220. Czekać na orgazm.
W zasadzie teraz nie trzeba było nic więcej. Wystarczyło tak zostać i czekać na orgazm. Pulsowanie, które zaczynało się gdzieś w udach, stopniowo zaczynało przechodzić coraz wyżej na podbrzusze i kutasa. Nie byłem pewny, ile jeszcze uda mi się tak wytrzymać. Dlatego, w pewnym momencie, powoli zacząłem ją z siebie zdejmować.
Wlazłem na to łóżko i ukląkłem na nim. Później opadłem pośladkami na swoje pięty. Byłem napalony jak wariat. Myślałem tylko o jednym i robiłem wszystko, by to, jak najszybciej, zrealizować. Mój kutas, mój wieki, spragniony kutas, potrzebował jej pizdeczki teraz, natychmiast, bez ociągania. Musiałem w niej być, musiałem się w niej znaleźć. Nie mogłem dłużej czekać.
Leżała dokładnie naprzeciwko mnie, na wprost. Chwyciłem ją za uda i szeroko je rozchyliłem. Następnie swoje dłonie ułożyłem na jej biodrach, uniosłem je nieco ponad powierzchnię pościeli i pociągnąłem na siebie. Moja ogromna fujara tylko na to czekała. Nie mogło być dla niej większej radości. Kiedy nadziewałem ją na siebie czułem, że odpływam. Stopniowo traciłem kontakt ze światem zewnętrznym i nic nie mogłem na to poradzić.
Czułem, jak jej pośladki coraz mocniej rozgniatają się między moimi udami, jak naciskają na moje jądra, doprowadzając mnie niemal do szału. Jej kręgosłup powoli wyginał się, pozwalając pupci opadać niżej i niżej. Wchodziłem w nią pod kątem. Miałem wrażenie, że grot mojej strzały za chwilę przebije jej brzuszek.
W końcu nie mogłem opanować drgawek, które rozpanoszyły się na całym moim ciele. Było coraz bardziej słodko, gorąco, coraz bardziej niesamowicie. Miałem wrażenie, że ta dziewczyna jest bardzo malutka, bezbronna i całkowicie mi oddana.
W zasadzie teraz nie trzeba było nic więcej. Wystarczyło tak zostać i czekać na orgazm. Pulsowanie, które zaczynało się gdzieś w udach, stopniowo zaczynało przechodzić coraz wyżej na podbrzusze i kutasa. Nie byłem pewny, ile jeszcze uda mi się tak wytrzymać. Dlatego, w pewnym momencie, powoli zacząłem ją z siebie zdejmować.
Cofałem jej ciało, unosiłem do góry tak, aby uścisk i napieranie jej pizdeczki było nieco mniejsze. Za jakiś czas nie wytrzymałem i, jak narkoman na głodzie, znów pociągnąłem ją na siebie. Taka zagrywka powtórzyła się jeszcze kilka razy, do momentu, kiedy stwierdziłem, że całkowicie tracę kontrolę nad sobą.
To było słodkie gorące i niesamowite. Namiętny wyuzdany i całkowicie swobodny seks bez reszty zawładnął naszymi ciałami i świadomością. Potrzebowaliśmy tego. To było nasze opium.
W ciągu następnych kilku chwil postanowiliśmy nieco odpocząć. Choć, jak zwykle, żadne z nas nie wypowiedziało takiej prośby, czy żądania, to jednak obydwoje doskonale rozumieliśmy potrzebę chwili.
Zaczęliśmy kochać się na boku, na tak zwanego leniucha. Ona przede mną, ja za nią, niejako przyklejony do jej pleców. Taka pozycja pozwalała robić to dłużej i nie wystrzelić od razu, a tego w tym momencie było mi potrzeba.
Szczupła, wiotka, elastyczna, umiała dostosować się tak, abym bez najmniejszych przeszkód wkroczył do jej prywatnego raju i zaczął się po nim z wolna przechadzać. Dziewczyna była na granicy orgazmu, więc jej cipeczka była niesamowicie ciasna. Dlatego każdy, najmniejszy bodaj, ruch w jej wnętrzu czułem nadzwyczaj dokładnie. Za każdym posunięciem przenikały mnie intensywne dreszcze. Mimo wszystko, takie ułożenie naszych ciał, dawało mi więcej swobody, a co za tym idzie, więcej czasu na doświadczanie tego cudownego seksu. Całowałem jej obojczyk, plecy i szyję. Poruszałem się powoli, ciesząc się każdą sekundą jej obecności. Wolną dłonią podtrzymywałem jej nóżkę, aby nie zaciskała swojej cipeczki jeszcze bardziej.
-Och, jak mi dobrze. Jesteś taki cudowny. Doskonale to robisz, - słyszałem ciche słowa, wydobywające się z jej ust.
Każde takie zdanie budowało moje męskie ego. Chciałem pokazać jej jeszcze więcej, tak, by nie tylko mnie było dobrze, tak by i ona była zadowolona w identycznym stopniu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz