Szukaj na tym blogu

18 października 2020

Projekt: "Przyszłość".

227. Wciśnięta między moje uda.

Chwyciła go rączką u samej podstawy, a za chwilę jej słodki języczek czule dotknął moich jąder. To było jakieś szaleństwo. Wciśnięta między moje uda, wpasowana dokładnie, lizała moje jaja. Och, jakie to było piękne, sama poezja. Czułem się taki zboczony, a jednocześnie tak bardzo usatysfakcjonowany tym wszystkim, co się działo.


Mój kuts potrzebował jej ust, jej gorących, wilgotnych ust bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Lśnił na całej powierzchni niczym dobrze wypolerowany but. Chwyciła go w połowie długości, mocno pociągnęła do dołu i bezceremonialnie odkryła całą głowicę. 
Wygrała. Był jej. Należał do niej tak bardzo, jak tylko się dało. Czekałem na kolejny akt. Czekałem, aż jej usta ukoronują go słodkim pocałunkiem miłości. Czekałem na to jak na gwiazdkę w Boże Narodzenie. Pragnąłem, chciałem, by to się stało teraz. No i stało się. Objęła tylko połowę. Tylko tyle, bym zaczął ją błagać o więcej, bym poczuł przedsmak tego, co za chwilę może się stać. 
Nie wytrzymałem. Zbyt dużo tak intensywnych doznań. Szarpnął mną skurcz tak silny, że zgiąłem się w pół. Usiadłem i w dziwnym amoku zbliżyłem się do niej. Nie wiem, co zamierzałem. Nie planowałem tego. Moja twarz znalazła się bardzo blisko jej twarzy. Dotykaliśmy się nosami patrzyliśmy sobie w oczy. Z tej odległości i tak nic nie widzieliśmy, ale nie mogliśmy oderwać od siebie wzroku. Chwyciłem ją za brodę i wyszeptałem:
-Co ty ze mną robisz? Co ty ze mną robisz, dziewczyno? 
Czekanie na odpowiedź zdawało się być wiecznością. 
-Po prostu zerżnij mnie jak starą sukę, - odpowiedziała pewnie i bez zastanowienia. 
-Chcesz, żebym zrobił z ciebie dziwkę? Chcesz, bym grzmocił twoją pizdeczkę mocno i zawzięcie?
-Tak, chcę. Chcę tego. Nawet nie wiesz jak bardzo. 
Znów zmieniliśmy pozycję. Zmieniliśmy ją szybko gwałtownie, namiętnie, nie zastanawiając się nad tym, nie zastanawiając się, do czego to prowadzi. Siedziałem na brzegu łóżka. Chyba chciałem wstać. Nie wiem. Wszystko działo się tak szybko. Może czułem, że w ten sposób będzie najlepiej. Też nie wiem. 
Ona klęczała na podłodze przede mną. Nie. Och nie. Ona, nie tyle klęczała, co czołgała się tak jakoś dziwnie. To było takie piękne. To było tak bardzo podniecające. Powoli zbliżała się do mnie, a ja tylko rozsunąłem swoje uda, aby mogła tam wejść, wejść między nie, aby mogła zbliżyć się do mojego kutasa jeszcze raz, aby mogła być blisko i zajmować się nim w odpowiedni sposób. Tak się działo. Nie wiem, co to było, ale było jakoś tak bardzo podniecająco, że cały drżałem. 
Odchyliłem się do tyłu i oparłem dłońmi na tapczanie. Patrzyłem i czekałem, a ona, niczym wierna suczka, wsunęła swoją głowę w moje krocze i mocno wystawiła język. Jej oczy cały czas skierowane były w górę i starały się śledzić mój wzrok. Mój penis sterczał pionowo do góry, pulsował i pęczniał coraz bardziej. Wiedziałem, że za chwilę będzie po wszystkim, że za moment się spuszczę, ale najgorsze było to czekanie i zastanawianie się nad tym wszystkim. No tak, wiem, że to było jakieś takie głupie i trudne do wytłumaczenia, ale tak było. 
Chwyciła go rączką u samej podstawy, a za chwilę jej słodki języczek czule dotknął moich jąder. To było jakieś szaleństwo. Wciśnięta między moje uda, wpasowana dokładnie, lizała moje jaja. Och, jakie to było piękne, sama poezja. Czułem się taki zboczony, a jednocześnie tak bardzo usatysfakcjonowany tym wszystkim, co się działo. 
Byliśmy jak para szalonych nastolatków, uprawiających seks gdzieś w bramie. Zachowywaliśmy się tak, jakby miało zabraknąć nam czasu. Rzucaliśmy się na siebie nawzajem i chłonęliśmy swoimi zmysłami wszystko, co się dało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...