Szukaj na tym blogu

21 października 2020

Projekt: "Przyszłość".

230. Czując zapach własnego nasienia

Lizałem jej cipeczkę, czując własną spermę, czując zapach własnego nasienia wymieszany z jej gorącym podnieceniem. Drżałem, czując, że już jestem gotowy do ponownego wytrysku. Tym bardziej że, w tym samym momencie, jej usta zacisnęły się na moim korzeniu, objęły go mocno i zdecydowanie, nie dając żadnych szans na wydostanie się z tej pułapki, z tego klinczu. 


Trzymałem swojego kutasa na samym brzegu i bawiłem się nim, raz wchodząc nieco głębiej, raz wysuwając się, jakbym nie miał zamiaru tego robić. Przesuwałem w górę i w dół, pieściłem, bawiłem się w rozkosznym uczuciu słodkości przenikającym całe moje ciało i gromadzącym się gdzieś w okolicach jąder. Wiedziałem, że za chwilę to się stanie. 
-Och, tak, tak… - wyrzucałem z siebie. 
Nie mogło być inaczej. Tak bardzo tego pragnąłem. Odpływałem, nie wiedząc, co stanie się za chwilę. 
Szok. Stało się. Stało się to teraz, tak niespodziewanie, tak szybko, tak gorąco. Tak po prostu. Czy może być coś cudowniejszego? Spuściłem się na samym brzegu jej cipeczki, w samym wejściu do jej słodkiej jaskini miłości. Nie chciałem nic nazywać, określać, chciałem, po prostu, przeżywać, być świadomością, być tu i teraz, w tej chwili, w tym momencie. Nic więcej nie było mi potrzebne. 
Część spermy popłynęła do środka, a część rozlała się po wzgórku, niczym słodki likier. Dziewczyna chwyciła mnie za pałę i sama rozprowadzała nasienie sprawiając, że jego intensywny zapach bardzo szybko rozszedł się po całym pokoju.
Wcale nie stało się tak, że my w tym momencie skończyliśmy. O nie, nic takiego nie zaszło. Zmieniliśmy tylko nieco taktykę. Zmieniliśmy ją tak, aby dostosować tempo do chwili i do naszych wymagań. 
Znów zmieniliśmy pozycję. Znów kochaliśmy się inaczej. Ja ułożyłem się w poprzek tego wielkiego fotela. Było mało miejsca. Był duży, ale to tylko fotel. Moje nogi w całości zwisały poza boczne oparcie, a głowa, w sposób nienaturalny, leżała dokładnie po drugiej stronie. Jednak o to chodziło, tak właśnie miałem leżeć i moja wygoda nie liczyła się tak bardzo. 
Ona wlazła na mnie. Wyglądało to dosyć dziwacznie, bo ustawiła się w przeciwnym kierunku. Znów pozycja 69. Nagle, nie wiem kiedy, jej cipeczka znalazła się tuż nad moją twarzą, nad moimi ustami. Jej słodka pizdeczka tak blisko, tak mocno pachniała. Cała pokryta w spermie, mojej spermie, tak mocno pachniała i była tuż tuż. Ja właśnie, ja, nikt inny, miałem się nią zająć. Miałem się nią zająć w sposób odpowiedni, tak, żeby była zadowolona i usatysfakcjonowana. 
-Och, och, tak, tak… - dyszałem. 
Nie było innego wyboru. Nie mogłem się teraz wycofać. Miałem lizać. Och, miałem ją wylizać dokładnie, niezależnie od tego, w czym była umazana. Moja słodka cipeczka miałem lizać i koniec! Bez zastanowienia, szybko i dokładnie. 
-Och, och… - wyrzucałem z siebie, póki było to jeszcze możliwe. 
To wcale nie był koniec tej zabawy. Wcale nie byłem taki pokrzywdzony, jakby mogło się wydawać. Mój kuts, który wcale nie chciał opaść, znajdował się kilka centymetrów od jej gorących i słodkich ust, od jej buzi. Czy mogło być coś wspanialszego? Ona zajmowała się mną, a ja nią. Dawaliśmy i braliśmy. Było po równo. I ja i ona mieliśmy to, czego pragnęliśmy. 
Rozsunęła uda, ustawiając kolana szeroko, a jej pizdeczka opadła na mnie. Opadła na moją twarz, na moje usta i, czy tego chciałem, czy nie, musiałem się z nią przywitać. Musiałem zabrać się do pracy. Och, jak bardzo to było dziwne, a jednocześnie tak niesłychanie przyjemne. 
Lizałem jej cipeczkę, czując własną spermę, czując zapach własnego nasienia wymieszany z jej gorącym podnieceniem. Drżałem, czując, że już jestem gotowy do ponownego wytrysku. Tym bardziej że, w tym samym momencie, jej usta zacisnęły się na moim korzeniu, objęły go mocno i zdecydowanie, nie dając żadnych szans na wydostanie się z tej pułapki, z tego klinczu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...