Szukaj na tym blogu

2 grudnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

272. Powinna być zadowolona. 

Zaaferowany niecodziennym zachowaniem moich koleżanek nie miałem czasu zwrócić uwagi, jak tych korepetycjach zachowuje się nasz pani profesor. Przecież to u niej wczoraj tyle się wydarzyło. Zastanawiałem się, czy w jej zachowaniu będzie coś szczególnego, czy będzie to po niej widać. Według mojego rozeznania powinna być zadowolona. Kiedy o tym myślałem, czułem, że się czerwienię. 


Muszę przyznać, że w pierwszym momencie byłem trochę przerażony, bo było tego bardzo dużo. Jednak kiedy dokładnie wczytałem się w konkretne pytania i zacząłem rozumieć, że było to dokładnie to samo, co wczoraj przerabiałem z panią Elżbietą na tych nieszczęsnych seks korepetycjach u niej w domu. Rozpoznałem te same przykłady. Podała tylko inne liczby. Czytałem kolejne zadania i widziałem, że cała klasówka była jakby specjalnie ułożona pod moją osobę. Pomyślałem sobie, że to niemożliwe. Trudno było mi uwierzyć w taki zbieg okoliczności. Jednak im bardziej to sprawdzałem, tym bardziej widziałem, że to prawda. 
Byłem zdenerwowany. Pomyślałem sobie, że pewnie i tak się pomylę, bo przecież to wszystko jest takie skomplikowane, a ja mam tak duże zaległości, że nie dam rady tego ogarnąć. Jednak kiedy zabrałem się do rozwiązywania, okazało się, że wszystko dokładnie pamiętam. Nie miałem najmniejszych problemów z przechodzeniem przez kolejne równania i wzory. Pisałem i miałem wrażenie, jakby te korepetycje jeszcze się nie skończyły, jakbym tam u niej jeszcze siedział. No tak, musiałem przyznać, że dobrze mnie nauczyła. 
“Dokładnie wiedziała, co robi. Małpa jedna”. 
Szło mi nieźle. Aż sam nie wierzyłem, że to dzieje się naprawdę. Jedno zadnie, drugie i trzecie. Sprawdziłem po dwa razy, wszystko się zgadzało. Poszło jak po maśle, zupełnie jak w jakimś śnie. Sam nie wierzyłem, że można aż tyle zapamiętać. Przy czwartym było trochę problemów, ale po chwili zastanowienia wpadłem na pomysł jak sobie z tym poradzić. Udało się. Zostały jeszcze dwa. 
Spojrzałem na zegarek. Tak, taki na rękę. Wtedy jeszcze coś takiego się nosiło. Zostało niecałe dziesięć minut. Pomyślałem, że chyba dam radę. Na szczęście ta zadania były bardzo łatwe i nie przysporzyły mi większych trudności. 
Wreszcie odezwał się dzwonek. Nauczycielka zebrała kartki. Kiedy wychodzimy z klasy, któraś z dziewczyn przeszła obok mnie szczególnie blisko. Poczułem, jak otarła się o mnie. 
“Kurde, co jest, nigdy tak się nie zachowywały. Zawsze na dystans a teraz jakbym był jakimś playboyem, czy casanową. No proszę. To miło, ale dlaczego?” - myślałem niespokojnie. 
Zaaferowany niecodziennym zachowaniem moich koleżanek nie miałem czasu zwrócić uwagi, jak tych korepetycjach zachowuje się nasz pani profesor. Przecież to u niej wczoraj tyle się wydarzyło. Zastanawiałem się, czy w jej zachowaniu będzie coś szczególnego, czy będzie to po niej widać. Według mojego rozeznania powinna być zadowolona. Kiedy o tym myślałem, czułem, że się czerwienię. 
“Kurczę to był niesamowity wykład! Nie dość, ze tak dobrze mnie przygotowała, to jeszcze porządnie dała mi w kość. Zdaje się, że mój kutas będzie to lepiej pamiętał niż moje głowa”. 
No ale, chyba wszystko było okej. Z pobieżnych obserwacji wynikało, że jej zachowane w jakiś szczególny sposób nie odbiegało od normy. Raczej nie okazywała jakichś wylewnych uczuć w stosunku do mojej osoby. 
Stałem pod drzwiami i czekałem, aż wyjdzie. Nie umiałem wytłumaczyć, dlaczego to robię. Co najdziwniejsze, reszta klasy zamiast pójść w kierunku najbliższej pracowni czekała razem ze mną. W pierwszym momencie nie zwróciłem na ten drobny szczegół specjalnej uwagi. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że oni nigdy tak się nie zachowywali. Czy stało się coś, co mogłem przegapić? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...