285. Kochała się z Darkiem.
Jola była blondynką o długich, poskręcanych w loki włosach. O ile dobrze zdążyłem zarejestrować swoimi rozkojarzonymi zmysłami, do tej pory kochała się z Darkiem. To znaczy, może nie tyle się kochała, ile próbowała się kochać. Powiedzmy sobie szczerze, temu chłopakowi jakoś to nie wychodziło.
Nie wiem, jak to się stało, ale cała moja klasa musiała już o tym wszystkim wiedzieć. Nie mam pojęcia jak długo, ale na pewno od pewnego czasu. Ktoś musiał im o tym powiedzieć. Tylko kto? Kto mógł być na tyle bezczelny? Kto mógł nagadać o tym, co zaszło między mną a naszą panią profesor od matematyki na tych korepetycjach? Jak ta informacja mogla wydostać się na zewnątrz? To wszystko zaczynało być coraz dziwniejsze. Pewnie wiedzieli też, co zaszło między mną a Julką. No bo przecież, dlaczego nie. Cholera go wie, co jeszcze wiedzieli.
W tym momencie trudno było to jednoznacznie określić. Niemniej ich zachowanie mogło wskazywać właśnie na taki stan rzeczy. W każdym bądź razie w tej chwili było więcej pytań niż odpowiedzi. Trudno było mi to zrozumieć. Tym bardziej że widziałem, jak wszyscy są niesamowicie napaleni. Zdawało się, że każdy i każda z nich najnormalniej chciała seksu. No i nie miał być to taki ugrzeczniony seks. Wszystko rozgrywało się w bardzo wyuzdanych swawolnych scenach. W zasadzie nic innego ich nie interesowało. To wyglądało tak, jakby ktoś opowiedział im o tym wszystkim i to z najdrobniejszymi szczegółami. Na dodatek to, co usłyszeli, było jakby kluczem otwierającym drzwi do ich najbardziej zboczonych zachowań.
Najlepszym dowodem na to było to, co stało się na basenie no i oczywiście teraz, pod tymi natryskami. Nigdy tak się nie zachowywali. Nigdy czegoś takiego nie widziałem.
W tym momencie dostrzegłem, że do akcji zmierza wkroczyć Jolka. Tak, to ta sama Jolka, która już wcześniej na korytarzu została dość niegrzecznie potraktowana przez Beatkę. Zdawałem sobie sprawę, że Beatka już wtedy przed lekcją polskiego szykowała sobie grunt pod gorącą zabawę i nie chciała mieć żadnej konkurencji w postaci koleżanek. Chociaż, co najśmieszniejsze, w tym wypadku trudno było mówić o jakiejkolwiek konkurencji. Należałoby raczej wspomnieć o współpracy i koordynacji między nimi. Powiedzmy sobie szczerze, mojego kutasa starczyłoby dla nich dwóch, a nawet więcej.
No cóż, takie były wtedy realia tej zabawy. Może to dlatego, że nie byłem w swoim świecie, a zmiany, które spowodowałem swoim własnym zachowaniem, doprowadziły do czegoś takiego. Teraz jeszcze w uszach brzmiały mi jej słowa: “Znajdź sobie innego chłopa”.
No fajnie, rewelacyjnie. Nie wiedziałem, czy mam się cieszyć, czy bać. To miało znaczyć mniej więcej: “Nie ruszaj go, on jest tylko mój”.
Doskonale pamiętałem też minę tej drugiej laski i to jej specyficzne spojrzenie. Tak jakby chciała powiedzieć: “No, ale dlaczego? Ten facet mi się podoba. Ja też chcę mieć w tym udział. Dlaczego miałabym szukać innego? Sama chcesz zjeść ten tort? Nie podzielisz się ze mną?! Dlaczego taki zajebisty kutas miałby przypaść w udziale tylko jednej pannie?” No zajebiście kurwa czy ja miałem być jakimś towarem na sprzedaż, lub do wzięcia sobie?!
Jola była blondynką o długich, poskręcanych w loki włosach. O ile dobrze zdążyłem zarejestrować swoimi rozkojarzonymi zmysłami, do tej pory kochała się z Darkiem. To znaczy, może nie tyle się kochała, ile próbowała się kochać. Powiedzmy sobie szczerze, temu chłopakowi jakoś to nie wychodziło.
W sumie nie było się czemu dziwić. To był taki typowy nieporadny grubasek, który miał problemy ze związaniem butów, bo nie sięgał do sznurówek. Taki cwaniaczek. Umiał się tylko mądrzyć, ale jak przychodziło co do czego, to podwijał ogon i siew wycofywał.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz