281. Waliłem biodrami jak opętany.
Waliłem biodrami jak opętany. Słodkie przejmujące uczucie napływało jak fala tsunami od czubków palców stóp i rąk i powoli przemieszczało się w głąb ciała. Kiedy poczułem je w okolicach podbrzusza, byłem już tylko jednym wielkim doznaniem, jednym wszechogarniającym słodkim orgazmem.
Znów się wysunąłem. Powoli i majestatycznie. Chociaż może trochę szybciej niż poprzednio. Jeszcze bardziej intensywnie zakręciło mi się w głowie. Prawie nie słyszałem, myślałem, że za chwilę padnę trupem. Czułem, że moim podbrzuszem zaczynają szarpać coraz silniejsze skurcze. Nadchodziły falami po kilka na raz i nie dało się ich powstrzymać. Były coraz bardziej słodkie i przejmujące. Zdawało mi się, że moja fujara puchnie jeszcze bardziej, że ciśnienie za chwilę mi ją rozerwie. Czułem każdą żyłę, każdą nierówność na jej powierzchni.
Wjechałem jeszcze raz, jeszcze szybciej i po chwili się wysunąłem.
“O Boże, nie wytrzymam! Nie wytrzymam, zaraz się spuszczę! Jezu jak mi dobrze!” - myślałem gorączkowo.
Klasa była w siódmym niebie. Już na pierwszy rzut oka widać było, że prawie wszyscy robią sobie dobrze. Chociaż trudno było w to uwierzyć, tak właśnie było. Gdyby ktoś wcześniej mi powiedział, że do czegoś takiego może dojść w naszej szkle, wyśmiałbym go. No a gdyby powiedział, że stanie się to z moją klasą i za sprawą mojego własnego zachowania, kazałbym mu iść do psychiatry i się przebadać. Jednak teraz widziałem to na własne oczy i w żaden sposób nie mogłem zaprzeczyć.
Jedna z dziewczyn siedziała szczególnie blisko nas. Była oparta plecami o ścinę i mocno pochylona do przodu. Jej twarz prawie ginęła między jej kolanami. Patrzyła prosto w swoją cipeczkę. Zawinięte pod udami ramiona sięgały do samego centrum. Palce szybko i zwinnie manipulowały tam, gdzie trzeba. Nie zwracała uwagi na otaczający ją świat. Była jakby wyłączona. Dopiero po dłuższej chwili obserwacji doszedłem do wniosku, że to Kasia. Ta sama bardzo nieśmiała i wycofana Kasia, która na lekcjach prawie w ogóle się nie odzywała.
Tymczasem dokładnie po drugiej stronie pod odkręconym prysznicem Roman zaczynał posuwać Renatkę. Ten to miał tupet. Widziałem, że nie za bardzo mu to wychodzi. Próbował wejść w nią na stojąco i od przodu. Jednak jego kutas w jakiś dziwny sposób nie mógł wepchnąć się tam, gdzie trzeba. Chłopak zaczynał się denerwować. Zdaje się, że dzieliła ich spora różnica wzrostu. Poza tym Renatka chyba była zbyt podniecona a jej ciało za bardzo usztywnione.
Wszyscy zachowywali się jakby pod wpływem jakichś narkotyków. Myślałem, że to jakiś sen. Przecież to nie mogła być prawda. Przecież na moich oczach zaczynała rozgrywać się regularna i najbardziej wyuzdana, jaką można sobie wyobrazić, orgia.
Teraz znów skupiłem się tylko na mojej partnerce. Nie mogłem dłużej czekać. Trzeba było to wreszcie zakończyć. Fala rozkoszy zbliżała się szybkimi krokami i nie dało się już jej powstrzymać. Dziewczyna trzęsła się i szarpała w coraz silniejszych skurczach całego ciała.
-Och taaak, taaaak bierz mnie mocno! Tak, tak jeszcze, och jeszcze! - krzyczała na całe gardło.
Rozpostarłem szeroko palce, dokładniej ułożyłem dłonie na jej biodrach, mocniej i pewniej wtopiłem w jej ciało. Chciałem mieć pewność, że mi się nie wymknie, nie wysunie w żaden sposób. Jeszcze szerzej rozstawiłem stopy i opuściłem swój ciężar do dołu. Chciałem, by mój kutas wchodził w nią nieco od spodu. Czułem, że w ten sposób mój orgazm będzie jeszcze intensywniejszy i bardziej przejmujący.
Teraz dopiero zacząłem prawdziwą i ostrą akcję moimi biodrami. Było szybko, gwałtownie i do samego końca.
W tym samym momencie nastąpiło to, na co oczekiwałem od samego początku. Przed moimi oczami zapadła całkowita ciemność, w uszach dudnił jednostajny, ogłuszający szum. Na chwilę straciłem poczucie tego, co się wokół mnie dzieje. Widziałem, słyszałem i czułem tylko ją. Czas zdawał się stać w miejscu. Waliłem biodrami jak opętany. Słodkie przejmujące uczucie napływało jak fala tsunami od czubków palców stóp i rąk i powoli przemieszczało się w głąb ciała. Kiedy poczułem je w okolicach podbrzusza, byłem już tylko jednym wielkim doznaniem, jednym wszechogarniającym słodkim orgazmem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz