226. Jesteś zboczony.
-Jesteś zboczony, wiesz? - powiedziała. -Jezu, kurwa, nie… przestań! - jęknąłem jak nawiedzony. -Ty stary zboczeńcu, dobrze ci?! Lubisz to? Powiedz? Och wiem, że to lubisz patafianie jeden. Chciałbyś tylko ruchać niewinne cipeczki, co? No powiedz. “Jasne, że chciałbym. Kurwa, dlaczego bym miał nie chcieć! Zaraz zrobię z jej pipki miazgę!”
Rozgrywka toczyła się dalej, a ja nie bardzo wiedziałem jak się zachować. Powoli traciłem głowę. Usiadła na tym łóżku, podciągnęła nogi pod brodę, a kolanami rozgniotła własne piersi. Wyglądała ślicznie. Skulona, zwinięta jak kot w kłębek, przyglądała mi się uważnie.
-Chcesz tego? Chcesz mojego kutasa? Chcesz go w swojej cipce? - pytałem.
Pokiwała brodą, a później powiedziała:
-Chcę. Zerżnij mnie jeszcze raz. Wyruchaj mnie porządnie, tak, żeby mi starczyło na długo. Sama nie wiem ile wytrzymam.
Prowokacja osiągnęła swój cel. Dosłownie, w następnej sekundzie, stałem na tym tapczanie w lekkim rozkroku, a ona, niczym niewolnica, niczym śliski piskorz, wiła się u moich stóp. Jej twarz wyrażała wszystko: zadowolenie, podziw, podniecenie, rozkosz. Nie wiem, co jeszcze. W końcu, spojrzawszy w moje oczy, wzięła tego wielkiego kutasa w swoją małą dłoń, ścisnęła go mocno tak, że po całym moim ciele przebiegły słodkie dreszcze i wykonała kilka posuwisto-zwrotnych ruchów.
-Oooooohhhh… - westchnąłem głęboko, nie mogąc utrzymać równowagi.
Każda moja niepewność pobudzała ją do działania, sprawiała, że zachowywała się jeszcze bardziej rozwiąźle.
-Jesteś zboczony, wiesz? - powiedziała.
-Jezu, kurwa, nie… przestań! - jęknąłem jak nawiedzony.
-Ty stary zboczeńcu, dobrze ci?! Lubisz to? Powiedz? Och wiem, że to lubisz patafianie jeden. Chciałbyś tylko ruchać niewinne cipeczki, co? No powiedz.
“Jasne, że chciałbym. Kurwa, dlaczego bym miał nie chcieć! Zaraz zrobię z jej pipki miazgę!”
Wyprężyłem się i zacząłem drżeć jak w febrze, powoli tracąc poczucie tego, co dzieje się wokół mnie. Nie wiem, jak do tego doszło. Oszalałem na jej punkcie. Ta dziewczyna, jak żadna inna, umiała doprowadzić moje podniecenie do punktu wrzenia, do momentu, w którym mogłem już tylko ostro przeć do przodu i nie zastanawiać się, co będzie dalej. Po prostu, buchnęła ze mnie gorąca para, która musiała znaleźć sobie jakieś ujście.
Laska leżała na boku, z jedną nogą ułożoną prosto, a drugą podciągniętą pod piersi. W ten sposób pokazała, że jest jest gotowa na przyjęcie mojego twardego zaganiacza do swojego wnętrza. Oczywiście, skwapliwie skorzystałem z nadarzającej się okazji i, nie czekając ani sekundy dłużej, wpakowałem się tam, gdzie trzeba. Było cudownie: ciasno mokro i gorąco. Od razu, przed moimi oczami zaczęły biegać kolorowe kółeczka.
-Oooooohhhh, - jęknęła z szeroko otwartymi ustami, gdy tylko, bez żadnego skrępowania, dotarłem do samego końca.
Wchodziłem w jej cipeczkę wolno, bez pośpiechu. Była tak ciasna, że ledwo dawałem sobie radę z własnym podnieceniem. Pulsowała i kurczyła się, obejmując mnie coraz mocniej, coraz bardziej dokładnie ze wszystkich stron. Drżałem, jęczałem, starając się zapanować nad własnymi odruchami, starając się nie trysnąć już teraz, tu, w jej słodkie wnętrze.
W końcu, w jakimś takim dziwnym, trudnym do opisania, podnieceniu, odgarnęła włosy i jeszcze raz, tak bardzo wymownie, na mnie spojrzała. Ruchałem ją, nie zważałem na nic. Poruszałem się powoli, ale cały czas, bez przerwy, a ona tylko patrzyła. W pewnym momencie odezwała się:
-Dawaj, dawaj, mocniej! Grzmoć mnie! Och, tak, tak lubię. Śmiało, nie krępuj się. Moja pizdeczka jest teraz do twojej dyspozycji. Zajmij się nią, och proszę.
Nawet nie wiem, w którym momencie już na mnie leżała. To stało się szybko, nagle bez ostrzeżenia. Nie zamierzała czekać, aż wyjdę z szerszą inicjatywą. Po prostu położyła się na moim brzuchu. Jej twarz znalazła się blisko bardzo blisko mojego przyrodzenia. Wiedziałem, co się stanie nie trudno było sobie to wyobrazić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz