134. Bramy niebios.
Teraz cała jej sylwetka spoczywała tylko i wyłącznie, na moim twardym, wielkim, żylastym fiucie. Wjechał w nią tak daleko, że aż jęknęła głośno z rozkoszy. Bramy niebios otwierały się przede mną na nowo.
Już po chwili, czując to, zmieniła nieco ruchy na bardziej pionowe i trochę mocniej uniosła swój kręgosłup. Starała się robić to tak, bym nie trysnął w nią zbyt wcześnie. W sumie, nie wiem, czy nie chciałem, aby to właśnie się stało. Po prostu zwariowałem na jej punkcie.
Nie minęła chwila, a ona, westchnęła głęboko, naprężyła się, a przez jej ciało przebiegł wyczuwalny dreszcz. To było to. Znów opadła do dołu całym swoim tułowiem i, dygocąc jak w febrze, chwyciła się brzegu wanny i dyszała ciężko.
Jej rude włosy spadły kaskadami do dołu, mocząc swoje brzegi w gorącej wodzie. Patrzyłem na jej rozwarte pośladki i uśmiechałem się. Miałem świadomość, jak niesłychanie wyjątkowa jest to chwila, z jak młodą dziewczyną się kocham i jak dobrze jest mi teraz.
Z całych sił wyprężyłem biodra i starałem się wypiąć pośladki do góry tak, żeby jeszcze mocniej i dokładniej w wepchnąć się moim kutasem w jej ciasną, wilgotną cipeczkę. Pochyliła głowę i spoglądała wzdłuż ciała, dokładnie między piersiami na swoje spragnione gniazdko miłości.
Poruszała się teraz poziomo: do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, ale ruchy były płytkie i urywane. Wysunąłem swoje biodra tak daleko, jak tylko się dało, podpierając ciężar jedynie na rękach, a ona, za każdym razem, wbijała się na mnie bardzo głęboko, dysząc i jęcząc z rozkoszy.
W następnej minucie wcisnęła lewą dłoń między uda i zaczęła masakrować swoją, napęczniałą do granic możliwości, wisienkę. Bardzo szybko poruszała palcami, najpierw do góry i do dołu, a później na boki, robiąc wszystko, aby wywindować swoje podniecenie na sam szczyt, tak, by, już w tej chwili, osiągnąć kolejny, słodki orgazm. Jej cipka zaczęła szarpać w przyjemnych konwulsjach, co sprawiło, że przez moje ciało, w błyskawicznym tempie, zaczęły przepływać przejmujące dreszcze. W sposób niesłychanie słodki kumulowały się między nogami.
Co tu dużo mówić. Od razu wiedziałem, że dziewczyna nie będzie w stanie zbyt długo wytrzymać takiego tempa i sposobu w jaki się poruszała. Bardzo szybko i jednoznacznie prowadziło tylko do jednego celu: do słodkiego, gorącego orgazmu. Nadchodził błyskawicznie i odbierał resztki zdrowego rozsądku.
W pierwszym momencie chciałem chwycić ją za biodra i nawet mi się to udało, no powiedzmy, na krótką chwilę, ale, zaraz później, całe to, niesłychanie przyjemne, obejmujące całą świadomość uczucie, sparaliżowało moje ruchy. Wszystko to sprawiło, że moje dłonie zesztywniały i opadły do dołu, a ona, jakby to wykorzystując, zaczęła poruszać swoimi biodrami jeszcze szybciej i jeszcze bardziej gwałtownie. Przy okazji wyrzucała ze swojego gardła kwilenie, przypominające skowyt małego pieska, lub śpiew ptaka.
Wzdychając ciężko, wsunąłem ręce pod jej ramiona i chwyciłem za piersi. Uścisk był mocny, zdecydowany i pewny, a laska jeszcze bardziej spięła się w intensywnym skurczu. Kołysanie do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu stało się jeszcze bardziej nerwowe.
To było jak jazda bez trzymanki. Znów uwolniła swoją cipeczkę. Wyciągnęła dłonie przed siebie i podparła się o krawędź wanny. Trzymając ją mocno za cycki i ściskając, uniosłem do góry. Starałem się rozłożyć jej ciężar na swoim torsie. Byłem przekonany, że będzie to dość trudne. Jednak ona bezwzględnie poddała się moim ruchom.
Teraz cała jej sylwetka spoczywała tylko i wyłącznie, na moim twardym, wielkim, żylastym fiucie. Wjechał w nią tak daleko, że aż jęknęła głośno z rozkoszy. Bramy niebios otwierały się przede mną na nowo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz