Szukaj na tym blogu

10 października 2020

Projekt: "Przyszłość".

219. Siedziała na mnie.

Siedziała na mnie, unosiła się i opadała: spokojnie, powoli, ale głęboko, do samego końca. Czułem, jak jej pizdeczka kurczy się i pulsuje, jak szybko zbliża się do słodkiego orgazmu. Podpierała się na mojej klatce piersiowej, a ja trzymałem ją w biodrach i jeszcze mocniej wciskałem w swoje krocze. 


Nie wiem, ile mogło to trwać, ale kiedy tylko uznała, że ma już dość, przeszła do ofensywy. Raptownie przejęła inicjatywę, gotowa pokazać, że i ona co nieco potrafi w tym względzie,  że nie jest bierna i umie się odwdzięczyć. O tym zdążyłem się już dobitnie przekonać. 
Nie wiem, jak ona to zrobiła, przecież nie było żadnych słów, żadnej werbalnej komunikacji. Nie wiem, jak nakłoniła mnie, abym teraz położył się na tym łóżku. Wiem tylko, że w tej chwili czułem pod plecami miękką pościel, a ona gramoliła się na mnie. Po krótkiej chwili nasze usta jeszcze raz złączyły się w gorącym, długim pocałunku. 
Było cudownie. Ocierała się o mnie swoimi piersiami, jej brzuszek, co chwilę dotykał mojego wielkiego, wyprężonego do granic możliwości, kutasa. Czułem, że za moment znów się spuszczę i nie chciałem nic przerywać. Byłem niesamowicie szczęśliwy, że dzieje się tak, a nie inaczej. 
W następnej minucie stało się coś, o czym zawsze marzyłem, a czego już bardzo dawno nie robiłem. Właściwie, nie pamiętam, kiedy to mogło być. Jak sobie o tym pomyślę, to aż kręci mi się w głowie. Takiego numeru nie mogłem się spodziewać nawet w najśmielszych snach. 
I znów, żadnej, werbalnej komunikacji. Totalna, idealna współpraca, odczytywanie gestów partnera - marzenie każdego kochanka. W tej chwili trzeba by wypowiedzieć tylko jedno słowo, mianowicie pozycja 69. Myślę, że każdemu facetowi gęba się śmieje. No cóż, tak było. Dobrała się do mnie szybko i sprawnie, a właściwie, to obydwoje zajęliśmy się sobą w sposób odpowiedni do tego ułożenia ciał. 
Przed swoimi oczami miałem jej cudowną dupeczkę i, oczywiście, cipkę. Mniam, o czym więcej tu marzyć. Od razu uderzył mnie odurzający, intensywny zapach, odbierający zmysły i możliwość normalnego rozumowania. Zanurzyłem swoje usta z rozkoszą w jej słodkiej kobiecości. W tym samym czasie z drugiej strony poczułem gorące, sprężyste obejmowanie głowicy mojego kutasa. Rozkosz była nieopisana. Drżałem na granicy potężnego wytrysku. 
Później mnie dosiadła. Przodem. Znów, bez jednego słowa. Zrobiła to szybko i sprawnie. Nim zdążyłem cokolwiek pomyśleć, jej, niesamowicie ciasna, pizdeczka obejmowała w całośi moje narzędzie. Mogłem tylko jęczeć i wzdychać we, wciąż narastającej, rozkoszy. 
Teraz ja rozsunąłem szeroko uda. Musiałem to zrobić. W innym przypadku byłoby już po wszystkim. Nie zdołałbym wytrzymać choćby kilku powolnych ruchów w górę i w dół. A muszę powiedzieć, że było ich sporo i każdy kolejny jeszcze bardziej słodki i namiętny. Dech  mi odbierało i marzyłem tylko o jednym: żeby skończyć tam w środku, w jej zajebistej norce. 
Boże, jak było słodko. Po prostu, odpływałem w niebiańskiej rozkoszy. Siedziała na mnie, unosiła się i opadała: spokojnie, powoli, ale głęboko, do samego końca. Czułem, jak jej pizdeczka kurczy się i pulsuje, jak szybko zbliża się do słodkiego orgazmu. Podpierała się na mojej klatce piersiowej, a ja trzymałem ją w biodrach i jeszcze mocniej wciskałem w swoje krocze. 
-Ooooohhh, aaaaahhh, uuuuaaaahhh… - wydobywało się z jej gardła za każdym ruchem. 
Miała zamknięte oczy i szeroko uchylone usta. Dygotała już na całym ciele niczym osikowy listek. 
To jeszcze nie był koniec całej zabawy. O nie, tak bym jej nie wypuścił z mojego pokoju. Jeśli miało już coś być, to musiało być to coś ekstra. Wiedziałem, że muszę wykorzystać tą okazję na maksa. Nie było innego wyjścia. 
Była elastyczna jak guma do żucia. Układałem ją jak tylko chciałem, a ona aktywnie mi w tym pomagała, w mig odczytując moje zamiary i reagując w odpowiedni sposób. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...