280. Tak głęboko, jak tylko się dało.
Moje dłonie jeszcze mocniej zacisnęły się na jej biodrach, jeszcze mocniej pociągnąłem ją do siebie i wszedłem do samego końca, tak głęboko, jak tylko się dało. Dziewczyna oburącz chwyciła się rurki od natrysku i trzęsła jak galareta. Z jej gardła wydobywały się coraz głośniejsze i coraz bardziej przeciągłe dźwięki.
Tak jak się wysunąłem tak samo powoli i z namaszczeniem wjechałem powtórnie. Czułem coraz mocniejsze skurcze jej słodkiej norki zaciskające się na moim penisie. Pod moją czaszką coraz mocniej wirowało. Przed oczami widziałem już kolorowe kółeczka. Czułem, że jeżeli tak dalej pójdzie, ta zabawa zakończy się już w tym momencie. Nie chciałem tego. Chciałem, aby trwało to jak najdłużej. Jeśliby się dało to do końca świata. Niestety nie było to możliwe. Dobrze o tym wiedziałem.
Z drugiej strony bardzo pragnąłem osiągnąć niebotyczny orgazm już w tej chwili. Tak, chciałem zakończyć to teraz potężnym wytryskiem prosto w jej cipkę. Absolutnie nie myślałem o konsekwencjach. Nie myślałem, o tym, że to ryzykowne, że mogę jej zmajstrować dzieciaka. Po prostu pragnąłem swojej własnej rozkoszy tu i teraz. Nic więcej mnie nie obchodziło.
Szum, który stworzył się wokół nas, był jeszcze większy. W zasadzie nie dało się już nad tym zapanować. Dwie dziewczyny siedziały już na podłodze z szeroko rozsuniętymi kolanami i paluszkami, zupełnie bezceremonialnie, robiły sobie dobrze. Większość naszej widowni była już kompletnie naga. Jak na plaży nudystów, tyle tylko, że tu nie było słońca, a za morze robiły te dość obskurne natryski. W każdym bądź razie efekt był podobny. Kilku chłopaków legalnie już waliło sobie konia.
Byłem w coraz większym szoku. Nie wierzyłem, że kiedykolwiek może do tego dojść. Nie wierzyłem, że sytuacja aż tak bardzo może wymknąć się spod kontroli. Oni zachowywali się tak, jakby opętał ich Szatan. Zaczynało przerażać mnie to, co z tego może wyniknąć. Poza tym to wszystko sprawiało, że i ja sam stopniowo traciłem poczucie rzeczywistości. Miałem wrażenie, że to tylko jakaś gra, że wszystko za moment się skończy, zejdziemy ze sceny i posypią się barwa.
Moje podniecenie może już nie tak szybko, ale jednak cały czas rosło. Czułem, że jest mi niesamowicie słodko, przyjemnie i gorąco.
Bardzo powoli wjechałem do środka. Myślałem, że zwariuję. Moje serce waliło jak oszalałe, nie mogłem zapanować nad oddechem. Miałem wrażenie, że za chwilę się uduszę. W uszach słyszałem już szum nadciągającego oceanu, a przed oczami stopniowo zapadała ciemność.
Moje dłonie jeszcze mocniej zacisnęły się na jej biodrach, jeszcze mocniej pociągnąłem ją do siebie i wszedłem do samego końca, tak głęboko, jak tylko się dało. Dziewczyna oburącz chwyciła się rurki od natrysku i trzęsła jak galareta. Z jej gardła wydobywały się coraz głośniejsze i coraz bardziej przeciągłe dźwięki. Ktoś, kto by nas podsłuchiwał, mógłby dojść do wniosku, że dzieje się z nią coś złego, że schodzi już z tego świata.
-Oooooohhhh, uuuuaaaahhhh, aaaaahhh, taaaak, oooo taaak! - jęczała.
Byłem zaskoczony coraz bardziej. Jednak nie z powodu swoich własnych reakcji. Dla mnie było to coś niesamowitego, upojnego i w ogóle. W tym momencie szokował mnie trochę fakt, że ona tak szybko osiągała szczyt.
Zanim do tego doszło, podświadomie byłem przekonany, że ta dziewczyna jest prawdziwą mistrzynią w tym, co robi i że nie pozwoli sobie na zbyt wczesne dojście do orgazmu. Myślałem, że najpierw mnie porządnie wymęczy, a dopiero na koniec sama dojdzie. Tymczasem okazywało się, że ona wcale ani nie była w tym taka dobra, ani nie kontrolowała tak wszystkiego, jak mogłoby na to wyglądać. No cóż, mnie i tak się podobało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz