221. Szeroka linia aromatycznej spermy.
Już za pierwszym razem piękna, szeroka linia aromatycznej spermy przecięła jej ciało na pół, układając się dokładnie między piersiami. Następna sięgnęła brody i szyi. Dziewczyna szeroko otworzyła usta w nadziei, że kolejny pocisk wpadnie do jej buzi.
W pewnym momencie jak naleśnik przewróciłem ją na brzuch. Poddała się temu bez mrugnięcia okiem. Nie rozsuwała nwet ud, ja objąłem je swoimi i, po prostu, w nią wszedłem. Uniosłem tylko jej pośladki nieco wyżej i posuwałem ją od tyłu na leżąco. Było super, aczkolwiek nieco inaczej. Zdaje się, że chyba o to chodziło.
-Ooooohhhh, aaaahhhh, aaaaahhhh… - dyszała ciężko.
Sam finał był równie niesamowity, ale przede wszystkim zaskakujący. Kiedy wyczuła, że, po prostu, dochodzę, nie pozwoliła mi spuścić się w środku swojej pizdeczki, o nie. Nie pozwoliła mi zrobić tego tak, jak chciałem. Choć było już tak blisko, wszystko błyskawicznie przerwała. Nie wiem, czy miałem się z tego cieszyć, czy nie.
Teraz to ja byłem pod spodem, a ona na wierzchu. Nawet nie wiem, kiedy to się stało. Leżała na mnie i od razu bez najmniejszego zastanowienia, rzuciła się na moją, spragnioną, gotową do wystrzału, fujarę. No tak, czasu było bardzo mało. Zaczęła ją ssać i obrabiać tak intensywnie, że błyskawicznie zakręciło mi się w głowie, a przed moimi oczami pojawiła się ciemność.
Kolejne kilkadziesiąt sekund było szybkim marszem do nieba. Czułem się tak jakbym rozbił bank w kasynie, lub też wygrał miliona w totolotka. Trzymała mojego chuja u samej podstawy mocno i pewnie. Swoją rączką zagarnęła także jaja i traktowała je dokładnie w taki sam sposób. Odlot był nieunikniony i miał być totalny. Mimo wszystko nie byłem pewny, co się stanie z chwilę. To ona mi tą pewność zabierała zabierała mi ją swoim nieobliczalnym zachowaniem. Jednak nie żałowałem. Nie chciałem niczego żałować. Chciałem brać życie całą pełnią siebie, ze wszystkimi jego urokami, takim, jakim jest i teraz była po temu doskonała okazja.
Kiedy wyczułem, że nawet ten czas się kończy, że kończy się czas na obciąganie przez nią mojej lagi, zdążyłem tylko głośno stęknąć. Ona już leżała na łóżku. Nie mam pojęcia jak to zrobiła. Byłem zbyt podniecony, aby rejestrować takie szczegóły. Leżała płasko, dokładnie między moimi kolanami. Ja wiedziałem, co ma się teraz stać i ona to wiedziała. Obydwoje byliśmy tego pewni. Rozumieliśmy się w mig bez jednego słowa.
Klęcząc nad nią i trzymając chuja dokładnie nad jej brzuchem strzeliłem. Boże, cóż to był za wystrzał! Powiem szczerze, sam po sobie nie spodziewałem się czegoś takiego. Wyrzut nasienia był po prostu ogromny i wielokrotny. Lało się ze mnie to białe, gęste i lepkie coś dosłownie jak z węża ogrodowego. Wszystko odbywało się w akompaniamencie niesamowicie silnych skurczów mojego podbrzusza i boskiego, obejmującego całe moje jestestwo, orgazmu.
Już za pierwszym razem piękna, szeroka linia aromatycznej spermy przecięła jej ciało na pół, układając się dokładnie między piersiami. Następna sięgnęła brody i szyi. Dziewczyna szeroko otworzyła usta w nadziei, że kolejny pocisk wpadnie do jej buzi. Nic takiego się jednak nie stało. Aż takich mocy przerobowych to ja nie miałem. I nie chodzi tu o ilość budyniu, tej by starczyło, raczej o odległość, która dzieliła moją końcówkę od celu. I tak było fajnie. Nasienie tryskało kolejnymi seriami stopniowo zalewając jej tors.
Kiedy było po wszystkim i cały drżałem jeszcze z podniecenia, postanowiłem podziękować jej za piękny seks. Bez namysłu opadłem twarzą w sam środek jej cieczki i zacząłem lizać. Spoglądała na mnie z podziwem i zachwytem, jednocześnie rozcierając pachnący ciepły balsam po całej powierzchni swojego ciała.
W którymś momencie zebrała sporą ilość spermy i włożyła ją sobie do ust. Tak mi się to spodobało, że błyskawicznie nabrałem ochoty na kolejny numerek. Choć mój kutas nie był jeszcze w pełni gotowy, to wiedziałem, że wystarczy dosłownie kilka minut, abym mógł znów podjąć zdecydowaną ostrą grę.
Teraz jednak chciałem zrobić coś więcej dla niej, więcej niż ona sama mogłaby się spodziewać. Kontynuowałem zabawę językiem aż do momentu, kiedy zaczęła głośno jęczeć i wzdychać. Kiedy, zbliżając się do orgazmu, próbowała połączyć uda, szeroko je rozchyliłem, odsłaniając całą jej kobiecość i pozostawiając do mojej dyspozycji. Pachniała przecudnie a lizanie jej muszelki było prawdziwą rozkoszą.
-Ooooohhh, aaaaahhh, ooooohhhh… - wydobywało się z jej gardła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz