Szukaj na tym blogu

13 grudnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


 283. Zaczęła ciągnąć moją pałę.

Kiedy po kilkunastu sekundach nieco bardziej doszedłem do siebie, jeszcze mocniej mnie pochłonęła i jeszcze intensywniej zaczęła ciągnąć moją pałę, tworząc niesamowicie upajające podciśnienie. Jednocześnie, nie przerywając tego zajęcia, cały czas bawiła się moim workiem. To był szczyt wszystkiego.

  
Dopiero po kilku minutach jej dłoń zacisnęła się pewnie i solidnie w połowie długości mojego korzenia. Czułem elastyczny, sprężysty uścisk jej palców. Potrzebowałem kolejnego etapu tej niesamowitej gry. Kiedy wykonała zdecydowany, aczkolwiek dość delikatny gest do dołu, pociągając za sobą skórę, wiedziałem, że to jest to. Nie musiałem się zastanawiać co stanie się za chwilę, bo prawie w tym samym momencie wykonała kilka pewnych płynnych posuwisto-zwrotnych ruchów, tym samym znów doprowadzając mnie na sam skraj niebiańskiej rozkoszy. 
-No i jak, podoba ci się taka zabawa, ogierze? - spytała prowokacyjnym głosem.
-Och, bardzo. Bardzo mi się podoba, - odpowiedziałem, dysząc.
Uśmiechnęła się słodko i dodała jeszcze:  
-Mam kontynuować?
-Och tak, tak. Bardzo proszę.
-No dobrze, jak sobie życzysz.
Jakby na zaproszenie zgrabnie chwyciła mnie za jaja i w sposób delikatny zaczęła je pieścić, badać ich ciężar i wielkość. Zadrżałem w posadach, czując, że teraz będzie jeszcze lepiej niż wcześniej. 
Nim zdążyłem się zorientować, znów ujęła mnie za fiuta. Chwyt był pewniejszy i bardziej sprężysty. To był strzał w dziesiątkę. Uczucie było niesamowite. Myślałem, że zwariuję. Niestety a może i stety nie był to jeszcze koniec tego gorącego teatrzyku. W następnej sekundzie zobaczyłem, jak wysuwa język i zgrabnym ruchem zwilża usta. 
“No proszę, szybko zabiera się do dzieła”, - pomyślałem. 
Po chwili szeroko otworzyła swoją buzię, a ja z niecierpliwością czekałem na to, co się stanie. 
Oczywiście, jakżeby inaczej, zbliżyła się do mojego krocza i z całą pieczołowitością pochłonęła twardy łeb zaganiacza. Doznałem kolejnego szoku. Wziąłem głęboki wdech, czując, że za chwilę stracę przytomność. Moje podejrzenia nie były przesadzone. Biorąc pod uwagę to, co się działo, miałem prawo się obawiać.
Wisienką na torcie wśród tej całej niesamowicie podniecającej akcji było przejechanie językiem wokół żyły oplatającej kapelusz mojego grzyba. Teraz myślałem, że zacznę śpiewać arie z czystej rozkoszy. To było więcej, niż mogłem oczekiwać. Nikt jednak nie powiedział, że to będzie wszystko. No i nie było. To był zaledwie początek, preludium przed rozpoczęciem prawdziwego koncertu. 
W najmniej oczekiwanym momencie poczułem, jak zaczyna ssać. 
“O Boże! Jezu, nie mogę!” - myślałem, że rozpłynę się w tym słodkim, przejmującym uczuciu. 
Kiedy po kilkunastu sekundach nieco bardziej doszedłem do siebie, jeszcze mocniej mnie pochłonęła i jeszcze intensywniej zaczęła ciągnąć moją pałę, tworząc niesamowicie upajające podciśnienie. Jednocześnie, nie przerywając tego zajęcia, cały czas bawiła się moim workiem. To był szczyt wszystkiego. Nie umiałem sobie z tym poradzić. Chciałem spuścić się w jej buzię i żeby było już po wszystkim. 
Sama wykonała gwałtowny ruch w moją stronę  i nagle znalazłem się w jej gardle. Nie wiedziałem, co robić. Byłem zaskoczony tym, co się dzieje. Tymczasem ona, jakby tego było mało, zaczęła poruszać swoją głową do przodu i do tyłu. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Byłem w siódmym niebie.
To zachodziło stopniowo. Najpierw zaczęło pojawiać się uczucie intensywnego mrowienia na całym ciele. Nie mogłem nad nim zapanować. Nie mogłem nic z tym zrobić. To miało się stać i tyle. Kolejną rzeczą, która dała mi się we znaki, było coraz bardziej niebezpieczne pulsowanie w skroniach. Miałem uczucie, że za chwilę rozsadzi mi głowę. W tym ostatnim momencie ciśnienie w moich żyłach rosło, przygotowując mój organizm do szczytowania. 
Minęło kilkanaście kolejnych sekund. Teraz dopiero pojawiło się wrażenie usuwania się ziemi spod stóp i utraty kontroli nad sobą. Mimo wszystko nie chciałem nic zmieniać. Doskonale wiedziałem, do czego to prowani. Chciałem tego przecież. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...