Szukaj na tym blogu

3 grudnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


273. Nie o czytanie im chodziło.

Tymczasem dziewczyny nie odstępowały mnie na krok. Renata usiadła z jednej strony a Beata z drugiej. Robiły wszystko, aby mnie rozproszyć. Tak mi się przynajmniej zdawało. Przysuwały się blisko, coraz bliżej. To było miłe, nawet bardzo, lecz czułem się coraz bardziej niekomfortowo. Coraz trudniej było mi się skupić na tym, co czytałem. Widocznie nie o moje czytanie im chodziło. 


W końcu zobaczyłem moją panią od matematyki. Teraz to już była moja pani, a nie jakaś tam obca. Jakoś tak wszystko się pozmieniało. Przeszła obok mnie i jakk gdyby od niechcenia jakby przy okazji rzuciła miękkim głosem: 
-Robert, dziś u mnie wieczorem. 
Patrzyłem na nią jak wół na malowane wrota, a ona dodała:
-Pamiętasz? Korepetycje. Ciąg dalszy. 
-Uhu… pamiętam, - mruknąłem. 
-Zjedz obiad. Odpocznij trochę. Musisz być wypoczęty. 
-Dobrze, pani profesor.
Uśmiechnęła się ciepło.
-Weź zeszyt, książkę i przyjdź. Dziś też czeka nas mnóstwo pracy. 
Ruszyła prosto do pokoju nauczycielskiego, a ja gapiłem się na jej plecy. Nie wiedziałem, czy mnie się tylko tak zdawało, czy ona zakręciła kuperkiem? 
“Nie, pewnie mi się zdaje. A może… Czyżby ubrała się inaczej? Naprawdę? Nie. Chociaż może. Krótsza spódniczka. Przed kolana. Obcisła. Odznaczają się jej pośladki. Biała bluzka z dość dużym dekoltem. No, no…  Ładnie…” - w dość konkretny sposób opisywałem w myślach jej wygląd. 
Klasa stała wokół mnie szerokim kręgiem. 
-No Robert! Brawo! Udało ci się rozpuścić ten lodowiec, - usłyszałem z lewej strony. 
Moi koledzy chcieli widowiska. 
-Korepetycje? Co wy tam tak przerabiacie? No proszę…  Na studia się wybierasz czy co? - dodał ktoś z drugiej strony.
-Może się wybieram. Co to ciebie obchodzi nieuku! - odszczeknąłem. 
-No nic. Ucz się, ucz. Nauka to potęgi klucz… ha, ha, ha… 
-Odpierdol się bananie! - warknąłem zdenerwowany. 
-No co, przecież ja nic nie mówię. 
-Spadaj żulu! 
-Robert? - usłyszałem miękki dziewczęcy głos. 
-Co? 
-No Robert… 
-Co??? 
-Ty wiesz co? 
-Zostaw go jolka. Znajdź sobie innego chłopaka. Robert przyjdziesz do nas po obiedzie? - odezwała się Beatka. 
-A co się stało? - spytałem roztargniony. 
-No… nic się nie stało. Tylko tak… 
-Co tak? 
-Oj, no przyjdź. Pogadamy. 
-Nie wiem, czy znajdę czas, - powiedziałem, chcąc jakoś wymigać się od tego wszystkiego. - Pewnie z polskiego zada wypracowanie na jutro. Obiecała przecież. 
-Oj zada, nie zada… przyjdź. 
-Po co? 
-No przyjdź. Pogadamy. 
“Kurde, co one takie jakieś nachalne?”
-Dobra, jak znajdę czas. 
-Znajdź. 
-Nie wiem. 
-Oj znajdź. Nie pożałujesz.
Rozejrzałem się dookoła. 
-Ja pierniczę, dziewczyny, co wy, - wyrwało mi się.
Na korytarzu przed pracownią języka polskiego usiadłem na szerokiej drewnianej ławce. Miałem zamiar wyjąć zeszyt i czegoś się jeszcze pouczyć. Chciałem przynajmniej przypomnieć sobie, o czym była mowa na ostatniej lekcji. Tak, żebym wiedział, o czym mniej więcej mówić kiedy mnie zapyta. W ciągu ostatnich tygodni taką zasadę starałem się wprowadzać w moje życie szkolne i skutkowało dobrymi ocenami. Może nie do końca, ale jednak coś to dawało. 
Tymczasem dziewczyny nie odstępowały mnie na krok. Renata usiadła z jednej strony a Beata z drugiej. Robiły wszystko, aby mnie rozproszyć. Tak mi się przynajmniej zdawało. Przysuwały się blisko, coraz bliżej. To było miłe, nawet bardzo, lecz czułem się coraz bardziej niekomfortowo. Coraz trudniej było mi się skupić na tym, co czytałem. Widocznie nie o moje czytanie im chodziło. 
Pomijając to, że byłem w szoku z powodu ich zachowania w stosunku do mnie i zachowania całej klasy, to jeszcze na dodatek były bardzo atrakcyjne. Musiałem przyznać, że w ogóle w klasie mieliśmy bardzo ładne koleżanki. Kiedy tak sobie pomyślałem, w zasadzie z każdą mógłbym pójść do łóżka i byłbym jak najbardziej usatysfakcjonowany. Oczywiście gdyby nie moja nieśmiałość. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...