Szukaj na tym blogu

13 października 2020

Projekt: "Przyszłość".

 222. Zrobiłeś mi tak dobrze.

-Zrobiłeś mi tak dobrze, że jeszcze długo będę dochodziła do siebie.  To był najlepszy komplement, jaki mogłem usłyszeć od kobiety po stosunku.


Założyła na siebie bluzkę i usiadła na krześle, aby wciągnąć majtki. Wyglądało na to, że nie ma zamiaru się kąpać. Przynajmniej nie u mnie i nie w tej chwili. Była cudowna. Pachniała mną, pachniała moją spermą. Chciałem jeszcze. Mój kutas powoli zaczynał się już podnosić. 
-Jesteś wariat, - westchnęła, widząc moje podniecenie. 
-Nie, no co ty, - starałem się zaprzeczyć, choć wiedziałem, że, w jakimś sensie jest to prawdą.
Podszedłem do niej od tyłu, uklęknąłem na podłodze i, obejmując jej ramiona, pocałowałem tuż za uchem. 
-Naprawdę, jesteś niesamowity, - powtórzyła. 
-Przesadzasz, - szepnąłem czule. 
Przeciągnęła się jak kotka i położyła nogi na stole. W sumie, nie wciągnęła jeszcze tych majteczek. Gdzieś po środku majaczyła jej wymęczona pizdeczka. 
-Zrobiłeś mi tak dobrze, że jeszcze długo będę dochodziła do siebie. 
To był najlepszy komplement, jaki mogłem usłyszeć od kobiety po stosunku. Trzeba było jednak udać trochę skromności. 
-Naprawdę? - powiedziałem. 
Pochyliła głowę nieco do przodu udostępniając mi swoją szyję. Całowałem raz przy razie. 
-Umiesz posługiwać się swoim narzędziem. Jestem pełna podziwu. 
Coraz bardziej potrzebowałem kolejnego zbliżenia. 
-Ja też, - westchnąłem. 
Całując szyję i kark stopniowo wciskałem dłoń między jej uda. Broniła się dość nieudolnie, zasłaniając swoją cipeczkę obydwiema dłońmi. Tak naprawdę wierciła się, wystawiając kolejne partie swojego ciała do całowania. 
-Co, ty też? - spytała. 
Moja dłoń trafiła dokładnie tam, gdzie trzeba. Poczułem wilgoć i ciepło. 
-Jestem zachwycony, - westchnąłem, - Seks z tobą to prawdziwa przyjemność. Mógłbym to robić codziennie. Co ja mówię, kilka razy dziennie. 
W końcu udało się jej założyć te majtki. Podniosła się i ubrała także spódniczkę. Co z tego, kiedy, już po chwili, siedziała na tym stole z szeroko rozchylonymi udami. Jej kolana obejmowały moje biodra, a stopy zaciskały się na pośladkach. 
-Nie przesadzasz? - powiedziała, patrząc mi w oczy. 
-Nie. Naprawdę, jesteś zajebista. 
Zdziwiła się trochę.
-Zajebista? Co to za określenie? 
Wiem, że powinienem był się jakoś pozbierać, ale nie zdążyłem. 
-Och przepraszam, jeszcze nie weszło do obiegu, - odpowiedziałem odruchowo. 
-Do obiegu? Co ty mówisz? 
Otrząsnąłem się. Nie mogłem pieprzyć takich rzeczy. 
-Nic, nic… tak sobie gadam, Zajebista - znaczy rewelacyjna. Bardzo dobra. 
W tym samym momencie moje palce szukając dostępu, rozchyliły płatki jej kobiecości i wjechały do środka. Zamknęła oczy, szeroko otworzyła usta i westchnęła głęboko. Po chwili, jak gdyby nigdy nic, z szerokim uśmiechem powiedziała:
-Tak, a ja myślałam, że to jakieś przekleństwo. 
“No tak, w twoich czasach to było jeszcze przekleństwo”, - pomyślałem. 
W następnym momencie, nim zdążyła się zorientować w czym rzecz, znów siedzieliśmy na łóżku. Na tym samym, na którym, jeszcze przed chwilą, tak namiętnie się kochaliśmy. Jedną ręką trzymałem ją za plecy i przytulałem do siebie, drugą, niby odruchowo, ale bezczelnie i bezceremonialnie ściągałem jej majteczki.  
-Przestań. Nie, - odezwała się. 
-Dlaczego, - dlaczego spytałem nie przerywając ruchu. 
W sumie uśmiechała się. Widać było, że jej się to podoba, ale jakimś cudem protestowała.  
-Och, nie powinniśmy.
-Co? 
-Nie powinniśmy tego robić. 
Nie zmieniłem swojego zachowania. Teraz była już bez majtek. Siedziała z podwiniętą do góry spódniczką z cipką wystawioną na moje pożądliwe spojrzenia. 
-Dlaczego? Przecież było tak fajnie. 
-Nie. Starczy już. 
Nie była w stanie utrzymać się w pionie. Bezsilnie opadła na pościel, szeroko rozchylając swoje uda. 
-Ale… och nie… odprowadź  mnie na internat żeński, - protestowała anemicznie. 
Mimo to, był to jakiś protest. Nie wiedziałem, czy mam kontynuować. Jedna część mnie chciała zachowywać się grzecznie i nie robić niczego, czego ona by nie chciała, a druga uparcie parła do przodu w nadziei, że zrealizuje swój  niecny plan. 
-Co? Naprawdę tego chcesz? 
-Tak. Jest już późno. Za chwilę ktoś może wejść. Och za duże ryzyko. 
-Ale chcesz? 
-Co? 
-Chcesz jeszcze. 
-Przestań. 
-Co? 
-Przestań tak mówić. 
-Ale chcesz? 
-Chcę. Och chcę ale… 
-Więc… 
-Co? 
-Dlaczego nie? 
Gładziłem okolice jej muszelki, a cały opór stopniowo słabł, aż w końcu wcale nie było go widać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...