciłem ją garścią za te jej gęste, rude, mokre włosy i mocno odciągnąłem do tyłu. Wiem, że przecież musiało boleć, a mimo to zachowywałem się w  ten sposób. Trzymałem ją i, patrząc z zaciśniętymi zębami, wycedziłem: 
-Ty stara suko, lubisz to?! Lubisz mojego kutasa w swojej buzi, co?! 
Wybuchła szczerym, serdecznym śmiechem. Śmiała się, śmiała się tak, jakby to był najlepszy żart, komedia, a przecież to wszystko było tak bardzo poważne i na dodatek, tak niesamowicie podniecające, że traciłem zmysły. 
-O tak, tak… lubię to! Lubię twojego kutasa w swojej buzi! - wyrzuciła, z głębokim westchnieniem. 
Zaraz później zacząłem opadać na kolana i zbliżać swoją twarz do jej ust, by złożyć na nich gorący pocałunek. O tak! Można powiedzieć, że takiego seksu nie przeżyłem w swoim dotychczasowym życiu pięćdziesięciolatka. 
-Ożeż ty, mała małpo, zboczona cipo! Ożeż ty, nie masz pojęcia co ze mną robisz, - syczałem, ujmując ją za brodę i przesuwając jej usta do moich. 
Po chwili mój język znów wjechał w środek jej buzi, zawirował w jedną i w drugą stronę. Nasze wargi zetknęły się w gorącym, mocnym pocałunku. Śmiała się. Śmiałem się wraz z nią. Szaleństwo rozkręcało się na dobre. Bawiliśmy się jak małe dzieci i, gdyby nie było to tak bardzo wyuzdane, można by było powiedzieć, że nawet jest niewinne. 
Nie wiem, nie minęło może trzy sekundy, a ja już siedziałem na krawędzi wanny, trzymałem ją w talii i ciągnąłem na siebie między swoje, szeroko rozstawione, nogi. Poruszała się w moim kierunku bez najmniejszych oporów, wiedząc, do czego zmierzam i chcąc dokładnie tego samego, chcąc nadziać się na moją wielką, sterczącą pośrodku lancę, chcąc, abym wypełnił ją do końca, po brzegi tak, jak przed chwilą jej usta. 
Usiadła na moim kolanie, delikatnie rozwarła uda, a ja zobaczyłem jej słodką cipkę i zapragnąłem ponownego, bliskiego kontaktu z tym cudownym zjawiskiem między jej nogami. Po chwili podniosła się na stopach, przesunęła dokładnie w sam środek. Już byłem przekonany, że usiądzie i nadzieje się na mojego chuja, tymczasem ona, nie wiedzieć czemu, powróciła do poprzedniej pozycji i usiadła z powrotem na moim udzie. Z tym że teraz moja dłoń nachalnie i bezwstydnie wylądowała w jej kroczu, dokładnie wzdłuż pizdy. Palcami wjechałem w jej rozgrzaną wilgotną szparkę i bezczelnie zacząłem nimi majstrować w samym środku, czując, jak pulsuje, ściska się i rozluźnia, jak opływa lepkimi, gorącymi sokami. 
Kiedy tylko poczuła mnie głęboko w sobie, wyprężyła się jak struna, napięła całe swoje ciało, wygięła do tyłu, zesztywniała, patrzyła gdzieś daleko przed siebie w przestrzeń. 
Bardzo uważnie, obserwowałem jej twarz. Precyzyjnie, niczym zegarmistrz, operowałem wewnątrz jej gorącej cipeczki, starając się wyczuć mechanizm działania każdego, bodaj najmniejszego, skrawka jej gorącego wnętrza, zakamarka jej słodkiej jaskini rozkoszy. 
Zagryzła dolną wargę, prawie robiąc sobie krzywdę, zamknęła oczy i zaczęła dygotać, niczym listek osikowy. Wiedziałem, że jestem na właściwej drodze do jej orgazmu. Teraz wysunąłem swoje palce i skierowałem je nieco wyżej, na lśniącą nektarem wisienkę. 
Delikatnie obracałem, trącałem muskałem, starając się wczuć w jej doznania. Poczułem tylko, jak zaczyna szarpać się w słodkich konwulsjach rozkoszy, a po chwili, z jej cipeczki trysnęło coś podobnego do moczu: raz, drugi, trzeci… Zaczęła trząść się jak galareta, opuściła głowę i patrzyła w swoje krocze, a jej pośladki poruszały się w rytm, szybko następujących po sobie, skurczów. 
-Aaaaaaaahhh, aaaahh, ah, ah, ah… -  wzdychała słodko i gorąco. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...