Szukaj na tym blogu

5 października 2020

Projekt: "Przyszłość".

214. Trzymała kubek obydwiema dłońmi.

Kiedy piła, siedziała między moimi udami, plecami wsparta o moją klatkę piersiową. Trzymała kubek obydwiema dłońmi, rozgrzewając je przy okazji. W tym momencie byliśmy już nieco bardziej ubrani. Ja wrzuciłem na siebie jakieś ciuchy, a ona siedziała w mojej koszuli. Patrzyłem na nią. Patrzyłem, jak pije małymi łyczkami, czułem jej ciepło i każdy, najmniejszy bodaj, ruch. Znów było mi tak niesamowicie dobrze. 


Nie wiem dlaczego, nie założyłem piżamy. Ja także byłem goły, a mój kutas sterczał już przepisowo. Jakie to super uczucie, kiedy twoja fujara zawsze staje na wysokości zadania, prawda? Bardzo przyjemne i budujące. Żeby tak zawsze było. 
Stałem tak nad nią, a po chwili już byłem obok niej. Bez pytania, bez zaproszenia, ryzykując jej zły humor, ryzykując, że się nie zgodzi. Wszedłem do niej i od razu przykleiłem się do jej pleców. 
Jej reakcja mnie zaskoczyła kompletnie. Tak jakoś to dziwnie wyszło. Ona, jak tylko wyczuła, że leżę za nią, poprawiła pozycję, jeszcze bardziej się we mnie wpasowując. Poczułem ją dokładnie, calutką na sobie, całe jej plecy i pośladki. Mój fiut rozgniatał się właśnie między nimi i było mi niesamowicie cudownie. Nawet trudno to wyrazić słowami. Powiedziałbym, że takie sytuacje są lepsze, niż tradycyjny, ostry seks. Później dłużej się je pamięta. 
Nie wiem, chyba była zbyt senna, nie przebudziła się do końca. Zamruczała coś pod nosem jak mały kociak, uśmiechnęła się słodko i pogrążyła w objęciach morfeusza, no i oczywiście moich. Nawet nie wiedziałem, co będzie dalej. W tej chwili się nad tym nie zastanawiałem. Byłem niesamowicie podniecony, ale nie to było najważniejsze. Nie to liczyło się tak bardzo.
Zdaje się, że znowu zasnąłem. Nawet nie wiem, kiedy to się stało. Nie potrafię określić momentu, kiedy czuwanie przerodziło się w słodki sen. Nie umiem wyjaśnić na jakich zasadach to działa. Przecież byłem tak niesamowicie podniecony, chciałem kochać się z nią jeszcze raz, a teraz zasnąłem. Najnormalniej w świecie zasnąłem i było z tym tak dobrze. 
Kiedy znów się przebudziłem, byliśmy przykryci po szyję (w pokoju było dość zimno) i zwróceni do siebie twarzami, mocno objęci, wtuleni w swoje ciała, jak para długoletnich kochanków. Po prostu spaliśmy i było nam z tym tak dobrze.  Czułem jej oddech na swojej twarzy, zapach włosów i byłem szczęśliwy, że jest tak, a nie inaczej.
Rano, kiedy już się rozwidniało, a na korytarzu dało się słyszeć pojedyncze kroki, zrozumiałem, że ona leży na mnie. Ułożyła się wzdłuż mojego ciała, z twarzą wspartą na mojej klatce piersiowej. Było mi ciężko, ale absolutnie nie chciałem jej z siebie zrzucać. Było super. Nie mogłem uwierzyć, że przybyłem tutaj, aby zaliczać panienki jedną za drugą, aby liczył się tylko seks, a teraz tak leżę sobie i nic się nie dzieje i, na dodatek, jest mi tak dobrze. Nie rozumiałem tego. Przecież to było zaprzeczenie wszystkich moich planów, jakichś takich marzeń o wyuzdanym seksie. A tu? Tu jest zwykłe nic i jest dobrze. 
Nie wiem, kto pierwszy postanowił się obudzić: ja, czy ona. Może obydwoje na raz. Nie jest to aż tak ważne. Ważne, że nie spaliśmy już. Leżeliśmy płasko na brzuszkach, przykryci po szyję ciepłą kołdrą i patrzyliśmy na siebie. Patrzyliśmy sobie w oczy, uśmiechaliśmy się i nic więcej do szczęścia nie było nam trzeba. W pewnym momencie jej twarz zbliżyła się do mojej, a nasze usta zetknęły się w słodkim, gorącym pocałunku. 
-Lepiej się czujesz? - spytałem, kiedy wreszcie się od siebie oderwaliśmy. 
Uśmiechnęła się i pokiwała głową.
-Zrobisz mi herbaty? - spytała po chwili. 
Odpowiedziałem tak samo ciepłym i serdecznym uśmiechem.
-Nie ma sprawy. Z cytryną czy bez?
-Z cytryną.
Wyszedłem z łóżka i otworzyłem szafkę w której trzymaliśmy żywność.
-A może z miodem? - rzuciłem, kiedy zobaczyłem ten produkt. 
-A masz? - zdziwiła się.
Znów się uśmiechnąłem.
-Ja wszystko mam… no, prawie wszystko, - rzuciłem szarmancko. 
Kiedy piła, siedziała między moimi udami, plecami wsparta o moją klatkę piersiową. Trzymała kubek obydwiema dłońmi, rozgrzewając je przy okazji. W tym momencie byliśmy już nieco bardziej ubrani. Ja wrzuciłem na siebie jakieś ciuchy, a ona siedziała w mojej koszuli. Patrzyłem na nią. Patrzyłem, jak pije małymi łyczkami, czułem jej ciepło i każdy, najmniejszy bodaj, ruch. Znów było mi tak niesamowicie dobrze. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...