Szukaj na tym blogu

18 grudnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

288. Nad sztywnym i grubym penisem.

W końcu zatrzymała się dokładnie nad sztywnym i grubym penisem, który tylko czekał na to słodkie zbliżenie. Wkrótce zaczęła opadać. Była coraz niżej i niżej. W pewnym momencie mocno ugięła kolana, a jej cipeczka, otwierając swoje podwoje zmniejszała dystans do mojego spragnionego zaganiacza. 


W końcu pod naporem ich stanowczych spojrzeń zrezygnowałem z oporu. Usiadłem, a następnie ległem jak kłoda. Było nieco dziwnie, ale w sumie nie najgorzej. Podłoga była w miarę ciepła, choć istotnie śliska. Przede wszystkim było bardzo twardo. Tak naprawdę nie wiedziałem co się stanie, jaki będzie scenariusz, ale czułem, że będzie to coś bardzo nietypowego. W innym wypadku tak bardzo by się nie napalały. 
Może to dziwne, ale czułem się tak jakbym był w wojsku. Zdawało mi się, że jakiś kapral chce mnie przeczołgać po błocie. Samo wrażenie bycia do czegoś przymuszanym podniecało jeszcze bardziej. Zaczynałem sobie uświadamiać, że mam dość nietypowe upodobania w tym względzie. Nie powiem, że nie było to miłe.  W tym momencie, zważywszy na całokształt sprawy, wszystko wyglądało zgoła inaczej. 
  No cóż, przynajmniej tak powinno wyglądać. Do moich uszu dobiegał głośny szum wody. Całe pomieszczenie widziałem od dołu jakby do góry nogami. Patrzyłem w ten sposób na kochające się jakby w amoku pary i na te dwie dziewczyny stojące nade mną i gapiące się na mojego sterczącego fiuta. Dokładnie widziałem ich cycki kołyszące się na boki i młode, mokre cipki jakby czekające na kolejny akt seksualny. Z każdą sekundą byłem coraz bardziej podniecony. No cóż, za chwilę miało to się stać. Stały nade mną, patrzyły z góry i uśmiechały się szelmowsko. 
-No, no Beata, masz rację. On ma naprawdę dorodnego kutasa, - odezwała się Jola.
-Ha, mówiłam ci przecież! Ty nigdy mi nie wierzysz. 
-Wierzę, wierzę mała… 
-Ta… teraz jak go widzisz… 
-No dobra, nie kłóćmy się… Co robimy?
-Och Jolka, sama nie wiem, od czego zacząć… 
Jola otarła policzki z wody. 
-Cholera jasna, zaczyna kręcić mi się w głowie. Po prostu nie mogę! On jest taki wielki. Chcę mieć go już w sobie.
-No to na co czekasz?! Siadaj.
“Zaraz się zacznie. Zaraz w niej będę. Za chwilę poczuję jej gorącą, ciasną cipeczkę. Och, chcę tego”, - myślałem, nie mogąc się odczekać. Wiedziałem, że może być fajnie, że wszystkiego trzeba w życiu spróbować. 
-No siadasz wreszcie? 
-No siadam, siadam. Poczekaj, niech tylko pomyślę, gdzie będzie lepiej.
-No to już ty sama musisz zdecydować. Daję ci pierwszeństwo. Mów: góra, czy dół?
-Kurde, no nie wiem. Chociaż poczekaj! Dobra, siadam u dołu. Potrzebuję porządnego chuja w mojej cipce. Ty przecież już miałaś. 
-Dobra, mnie jest wszystko jedno. Siadaj na jego kutasie. 
Dziewczyna już szykowała się do zajęcia odpowiedniej pozycji na moich biodrach.
-Popatrz tylko jaki on wielki.
-No widzę, widzę przecież. 
-Gruby jak porządny sękaty kij. Cholera, czy mi nie rozerwie mojej cipeczki?! Och jak mnie swędzi! Potrzebuję go!
-No to, kurwa, siadaj! Na co czekasz?! Zerżnij go, że nie będzie mógł wstać.
-Och tak, tak. Zarżnę go. Och jak ja go zerżnę!
-Zobaczysz jak będzie ci dobrze. Siadaj wreszcie!
-Och dobra, siadam. 
Mówiąc to przeszła z drugiej strony i zatrzymała się w okolicy moich kostek. Rozstawiła stopy w ten sposób, że objęła moje łydki i powoli zaczęła przesuwać się powoli w stronę mojej twarzy. Czekałem na kolejny akt, na to co stanie się za chwilę. Byłem coraz bardziej podniecony. Poruszała się powoli. Widać było, że nigdzie się nie spieszy. 
W końcu zatrzymała się dokładnie nad sztywnym i grubym penisem, który tylko czekał na to słodkie zbliżenie. Wkrótce zaczęła opadać. Była coraz niżej i niżej. W pewnym momencie mocno ugięła kolana, a jej cipeczka, otwierając swoje podwoje zmniejszała dystans do mojego spragnionego zaganiacza. Marzyłem tylko o tym, aby w końcu jego łeb znalazł się na swoim miejscu i abym już dłużej nie musiał tak czekać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...