Szukaj na tym blogu

5 lipca 2020

Projekt: "Przyszłość".


122. Bierze jedną gumkę.

Klęczała przede mną. W jednej dłoni trzymała moje narzędzie, w drugiej prezerwatywy. Kutas szybko nabierał poprawnej sztywności. Widziałem jak bierze jedną gumkę, a resztę kładzie na podłodze, by móc zająć się całkowicie i tylko wyłącznie moim spragnionym, gorącym przyrodzeniem. 


-Tak myślisz? Hmmm… no to powiedz mi, ile… kutasów widziałaś w swoim życiu. 
Wiedziałem, że to było bardzo, ale to bardzo prowokacyjne. Balansowałem na granicy dobrego smaku. Mogła się teraz obrazić i w ogóle zakończyć całą zabawę. Chociaż, czy było to możliwe? Czy było to możliwe po tym, jak już zdążyliśmy narozrabiać? 
Przez chwilę jakby się zawahała, nie wiem, wystraszyła, czy zawstydziła. Trudno powiedzieć. Na pewno coś było, jakieś takie zacięcie, może niewielkie, ale jednak zawsze. Patrzyłem i czekałem na jej odpowiedź. Po chwili znów przełknęła ślinę. 
-Nooo… wiesz… widziałem tylko… twojego… no przynajmniej…  
“Aha, mam cię!” - pomyślałem.
-Co, przynajmniej? 
-Przynajmniej, tak na żywo.
Zaczynałem się dobrze bawić. Postanowiłem ją jeszcze trochę pomęczyć.  
-Rozumiem, - pokiwałem głową.
Zdawało mi się, że usilnie próbuje wybrnąć z tej, niekorzystnej dla siebie, sytuacji. 
-Ale wiesz… nie chodzi o to… takie mam przeczucie. Mam przeczucie, że będą dobre. 
Niby wszystko było w porządku, ale jednak pod skórą miałem przeświadczenie, że coś się tu nie zgadza. Przez głowę przemknęła mi myśl, że nie mogła przecież tego wiedzieć. Nie miała pojęcia, jak wyglądają te, konkretnie, prezerwatywy. Przecież, ja sam tego nie wiedziałem. Oczywiście, domyślałem się, ale ja przecież miałem olbrzymie życiowe doświadczenie. Mimo to i tak nie byłem pewny, a ona teraz tak się zachowywała, jakby była ekspertem w tych sprawach. Na dodatek, zaraz później, chciała się z tego wycofać. 
Podeszła do mnie spokojnie, spojrzała, uniosła ramiona chwyciła ręcznik z tyłu odwiązała na plecach. Zjechał do dołu bezwładnie i spadł na podłogę obok moich stóp. 
Łup, łup, łup… - waliło moje serce. 
Odsunęła się, popatrzyła, przejechała wzrokiem od czubka mojej głowy, niespiesznie, poprzez twarz, klatkę piersiową brzuch i zatrzymała się w końcu na kroczu. Mój jebaka, jeszcze dosyć giętki, szybko nabierał turgoru i powoli zaczynał unosić swój wielki łeb. Robiło mi się coraz cieplej. Wiedziałem, że za chwilę znowu się zacznie, zacznie się gorący, ostry seks. Miałem dziwne wrażenie, że, tym razem, będzie inaczej, chyba przez te właśnie prezerwatywy. 
Było tyle rzeczy do ogarnięcia i niektóre cokolwiek mi uciekały. Po tylu latach znów, z tego względu czułem dreszcze na swoich plecach. Kondomy i młoda dziewczyna… Napięcie sięgało zenitu. Nie byłem pewny, czy będę w stanie prawidłowo ich użyć i, czy w ogóle będę w stanie ich użyć. Czy w ogóle do czegoś przydadzą. No, bo gdyby były za duże, albo za małe… 
Zbliżyła się na pół kroku, może troszkę więcej. Przez chwilę stała nieruchomo, później wyciągnęła dłonie i chwyciła prawą ręką za fiuta. Myślałem, że padnę z wrażenia. Delikatnie ścisnęła ze wszystkich stron. Zaczerpnąłem powietrza pełnymi płucami. 
Delikatnie zachwiałem się na nogach, zrobiło mi się jeszcze bardziej ciepło. Później ona powoli opadła na kolana. Znów ta poddańcza pozycja. Cały czas wzrok jej skierowany był w moje krocze, między moje nogi. Kiedy już tak klęczała przede mną, wyglądała jak mała niewolnica. 
No cóż, słowa “mała” to trzeba byłoby użyć w przenośni. Ona wcale nie była taka mała. Jednak zachowywała się jak dziewczynka, która nie bardzo wie, co zrobić z tym, co ma przed sobą, a za moment tak, jakby dokładnie wiedziała co i kiedy zrobić. 
Klęczała przede mną. W jednej dłoni trzymała moje narzędzie, w drugiej prezerwatywy. Kutas szybko nabierał poprawnej sztywności. Widziałem jak bierze jedną gumkę, a resztę kładzie na podłodze, by móc zająć się całkowicie i tylko wyłącznie moim spragnionym, gorącym przyrodzeniem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...