Szukaj na tym blogu

12 grudnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


282. Patrzyła na mojego wielkiego fiuta.

Jej wzrok skierował się właśnie w to miejsce. Patrzyła na mojego wielkiego fiuta z podziwem i zachwytem. Nie mogłem się doczekać kolejnego gestu z jej strony. W końcu jakby od niechcenia bardzo delikatnie i ostrożnie zaczęła go dotykać i badać ze wszystkich stron. To było jak muskanie skrzydeł motyla. Chciałem tego całym swoim istnieniem, wszystkim tym, czym byłem.


Wytrysk nastąpił samoczynnie i niespodziewanie. Nie przerywając katatonii rytmicznych uderzeń moimi biodrami, pompowałem do środka olbrzymie ilości mojego nasienia. 
Powrót do rzeczywistości był równie niesamowity co sam odlot. Stopniowo odzyskiwałem wzrok, słuch i czucie. Świadomość pojawiała się we mnie jak wschodzące słońce. Zaczynało docierać do mnie to, co się stało. 
Dziewczyna stała przede mną z szeroko rozstawionymi stopami, mocno pochylona do przodu. Kurczowo ściskała rurkę od natrysku i trzęsła się jak galareta. Woda z głośnym pluskiem płynęła na jej plecy. 
Znajdowałem się tuż za nią w równie popisowym rozkroku i lekkim przysiadzie. Oburącz trzymałem ją za biodra i mocno przeciskałem do siebie. Mój penis pulsował, wyrzucając z siebie kolejne porcje gorącej spermy wprost w jej wilgotne wnętrze. Już teraz wiedziałem, że chcę to powtórzyć. 
Nie wiem dalszego, w mojej głowie zaświtała jedna myśl, myśl, która jak tylko się pojawiła, nie chciała odejść, myśl, która nie dawała mi spokoju i drażniła coraz bardziej. 
“Co dalej? Czy na tym mamy skończyć? To szalone, ale czy mam pozwolić by na tym się skończyło?  Nie. Nie mogę do tego dopuścić. Nie ma takiej możliwości. W takim razie co dalej? Jak ona ma się zachować? Co ma teraz zrobić?” 
Odpowiedź była banalnie prosta. W zasadzie znałem ją, zanim zadałem te pytania. Oczywiście miała zrobić mi loda, porządnego słodkiego loda, zanim opadnie mój kutas. Och tak był brudny i śmierdzący, ale co mnie to obchodziło. No nie, co mnie to kurwa obchodziło, że był brudny i umazany w nasieniu. Ona miała wziąć go w swoje podniecone i spragnione usteczka i bez dyskusji. Miała mi go wyczyścić i tyle. Tego chciałem, tego potrzebowałem i nie zamierzałem z niczego rezygnować. 
Czasami marzenia spełniają się szybciej, niż możemy to sobie wyobrazić. Czasami rzeczywistość wyprzedza nasze myśli o jeden krok. Tak stało się i tym razem. Nim zdążyłem o czymkolwiek pomyśleć, zastanowić się nad sensownością tego co pojawiło się w moich fantazjach, ona jakby to wyczuwając, podniosła się, odwróciła przodem, a następnie głęboko spojrzała mi w oczy. Teraz już wiedziałem, że to się stanie. 
-Wiesz co? Nie spodziewałam się, że jesteś taki dobry w te klocki. Naprawdę, zaskoczyłeś mnie. Moja cipka śpiewa z radości, - odezwała się świszczącym zmęczonym głosem.
 Następnie, nie czekając na moją reakcję powoli opadła na kolana. To było jak taniec, jak oczekiwanie na prezent. Uniosła głowę do góry i powtórnie spojrzała mi w oczy. Gdyby trwało to nieco dłużej pewnie bym się w niej zakochał. Jednak to był tylko seks.
-No dobrze, skoro tyle mi z siebie dałeś, nie szczędziłeś potu i spermy, muszę się ci jakoś odwdzięczyć, - powtórnie usłyszałem jej głos. 
Tym razem był bardziej podniecony i gorący.
Kiedy tak przede mną klęczała, a ja czekałem na ten moment, drżąc coraz bardziej, wyciągnęła ramiona i chwyciła mnie rozpostartymi dłońmi za pośladki. Z wrażenia uniosłem się na palcach i myślałem, że już nigdy nie opadnę. Tymczasem ona nie spiesząc się, zaczęła spokojnie mi je masować. Moja fujara jeśli nawet nieco opadła, teraz już zaczynała przybierać swoje największe rozmiary. 
Jej wzrok skierował się właśnie w to miejsce. Patrzyła na mojego wielkiego fiuta z podziwem i zachwytem. Nie mogłem się doczekać kolejnego gestu z jej strony. W końcu jakby od niechcenia bardzo delikatnie i ostrożnie zaczęła go dotykać i badać ze wszystkich stron. To było jak muskanie skrzydeł motyla. Chciałem tego całym swoim istnieniem, wszystkim tym, czym byłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...