131. W szerokim rozkroku.
Stała tak nade mną w szerokim rozkroku, a mój wielki, sterczący fiut znajdował się dokładnie pośrodku, kilkanaście centymetrów poniżej jej, gotowej do kopulacji, szparki.
Patrzyłem na jej piersi. Sutki wyszły na wierzch, jakby za chwilę miały poszybować w kosmos. Teraz znów zerknąłem na jej twarz. Wiedząc, że to nie był jej jedyny orgazm, że zaraz może nastąpić kolejny, znów przeszedłem do bardziej precyzyjnego działania. Chciałem skupić się tylko na tym, co było istotne w tej chwili. Czułem, jak ponownie spina pośladki i mięśnie ud, jak cały jej ciężar unosi się do góry, niczym zawieszony na niewidzialnej lince.
Zbliżyłem twarz do jej szyi i wdychałem słodki zapach potu. Teraz jeszcze delikatnie poruszałem palcami, grając niczym na harfie, na jej gorącej, mokrej i szarpiącej się w konwulsjach rozkoszy, jaskini miłości. Zaraz później opuściła powieki, oddając się całkowicie swoim intensywnym doznaniom.
Podtrzymując ją w talii tak, żeby nie upadła, pochyliłem się do przodu, nad jej buchającym wilgocią i odurzającym zapachem, kroczu. Przy okazji, jej noga rozgniatała mojego, i tak już płonącego z podniecenia, penisa, sprawiając, że znów byłem gotowy do wytrysku.
Po chwili przyspieszyłem ruchów swoją dłonią: do góry i do dołu, do góry do dołu… drażniłem, męczyłem, tańczyłem, a jej łechtaczka wyszła jeszcze bardziej do wierzchu. Wyglądała teraz jak duży, tłusty ślimak, wystawiający swój łeb spomiędzy liści kapusty.
W następnym momencie rozpostarłem palce i przykryłem jej wzgórek, tak że nie było go zupełnie widać. Docisnąłem i przytrzymałem chwilę, a ona dyszała ciężko, trzęsąc się w narastających skurczach.
Nie minęło pół minuty, a moja ręka znalazła się na jej podbrzuszu, poniżej pępka. Gładziłem jej skórę, starając się, by troszeczkę się rozluźniła. Chciałem jeszcze dłużej pobawić się jej słodkim ciałem. Ścisnąłem ją za brzuszek, zagarniając dłonią pępek. Patrzyłem w to miejsce, bo wiedziałem, że ona, tak samo jak ja, odczuwa to w dwójnasób intensywnie.
Nie trwało to jednak zbyt długo. Zaraz później moja dłoń znów spadła niżej, tam, gdzie narobiła tyle bałaganu. Znów, bardzo precyzyjnie, zacząłem pieścić jej łechtaczkę, starając się wywindować podniecenie na sam szczyt.
Była taka słodka, taka moja, tak bardzo mi oddana i tak bardzo blisko. Wiedziałem, że mogę z nią zrobić wszystko, co mi się żywnie podoba, a i tak nie będzie protestowała.
Dopiero po jakimś czasie postanowiła przejąć pałeczkę i zwrócić uwagę na moją osobę. Przeniosła ciężar na stopy, opadła do wody, a i jej dłonie wcisnęły się między nasze ciała. Zaczęła myszkować w okolicach mojego, napęczniałego kutasa.
Nim się zorientowałem, stała już przede mną w rozkroku, ale ja nie zamierzałem odpuścić, nie chciałem dać jej spokoju i pozwolić zacząć mnie pieścić. Miałem jeszcze wobec niej inne plany.
Moja ręka, natychmiast, znalazła się między jej udami. Wjechałem między nie od strony pośladków i wciąż pobudzałem jej, i tak już bardzo podnieconą cipeczkę.
Jeśli myślałem, że pozwoli mi przejąć inicjatywę, to byłem w błędzie. Absolutnie nie dała za wygraną. Rozpychała się swoimi pośladkami na mojej klatce piersiowej, starając się usiąść w rozkroku na moim kutasie. Oznaczało to tylko jedno: że za chwilę znajdę się w jej rozgrzanym wnętrzu i zacznę je penetrować bardzo głęboko.
Stała tak nade mną w szerokim rozkroku, a mój wielki, sterczący fiut znajdował się dokładnie pośrodku, kilkanaście centymetrów poniżej jej, gotowej do kopulacji, szparki.
Śmiała się. Bardziej to czułem, niż słyszałem. Trzymałem ją w talii, starając się przycisnąć do siebie i czułem, jak przepona w jej brzuszku porusza się do góry i do dołu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz