Szukaj na tym blogu

3 października 2020

Projekt: "Przyszłość".

212. Z mojego węża coś już płynie.

Pierwszą oznaką, że z mojego węża coś już płynie, było to, że ona próbowała przełykać. Widziałem, jak jej krtań rytmicznie się porusza. Później urobek przestał się mieścić w jej buzi i, pod ciśnieniem, zaczął wydostawać się na zewnątrz. Szybko gromadził się w kącikach ust i na brodzie, a później spadał dużymi kroplami na piersi.


Nie wiem, co to było. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, a raczej nie byłem pewny. Moje podniecenie wciąż było na najwyższym poziomie, na granicy eksplozji. Cały czas myślałem o seksie. Może nawet jeszcze bardziej intensywnie, niż wcześniej. Wszystko, co było w mojej głowie, przesiąknięte było obrazami tego, co i jak mogę z nią robić. Mimo to nie byłem w stanie postawić swojej maszynki do pionu. 
Teraz, kiedy tak się nad tym zastanawiam, wiem, że nie było to trudne do wydedukowania. Wbrew temu wszystkiemu, co można by sądzić, byłem  za bardzo podniecony, zbyt się starałem. To dlatego. Wtedy, takich rzeczy, nie byłem wstanie sobie wyobrazić. Później tak, wtedy jeszcze nie.  
Moje jaja także były wielkie i napęczniałe. Czułem, że coś ciśnie w ich środku, że coś chce wydostać się na zewnątrz, ale nie może. Tak, będę szczery, chciałem się spuścić. Chciałem trysnąć gorącą spermą na jej ręce, na jej buzię, na jej cycki, we włosy i wszędzie tam, gdzie tylko się dało. To było okropnie szalone tak myśleć, tak wszystko widzieć, ale nie potrafiłem inaczej. Nie potrafiłem zachowywać się normalnie. 
No i doszło do tego. Stała się najbardziej szalona rzecz na świecie. Tak mi się wtedy zdawało. Ona go wzięła. Po prostu go wzięła w swoje usta. Wzięła go tak, jak kobieta potrafi brać papierosa: delikatnie w dwóch palcach, sam czubek, tak nie za wiele. Nie wiem, dlaczego akurat tak. 
Znajdowałem się przy samej krawędzi wanny, a ona wychyliła się delikatnie i odpowiednio mną zajęła . Jedną ręką trzymała mnie za pośladki tak, żebym się jej nie odsunął, a drugą podtrzymywała fiuta u podstawy. O dziwo cały defekt, który na początku się pojawił, w błyskawicznym tempie zaczął znikać. Zaczął znikać w momencie, kiedy tylko mój kutas poczuł, że znajduje się w odpowiednich rękach, a raczej ustach. Widocznie tego trzeba było temu osobnikowi. 
-Och, - westchnąłem, - Boże, Boże, jak mi dobrze!  
Wiedziałem, że, tym razem, wszystko odbędzie się ekspresowym tempie, że wystarczy tylko kilka sekund dobrego rozbiegu, a poszybuję daleko. 
Później stała się rzecz jeszcze bardziej przejmująca. Wzięła się za niego z innej strony. Wygięła pod sam pępek i tak przytrzymała, a później, językiem wodziła od jaj, po sam szczyt tak, jakby chciała zlizać z niego coś smacznego. Przykląkłem i poarłem się kolanami na brzegu wanny. Nie byłem w stanie dłużej utrzymać równowagi. Zaczynałem odpływać. 
Kiedy jego łeb ponownie wylądował w jej buzi, był już tak wielki, że w żaden sposób nie mógł się tam zmieścić. Patrząc do góry na moją twarz, ciągnęła zachłannie jak smoczek. To miała być tylko chwila i była. 
Napiąłem się do granic możliwości, ale nie straciłem do końca poczucia rzeczywistości. Widziałem trzeźwo i rozumiałem także w miarę jasno, chociaż może bardzo jednostronnie. Poczułem niesłychanie silne skurcze w kroczu i cudowne, znajome dreszcze, które zdawały się przenikać każdą moją komórkę. 
Pierwszą oznaką, że z mojego węża coś już płynie, było to, że ona próbowała przełykać. Widziałem, jak jej krtań rytmicznie się porusza. Później urobek przestał się mieścić w jej buzi i, pod ciśnieniem, zaczął wydostawać się na zewnątrz. Szybko gromadził się w kącikach ust i na brodzie, a później spadał dużymi kroplami na piersi. To było piękne. Nie wiem dlaczego, miałem tak nieodparte przeczucie, że to jest kwintesencja głębokiego przeżywania seksu. Było mi nieziemsko dobrze. 
Teraz to ja przytrzymywałem moje narzędzie, aby nie wypadło i abym bez przeszkód mógł dokończyć to, co zacząłem. Przyznam się, że nie było łatwo tam pozostać. Cały się trząsłem i miałem wrażenie, że za moment upadnę. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...