290. Wejście do raju.
Po jakimś czasie wsuwała go między wargi sromowe i muskała samo wejście do swojego raju. Dotykała łechtaczki i miękkich delikatnych płatków. Myślałem, że zniosę jajko.
Minęła krótka chwila. Teraz już była pewna. Przestała bawić się w podchody. Skierowała czerwony grot mojej strzały dokładnie tam, gdzie trzeba w sam środek, w rozchyloną, ciasną wilgotną szparkę. Na samą myśl o tym co może się stać traciłem zmysły.
No cóż, jak to się mówi, to miało jeszcze trochę potrwać. Nie mogłem już teraz popłynąć w niebyt istnienia. Nie dawała mi szans na zebranie sił i przegrupowanie się. Nie odwlekała niczego, ale też nie spieszyła się zbytnio.
Najpierw zaczęła wykonywać łagodne podłużne posunięcia w dwie strony: do góry i do dołu. Zacisnąłem zęby, czując szybko napływający orgazm.
Jako że jej muszelka była już mocno pobudzona, mokra i gorąca, gęsty nektar, który się w niej znajdował, szybko zaczął oblepiać mojego spragnionego fiuta. W powietrzu rozchodziły się ciężkie opary miłości. Kiedy poczułem ten specyficzny słodko kwaśny zapach podnieciłem się jeszcze bardziej. Chciałem powiedzieć jej:
“Zrób to wreszcie dziewczyno! Zrób to, proszę! Proszę cię!”
Czekałem jednak. Czekałem i dyszałem ciężko. Tymczasem ona bawiła się dalej moim wymęczonym narzędziem. Robiła to nie przejmując się moimi coraz bardziej przejmującymi odgłosdami. Brała to co jej zdaniem się słusznie się jej należało. Zajmowała się mną po swojemu tak, jak uważała za słuszne. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Mogłem tylko patrzeć i starać się dojść do finału według jej rytmu.
Kilka razy wsunęła go nieco głębiej, jednak nie za daleko. Na tyle tylko abym poczuł jak bardzo jest ciasna i gorąca. Trudno było mi znieść taki nadmiar doznań. Zupełnie nie umiałem sobie z tym poradzić. Chwilami doprowadzało mnie to do szału. Intensywne pulsowanie w kroczu zaczynało narastać i wyrywać moją świadomość z posad rzeczywistości.
Po jakimś czasie wsuwała go między wargi sromowe i muskała samo wejście do swojego raju. Dotykała łechtaczki i miękkich delikatnych płatków. Myślałem, że zniosę jajko.
Nie powiem, jej też to się podobało. Jej drobne ciało zaczęło mocno pulsować, a z gardła wydobywały się coraz głośniejsze westchnienia i jęki.
Dopiero po kilku minutach kiedy widocznie uznała, że ma już dość, delikatnie umieściła go w wejściu i powoli zaczęła opadać. Całym moim jestestwem szarpnął intensywny skurcz.
-Och dziewczyno, co ty ze mną robisz! - jęknąłem głośno.
Było mi niesamowicie przyjemnie, wręcz odlotowo. Nie umiałem tego opisać. Chciałem jeszcze i jeszcze. Tymczasem ona stopniowo opadała i patrzyła mi w oczy. Chciała widzieć jak się podniecam, jak bardzo jest mi dobrze.
W końcu stało się to co miało się stać. Poczułem jej ciężar na swoich biodrach. O to chodziło! Jeszcze raz szarpnąłem się nagłym skurczu niebiańskiej rozkoszy. Byłem przekonany, że za chwilę się spuszczę. Naprawdę tego chciałem. Jednak w tym momencie jeszcze nic takiego nie nastąpiło.
Kiedy zdałem sobie sprawę, że mogę jeszcze dłużej, starałem się odciągnąć ten moment jak najdalej w czasie. Zastanawiałem się na jak długo mi się to uda. Wykonałem kilka głębokich oddechów i starałem się rozluźnić. Wydawało mi się, że ta zabawa jeszcze trochę potrwa.
Jak się okazało ta młoda napalona samiczka wcale mi tego nie ułatwiała. Zaczęła zaciskać swoją słodką cipeczkę raz za razem co kilka chwil zmieniając rytm i sposób tej pracy.
Tego było już za wiele! Zaczynałem być już wściekły. Myślałem, że ją rozerwę. Mój wielki napęczniały do granic możliwości jebaka zaczął odpowiadać bardzo szybko kolejno następującymi po sobie skurczami. Był jak rozjuszony buchaj. Nad takim stanem rzeczy bardzo trudno było mi zapanować.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz